Szybki rozwój lotnictwa na przełomie ostatnich paru dekad sprawił, że poza dużym wyborem linii lotniczych i połączeń, z jakim mamy obecnie do czynienia, linie lotnicze zyskały wymiar narzędzia do prowadzenia polityki międzynarodowej, a na rynku pojawiło się mnóstwo pieniędzy. Przypływ kapitału spowodował, że linie stać na reklamę i inwestycje w PR, których dokonują chociażby za pomocą piłki nożnej. O tym, jaki linie lotnicze mają wpływ na politykę i ocieplenie bądź ochłodzenie się stosunków między dwoma państwami (w tym przypadku USA i kraje znad Zatoki Perskiej), możecie przeczytać tutaj. Bo my, mimo obszerności tematu, skupimy się przede wszystkim na piłce.
Posiadanie oficjalnego przewoźnika przez kluby piłkarskie powoli staje się normą. Dlaczego? Bo to dobra umowa dla obu stron. Przykładem jest chociażby umowa wiążąca Real Madryt i linie lotnicze Emirates z hubem w Dubaju. Real dąży do dominacji w świecie futbolu, do ciągłego bycia na topie, a Emirates ma takie same ambicje tylko w kontekście rynku lotniczego. Wspólna umowa napędza więc dwie strony w kontekście realizacji swoich ambicji. I widocznie ma to efekt w postaci liczby pasażerów podróżujących tymi liniami z Dubaju do Madrytu, bo niedawno linia zdecydowała się podstawić na tę trasę największy obecnie samolot pasażerski świata, czyli Airbusa A380.
http://i59.tinypic.com/k52yja.jpg
Boeing 777 linii Emirates w nietypowym malowaniu z okazji przewożenia drużyny Realu Madryt
Wielki rywal Realu Madryt zarówno na krajowym podwórku, jak i w europejskich pucharach, FC Barcelona, dla korzystnej finansowo umowy z wielkim rywalem Emirates, czyli Qatar Airways, porzuciła swą 113-letnią tradycję o nieumieszczaniu na swoich koszulkach logo bądź nazw dużych korporacji w zamian za pieniądze. Dodatkowo katarskie linie postanowiły wesprzeć program szkolenia piłkarskiego młodych ludzi w Afryce, aby ci mogli w lepszych warunkach rozwijać swoje umiejętności piłkarskie.
https://www.youtube.com/watch?v=Xq9kGe435Ro
Bycie oficjalnym przewoźnikiem nie zawsze znaczy, że będzie się obsługiwało wszystkie loty, jakich dany klub potrzebuje. Tutaj przykładem jest Manchester United i jego umowa sponsorska z flagowym rosyjskim przewoźnikiem, Aeroflotem (również oficjalny przewoźnik CSKA Moskwa, mistrza Rosji). Kontrakt między tymi dwoma stronami mówi tylko i wyłącznie o przewozie drużyny w przypadkach, gdy musi się dostać do Moskwy lub podróżuje przez stolicę Rosji. Ale i tak jest to opłacalna umowa, jeśli spojrzeć na fakt, iż w Rosji jest szacunkowo 18 mln kibiców „Czerwonych Diabłów”.
Która linia ma najwięcej umów z klubami? Oczywiście Emirates. Najbardziej rozbudowana jednak nie jest ta już wcześniej wspomniana z Realem Madryt, ale kontrakt z Arsenalem Londyn, opiewający nie tylko na miejsce na koszulkach, ale także na prawo do nazwy stadionu, na którym swoje mecze gra ekipa Arsene’a Wengera, wobec czego od momentu otwarcia nowego obiektu w północnym Londynie cały czas nosi on nazwę Emirates Stadium.











