Bramkarz tłumaczy się na Facebooku, rozwiewając spekulacje, jakoby nie mógł się dogadać z m.in. Cristiano Ronaldo. Dodaje też kilka swoich przemyśleń na temat obecnej otoczki wokół jego i drużyny.
Kapitan Hiszpanii i Realu Madryt napisał dość długi post po przeciągającej się krytyce w ostatnich tygodniach. 31-letni piłkarz podobno nie był zadowolony z bramki „CR7” i pozostał obojętny po bramce dającej zwycięstwo nad Manchesterem City w poprzednim miesiącu. Relacje hiszpańskiego portero z Mourinho były również traktowane jako nadszarpnięte, bramkarz odcina się jednak od bycia donosicielem, po tym jak z drużyny wyciekły informacje do prasy na temat atmosfery w szatni. Niemniej jednak rekordzista pod względem występów w reprezentacji Hiszpanii postanowił za pomocą społecznych mediów rozwiać problem krytyki wymierzonej w niego i przypomnieć o wdzięczności dla fanów.
– W ostatnich miesiącach mimowolnie zostałem powiązany z kilkoma problemami. Jeśli nie celebruję zdobytej bramki, to oznacza, że jestem smutny. Ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, że jeśli wpuszczę gola, przy którym mogłem zrobić więcej, bardzo się denerwuję – napisał.
– Innego dnia nie jestem wsparciem dla mojego kolegi Cristiano, a jestem przecież fanem jego gry. Innym razem jestem kapusiem, w tym punkcie mojej kariery, po 13 latach w największym klubie na świecie. Myślę, że dobrze znam prasę sportową, a twierdzenie, że jestem informatorem prasy, jest niesprawiedliwe.
– Kolejny problem, że ja i „Mou” nie możemy siebie znieść. Jeśli jest ktoś, kogo mogę w pełni szanować, to jest to trener, który przywrócił drużynę na ścieżkę sukcesów. Co jeszcze? A, tak. Jedyną rzeczą powodującą uśmiech jest mówienie, że mam flagę Hiszpanii przed domem, kiedy w rzeczywistości to dom mojego sąsiada.
Wychowanek Realu Madryt wystąpi we wtorkowym hicie Hiszpania – Francja w ramach kwalifikacji do mistrzostw świata.










