Zapraszamy Was, abyście razem z iGolem odwiedzili południową część województwa lubuskiego. Zobaczycie, że Falubaz to nie tylko klub żużlowy, ale także akademia piłkarska, która mimo roku działalności może się już pochwalić sukcesami. Kto wie, być może w przyszłości w narodowej kadrze będą grali chłopcy, którzy swoją piłkarską przygodę zaczynali z „Mychą” na piersi.
Zmień nazwę, a urośniesz w siłę
Ponad dwa lata temu zrodził się pomysł, aby w województwie lubuskim stworzyć piłkarską akademię z prawdziwego zdarzenia. Pomysłodawcą tego przedsięwzięcia był Damian Stopa, z którym już kiedyś na łamach naszego wortalu rozmawialiśmy. To on wpadł na pomysł, aby Akademia Reissa zawitała na zachodzie Polski. Początkowo działała ona w trzech miastach: Nowej Soli, Sulechowie oraz Zielonej Górze. Lecz nie ma co ukrywać, nazwisko Piotra Reissa w Zielonej Górze i okolicach nie jest najbardziej popularne. W świecie kibiców w Zielonej Górze Lech Poznań nie jest najbardziej lubianym klubem, dlatego nazwa poniekąd hamowała rozwój całego przedsięwzięcia. W tym samym czasie piłkarski KSF potrzebował młodzieżowej drużyny, aby spełniać wymogi licencyjne. Klub żużlowy zapragnął promocji również na innych polach, a akademia chciała się rozwijać. I tak nawiązała się współpraca pomiędzy wymienionymi podmiotami i powstała Akademia Piłkarska Falubazu. – Marketingowo zmiana nazwy była strzałem w dziesiątkę. Ona pomogła otworzyć nam wiele drzwi, które dotychczas były zamknięte – mówi Damian Stopa. Nie ma co ukrywać, w tych rejonach najpopularniejszym klubem jest Falubaz. Wszystkie małe dzieci chcą być z zielonogórskim klubem w jakiś sposób związane, a akademia w pełni im to umożliwia.

Jednak kibice w Zielonej Górze do całego projektu początkowo podchodzili niechętnie. – Lech Poznań nie jest u nas lubiany. Nasi kibice bali się, że na meczach KSF-u lub zawodach żużlowych zaczną się kręcić ludzie z Lecha czy od Reissa. Jednak my wytłumaczyliśmy, na czym to wszystko ma polegać, i chyba wszyscy to zrozumieli i zaakceptowali – mówi prezes KSF-u Zielona Góra, Michał Rzeczycki.
Jesteśmy tam, gdzie nas chcą
– Jeśli w danej miejscowości są chętni, aby nasza akademia działa również tam, od razu kierujemy kroki do lokalnych władz i staramy się otworzyć kolejną lokalizację – mówi Damian Stopa, koordynator całego projektu. APF działa w południowej części województwa lubuskiego i na co dzień trenuje w niej około 500 dzieciaków. Jednak ta liczba cały czas rośnie. Grupy treningowe liczą po 20 osób, na które zawsze przypada po dwóch trenerów. W ten sposób można dokładnie kontrolować, czy dane ćwiczenie jest prawidłowo wykonywane. Cały harmonogram zajęć jest pobierany ze specjalnego panelu. W ten sposób każde dziecko na starcie ma równe szanse i to, czy trenuje w Sulechowie czy Zielonej Górze, nie ma żadnego znaczenia. Obiektami treningowymi są orliki. Treningi, w zależności od grup, odbywają się dwa razy w tygodniu. A lokalizacje, w których działa APF, to: Gubin, Kargowa, Krosno Odrzańskie, Nowa Sól, Sulechów, Świebodzin, Żagań, Żary, Zielona Góra (zachód i centrum).















