„Ibra”, wracaj, Paryż tęskni. Ile kosztuje odejście Szweda?


Zlatan Ibrahimović był prawdziwym liderem paryżan. Co zmieniło jego odejście?

21 września 2016 „Ibra”, wracaj, Paryż tęskni. Ile kosztuje odejście Szweda?

Pięćdziesiąt goli, dziewiętnaście asyst i mnóstwo pewności siebie. Tyle dał Zlatan Ibrahimović w ubiegłym sezonie dla drużyny Paris Saint-Germain. Liczby Szweda były kosmiczne, a on sam został bodaj najistotniejszą postacią w paryskim zespole. Gdy czasem nie szło, wystarczyła chwila, by „Ibra” błysnął swoim geniuszem. Czy jego odejście jest stratą, z którą w Paryżu sobie poradzili?


Udostępnij na Udostępnij na

Najjaśniejsza z jasnych

Ktoś może słusznie wytknąć, że Zlatan w Paris Saint-Germain był jedną z wielu gwiazd. Można, a nawet trzeba się z tym zgodzić, ale Szwed swoją osobowością i charyzmą zdecydowanie wyróżniał się na tle swoich równie znanych kolegów. Czy ktoś w zeszłym sezonie słyszał nazwisko Cavani więcej niż kilkukrotnie? Nie sądzę. Podczas gdy „Ibrahimović” przewijało się niemal co spotkanie z częstotliwością kursowania warszawskiego metra. Zresztą było tak od samego początku paryskiej przygody Szweda.

Zlatan Ibrahimović we wszystkich 52 meczach ubiegłego sezonu zdobył 50 goli i 19 asyst. Ogółem w barwach paryskiego klubu dorobił się 156 goli i 61 asyst w 180 spotkaniach.

Podstawy ku temu były solidne, gdyż „Ibra” rozgrywał we Francji swoje własne zawody. Najlepszą wizytówką Zlatana z czasów gry w PSG będzie właśnie kampania 2015/2016. Wówczas bowiem we wszystkich 52 występach Szwed zdobył 50 goli i 19 asyst. Ogółem w barwach paryskiego klubu dorobił się 156 goli i 61 asyst w 180 spotkaniach. Trudno jest to skomentować w sposób oryginalny, ponieważ o Ibrahimoviciu i jego wyczynach powiedziano już wiele.

Jednak same wyniki nie są odzwierciedleniem całej pracy, jaką wykonywał Zlatan w Paryżu. W czasie swojego pobytu w PSG pełnił jeszcze jedną, niezwykle istotną funkcję. Zdejmował presję z kolegów. Ileż łatwiej grało się paryskim gwiazdom, gdy oczy wszystkich zwrócone były na rosłego napastnika, nie ciążyła na nich większa presja i mogli skupić się na samym meczu? To jedna strona tej sytuacji, ponieważ z drugiej część znanych graczy PSG mogła czuć się pomniejszona obecnością „Ibry”.

Życie po Zlatanie

Wszyscy fani Ibrahimovicia z pewnością chcieliby wierzyć, że nie najlepsze wyniki w nowym sezonie – dwa remisy i porażka w sześciu meczach – to efekt braku ich ulubieńca. Po pierwsze wyniki same w sobie nie są takie złe. Oczywiście, wszyscy wymagają od takiego hegemona jak PSG hokejowych zwycięstw nad ligowymi rywalami i przekonujących na arenie europejskiej, ale życie to nie „Football Manager”.

Kluczem do słabszej, jeśli możemy tak to ująć, postawy Paris Saint-Germain jest przede wszystkim zmiana na stanowisku trenera. Unai Emery udowodnił w Sevilli, że jest świetnym szkoleniowcem, ale do „poustawiania” drużyny po swojemu potrzebuje czasu. Ekipa z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej, co udowodniła chociażby w ostatnim spotkaniu ligowym, podczas którego pokonała na wyjeździe Caen aż 6:0.

Edison Cavani przez ostatnie lata żył sobie w cieniu Zlatana i potrzebuje kilku meczów, jak choćby z Caen, by nabrać pewności siebie godnej lidera. A ma ku temu predyspozycje, wszak to on był swego czasu niekwestionowaną gwiazdą Napoli.

Jasne, że brak Ibrahimovicia odbił się jakoś na grze paryżan, ale nie można powiedzieć, że całkowicie zniszczył PSG. W trudnych momentach to właśnie „Ibra” brał ciężar gry na siebie i prowadził zespół do końcowego tryumfu. Teraz jego rolę odgrywa Edison Cavani, ale Urugwajczyk przez ostatnie lata żył sobie w cieniu Zlatana i potrzebuje kilku meczów, jak choćby z Caen, by nabrać pewności siebie godnej lidera. A ma ku temu predyspozycje, wszak to on był swego czasu niekwestionowaną gwiazdą Napoli, z którego trafił do Francji.

***

Mimo 34 lat na karku Zlatan Ibrahimović to wciąż piłkarz klasy światowej, co udowadnia w Premier League, w której w pięciu meczach zdążył już zanotować cztery trafienia. Odejście takiego piłkarza zawsze stanowi ogromną stratę. Jednak należy pamiętać, że to nie jest głównym powodem „gorszego” okresu gry PSG.

Do Paryża zawitał nowy architekt, który buduje nowy projekt i potrzebuje czasu na detale. Z meczu na mecz zespół Paris Saint-Germain wygląda coraz lepiej i wszystko wskazuje na to, że topowe europejskie marki muszą się mieć na baczności. Życie bez Zlatana istnieje i zapewne już niedługo wiele drużyn boleśnie się o tym przekona.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski