Mecz Floty Świnoujście z Cracovią Kraków w 1/8 finału przysporzył kibicom wielu emocji. Było dosłownie wszystko, padły cztery bramki, sędzia rozdawał czerwone kartki, a spektakl uwieńczył konkurs rzutów karnych. Ostatecznie bitwę w Świnoujściu wygrali gospodarze.
Już w pierwszych minutach piłkarze zadbali o to, by kibice nie zmarzli w ten chłodny popołudniowy wieczór. Wystarczyło 180 sekund, by Chyła przetestował refleks Pilarza strzałem z 16 metrów. Golkiper Cracovii wyszedł z opresji obronną ręką, wybijając piłkę na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z narożnika futbolówka trafiła jednak wprost na nogę Niewiady, który efektownym wolejem nie dał Pilarzowi szans na udaną interwencję. Gol warty ponownego obejrzenia.

Bramkarz Cracovii nie miał szczęścia. Najpierw musiał wyciągać piłkę z siatki, a następnie zderzył się ze Sławomirem Szeligą. Obrońca zdołał się podnieść o własnych siłach, lecz Pilarz musiał opuścić boisko. Jego miejsce zajął Marcin Skrzeszewski, dla którego był to debiut w pierwszym zespole „Pasów”.
Mecz fatalnie zaczął się dla Cracovii, ale z czasem los posyłał w kierunku krakowian coraz szerszy uśmiech. W 17. minucie Szeliga zdecydował się na odważny strzał z odległości około 35 metrów. Futbolówka odbiła się od obrońcy przeciwnika, co zupełnie zmyliło Grzegorza Kasprzika. Ostatecznie piłka wylądowała w siatce, tuż przy słupku. Cracovia wróciła do gry.
Pod koniec pierwszej połowy obie drużyny przeprowadziły kilka niezwykle groźnych akcji. Niewiele brakowało, by Flota zdobyła gola po kolejnym rzucie rożnym. Stały fragment mógł też przynieść bramkę dla „Pasów”. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem remisowym, choć kibice na pewno nie mogli narzekać na brak wrażeń.
Rozpoczęła się druga odsłona i lada chwila Olszar zmarnował świetną sytuację. Były napastnik m.in. Górnika Zabrze czy Ruchu Chorzów doszedł do piłki po wrzucie z autu. Znajdujący się w bliskiej odległości od bramki zawodnik strzelił niecelnie. Dwie minuty później „Pasy” były już na prowadzeniu. Kosanović uderzał z rzutu wolnego, a futbolówka po odbiciu od słupka wylądowała w siatce. Zanosiło się na sukces gości.
Los przez pewien czas uśmiechał się do Cracovii, jednak później z niej zadrwił. W 69. minucie Flota doprowadziła do wyrównania w niecodziennych okolicznościach. Kieruzel uderzał z rzutu wolnego, lecz za lekko, by zaskoczyć bramkarza. Ten jednak posłał przed siebie piłkę, która odbiła się od przebiegającego Niewiady i… wpadła do siatki. Niewiada nawet nie musiał oddać strzału. Jak się później okazało, los zadrwił także ze zdobywcy dwóch bramek. W końcówce spotkania, kiedy piłkarze obu drużyn szykowali się już do dogrywki, pomocnik Floty obejrzał drugą żółtą kartka, co skutkowało wyrzuceniem z boiska. W ten sposób jeden z bohaterów w najważniejszym meczu osłabił swój zespół.











