W Amsterdamie Holandia zmiotła Irlandię Północną aż 6:0. Bramki dla gospodarzy strzelali: dwukrotnie van Persie, dwukrotnie Afellay, Sneijder i Vlaar. Dominacja ekipy van Marwijka była bezdyskusyjna i całkowita. To był prawdziwy pokaz futbolu totalnego!
Pierwsze minuty spotkania to dość spokojna, wyrównana gra. Nieco lepiej prezentowali się gospodarze, ale nie przekładało się to na groźne sytuacje. Tymczasem goście ograniczyli się do kontr. W 6. minucie z dystansu kąśliwie uderzył Sneijder, lecz Camp był na posterunku. Z czasem dominacja Holendrów była coraz większa i w końcu podopieczni van Marwijka udokumentowali swoją przewagę golem. W 10. minucie na listę strzelców wpisał się van Persie, który po dośrodkowaniu strzałem głową z ostrego kąta dał swojej drużynie prowadzenie. Już po chwili gospodarze strzelili drugiego gola. Kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Sneijder i nawet ofiarnie interweniujący golkiper gości nie był w stanie zapobiec nieszczęściu.

W tym momencie dominacja piłkarzy w pomarańczowych trykotach była już bezdyskusyjna. Polot, szybkość i finezja – to wszystko obserwowaliśmy w poczynaniach Holendrów. Prawdziwa uczta dla oka! Bezradni Irlandczycy nie byli w stanie w jakikolwiek sposób zagrozić rywalowi, rozpaczliwie broniąc się pod własną bramką. W 28. minucie gospodarze prowadzili już 3:0. Pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się van Persie, który zdobył swoją drugą bramkę w tym spotkaniu. Wcześniej ręką w polu karnym zagrywał McPake. W 30. minucie bardzo groźnie z dystansu uderzył van Bommel i Camp z trudem sparował futbolówkę na rzut rożny.
W 36. minucie było już 4:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Afellay, który wykorzystał znakomite prostopadłe podanie van Persiego i pewnym strzałem w długi róg pokonał bramkarza gości. Kilka minut później napastnik Arsenalu mógł skompletować hattricka, ale w sytuacji sam na sam pomylił się o kilkanaście centymetrów. W tej akcji cudownym podaniem popisał się Robben, który w pierwszej połowie był wyróżniającym się zawodnikiem meczu. W samej końcówce Holendrzy jeszcze dwukrotnie mieli wyśmienite okazje do strzelenia gola, ale jak w ukropie uwijał się irlandzki bramkarz. Ostatecznie do przerwy gospodarze prowadzili 4:0.

Drugą połowę Holendrzy rozpoczęli od mocnego uderzenia, czyli od bramki oczywiście. Swojego drugiego gola zdobył Afellay, który popisał się precyzyjnym uderzeniem z dystansu. Wprowadzony po przerwie Carroll mógł jedynie wzrokiem odprowadzić piłkę, która wpadła tuż przy słupku. W kolejnych minutach tempo spotkania nieco spadło, a gospodarze nie atakowali już z taką pasją. W 65. minucie Sneijder mógł raz jeszcze wpisać się na listę strzelców, ale jego techniczne uderzenie było minimalnie niecelne. Goście próbowali zaatakować odważniej, lecz bez zarzutu spisywała się defensywa ekipy van Marwijka. Chwilę później kolejny raz ładnie pokazał się Afellay, który popędził prawą stroną, ale jego strzał był za słaby.










