Wielki hit szóstej kolejki Ligi Sagres za nami. Mimo nienajlepszej ostatnio dyspozycji, FC Porto zwyciężyło na Estadio de Dragao ze Sportingiem Lizbona po szybko strzelonej bramce przez Falcao.
Sporting ostatni raz pokonał FC Porto 14 miesięcy temu. Od tamtej pory „Smoki” raz ograły lizboński zespół 2:0 na Jose Alvalade pod koniec zeszłego roku, a w lutym 2009 w pojedynku tych zespołów padł bezbramkowy remis. W zgoła odmiennych nastrojach oba zespoły przystępowały do tego wielkiego meczu. Porto przegrało swoje dwie ostatnie potyczki, obie wyjazdowe po 0:1 z Chelsea w Lidze Mistrzów i ze Sportingiem Braga w piątej kolejce Ligi Sagres. Sporting zaś miał szansę przedłużyć swoją passę czterech zwycięstw z rzędu. Mimo to faworytem dzisiejszego meczu wśród bukmacherów był i tak zespół gospodarzy.

Faktycznie po pierwszych fragmentach można było w ciemno stawiać na zwycięstwo „Smoków”. Porto znakomicie rozpoczęło to spotkanie, prowadząc 1:0 już po 180 sekundach gry. Wynik meczu otworzył Falcao wspaniałym „szczupakiem” po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Porto przeważało, ale w końcówce pierwszej części gry inicjatywę przejęli goście. Sporting był bliski wyrównania, ale z każdej dobrej sytuacji „Lwów” golkiper Porto, Helton, wychodził obronną ręką.
Druga połowa znowu należała do gospodarzy. Podopieczni Jesualdo Ferreiry dużo lepiej prezentowali się na boisku. Bardzo aktywni byli napastnicy „Smokó”,w Falcao i Hulk. Po faulu na tym drugim w polu karnym Sportingu, w 52. minucie, Anderson Polga został ukarany druga żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką. Do jedenastki podszedł strzelec pierwszej bramki, Falcao, lecz lepszy w tym pojedynku okazał się Rui Patricio, który fantastycznie obronił strzał Portugalczyka.
Sportingowi bardzo ciężko grało się w dziesiątkę przeciwko dobrze poukładanej ekipie Porto. Goście próbowali strzelać na bramkę Heltona, ale między innymi uderzenia Joao Moutinho i Vukcevicia bronił Helton. W końcówce kibice oglądali już coraz nudniejsze widowisko i „kopaninę” na środku boiska. Porto pokonało ostatecznie Sporting 1:0 i awansowało na drugą pozycję w tabeli, przerywając świetną passę „Lwów”.











