Hiszpania ponownie rozczarowała. Jakie są tego przyczyny?


Trzeci wielki turniej z rzędu, na którym „La Furia Roja” zbyt wcześnie odpada

2 lipca 2018 Hiszpania ponownie rozczarowała. Jakie są tego przyczyny?

Hiszpania po raz kolejny nie sprostała oczekiwaniom. Po najlepszym okresie w historii, w którym wygrywała na trzech kolejnych wielkich turniejach (2 x ME i MŚ), przyszedł mroczny czas. „La Furia Roja” po raz trzeci z rzędu zawiodła samą siebie, ale też swoich kibiców. Jakie są tego przyczyny?


Udostępnij na Udostępnij na

Hiszpanie po obronie tytułu mistrzów Europy zakończyli swoją niewiarygodną passę. Do Brazylii w 2014 roku pojechali jako mistrzowie świata i mistrzowie Europy, ale to nic nie dało. Nie wyszli nawet z grupy, co było olbrzymią sensacją.

Dwa lata później podczas Euro 2016 we Francji bronili tytułu wywalczonego cztery lata wcześniej w Kijowie. Co prawda Hiszpanie wyszli z grupy, ale zakończyli swój udział w turnieju już na pierwszej rundzie fazy pucharowej (1/8).

Tym razem pojechali do Rosji, aby odzyskać najcenniejsze piłkarskie trofeum, ale po raz drugi z rzędu im się nie udało. Mało tego, ponownie zaprezentowali się dość przeciętnie, poniżej swoich umiejętności. I chociaż wyszli z grupy, to odpadli już w 1/8, a ich katem okazali gospodarze – Rosjanie.

Niemoc

Po najlepszym mundialu w historii, w którym Hiszpanie po raz pierwszy i jak na razie ostatni zdobyli mistrzostwo świata, przyszła niebywała niemoc. Na dwóch następnych mundialach rozegrali siedem spotkań, z czego wygrali tylko dwa razy. W 2014 roku w meczu o pietruszkę pokonali Australię, a w 2018 roku lepsi okazali się tylko od Iranu.

https://twitter.com/rafa_lebiedz24/status/1013479976727965697

Brak szczęścia

Jak wiemy, ściany pomagają gospodarzom, dlatego gra przeciwko nim nigdy nie jest łatwa. Hiszpanom szczególnie trudno gra się z drużyną organizującą mistrzostwa świata. Jak dotychczas aż dziewięciokrotnie mierzyli się z gospodarzami turnieju i nie wygrali żadnego z tych pojedynków.

Ponadto Hiszpanie nie mają szczęścia do konkursów „jedenastek”. Przegrali trzy z czterech takich pojedynków. Więcej szczęścia od nich mieli Belgowie, Koreańczycy i Rosjanie.

Przyczyny klęski

Oczywiście te statystyki powinno traktować się z przymrużeniem oka, ale taka niemoc jest wręcz zaskakująca i nieprawdopodobna. Prawdziwe przyczyny porażki są jednak inne. Hiszpanie cały czas grają tak samo.

Od 2012 roku w ich stylu gry nie zmieniło się praktycznie nic. Długie utrzymywanie się przy piłce, liczne wymiany podań, zamykanie rywala bez pomysłu na zdobycie gola. Drużyna, która mądrze się broni, grając przeciwko Hiszpanom, niemal zawsze zakończy rywalizację z nimi przynajmniej remisem.

„La Furia Roja” musi zmodernizować swój styl, tak jak to zrobiła kiedyś FC Barcelona. Po przyjściu Luisa Enrique „Duma Katalonii” powróciła na odpowiednie dla niej tory. Wydaje się, że tego właśnie brakuje drużynie narodowej, która od 2012 roku nie odnosi żadnych sukcesów. Ba, nawet zawodzi.

Hiszpanie są po prostu za bardzo czytelni. Można czytać z nich jak z otwartej księgi. Niczym nie potrafią zaskoczyć swoich rywali.

Do tego na chwilę przed rozpoczęciem mundialu „La Furia Roja” straciła swojego selekcjonera. Julen Lopetegui podpisał kontrakt z Realem Madryt, co mocno zdenerwowało szefów hiszpańskiej federacji. Całe to zamieszanie musiało odbić się na postawie piłkarzy.

Pod wodzą Lopeteguiego reprezentacja Hiszpanii zdobyła 61 goli w 20 meczach, co daje nieco ponad trzy bramki na spotkanie. Podopieczni nowego trenera „Królewskich” nie przegrali żadnego meczu, kiedy to on był ich szkoleniowcem. Na rosyjskim mundialu wszystko się posypało.

Hiszpanie na tegorocznych mistrzostwach świata zdobyli tylko siedem goli w czterech spotkaniach, z czego trzy zostały strzelone w pierwszym spotkaniu przeciwko Portugalii. Ile stracili? Hmm… jak na nich to zdecydowanie za dużo. Jeden z najlepszych bramkarzy na świecie, bo tak przecież mówi się o De Gei, wpuścił aż sześć goli.

Umówmy się, to nie był jego turniej. Golkiper Manchesteru United nie dał swojej drużynie narodowej absolutnie nic. Prawie każdy celny strzał kończył się bramką dla przeciwnika. Do tego zdarzyły mu się takie klopsy jak ten po strzale Cristiano Ronaldo w pierwszym meczu.

https://twitter.com/rafa_lebiedz24/status/1013484489190858752?s=19

De Gea po prostu nie był sobą. Bronił jak sparaliżowany, przez co zawiódł swoich kolegów oraz kibiców.

Król Andres

Spotkanie przeciwko Rosji było ostatnim, w którym Andres Iniesta założył reprezentacyjną koszulkę. Może i nie jest to najlepszy koniec, ale i tak pozostanie w sercach milionów kibiców.

Swój debiut zaliczył 27 maja 2006 roku w spotkaniu z ROSJĄ (były to przygotowania do niemieckiego mundialu), a kończy swoją przygodę również w starciu z tym rywalem. Tylko futbol mógł napisać taką historię. Nieco ponad 12 lat wspaniałej kariery.

To było moje ostatnie spotkanie w barwach „La Roja”. Kończy się cudowny etap w moim życiu, ale czasem finały są inne od tych, których oczekiwaliśmy Andres Iniesta

Iniesta zakończył etap pełen sukcesów. Wraz z kolegami z reprezentacji Hiszpanii wywalczył mistrzostwo świata i dwa tytuły mistrza Europy. W sumie wystąpił w 136 meczach, w których zdobył 13 goli i zaliczył 27 asyst.

ADIOS!

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski