Po świetnym meczu na Wembley Hull City awansowało do finału Pucharu Anglii. W półfinale popularne „Tygrysy” pokonały trzecioligowe Sheffield United 5:3. Losy spotkania odmienił menedżer Hull, Steve Bruce.
Zespół z Sheffield sam stał przed szansą przejścia do historii. Od czasu Tottenham w 1901 roku żaden trzecioligowiec nie dotarł do finału najstarszych rozgrywkach piłkarskich na świecie. Ale to świetne zmiany Steve’a Bruce’a w drugiej połowie zainspirowały awans Hull do ich pierwszego finału Pucharu Anglii.
Spotkanie rozgrywane w cieniu niedzielnych emocji na szczycie Premier League nie zawiodło. Osiem bramek i zacięta walka od pierwszej do ostatniej minuty zapiszą ten mecz jako jeden z najbardziej elektryzujących na nowym Wembley oraz w dziejach krajowych rozgrywek. Wystarczy przytoczyć statystykę, że pierwszy obroniony strzał na bramkę miał miejsce dopiero w 57. minucie meczu!
Niespodziewanie wynik otworzyło trzecioligowe Sheffield United. W 19. minucie świetnie z prawej strony dośrodkował obrońca John Brayford, a między obrońcami Hull znalazł się Jose Baxter, który umieścił piłkę przy krótkim słupku.
Dla urodzonego w Liverpoolu piłkarza był to moment szczególny. Świętując bramkę, Baxter zdjął czarną opaskę upamiętniającą ofiary tragedii na Hillsborough, pocałował ją i wskazał palcami w stronę nieba.
Nieco opieszale grające Hull odpowiedziało dopiero w 42. minucie, kiedy świetne zagranie po ziemi Jake’a Livermore’a w pole karne pewnie wykończył Yannick Sagbo. Napastnik Hull prawą nogą posłał piłkę tuż pod porzeczkę bramki Marka Howarda.
Ale Sheffield United natychmiast odpowiedziało kolejnym trafieniem – niczym Bayern Monachium w niedawnym starciu z Manchesterem United. Po wznowieniu gry kontrę lewą stroną zainspirował Jamie Murphy. Skrzydłowy z łatwością ominął Roseniora, a akcję z pierwszej piłki wykończył Stefan Scougall.
Mecz nie zwolnił tempa także w drugiej połowie. Menedżer Steve Bruce zrobił dwie zmiany w przerwie, wprowadzając do gry Sone Aluko oraz Matty’ego Fryatta. Przyniosło to natychmiastowy rezultat, kiedy po kopaninie w polu karnym po rzucie rożnym wreszcie do piłki dopadł Fryatt. Rezerwowy delikatnym uderzeniem po ziemi umieścił piłkę w siatce.
Napastnik, który w ubiegłym sezonie występował w barwach Sheffield Wednesday, myślał, że natychmiast strzelił także kolejną bramkę dwie minuty później, ale sędzia liniowy wskazał pozycję spaloną. Jak pokazały powtórki telewizyjne, decyzja nie była oczywista.
Hull nie musiało jednak długo czekać na objęcie prowadzenia. Tom Huddlestone świetnie rozegrał piłkę z Curtisem Davies i niespodziewanie wyszedł sam na sam z Howardem. Były pomocnik Tottenhamu szeroko zawinął piłkę nad bezradnym golkiperem, odwracając losy meczu.
Kolejna zmiana Steve’a Bruce’a na dobre dobiła trzecioligowe Sheffield United. W 65. minucie menedżer popularnych „Tygrysów” na boisko wpuścił byłego zawodnika United Stephena Quinna. Zaledwie minutę później Livermore wrzucił lekką crossówką na głowę zbiegającego rudowłosego rezerwowego, który w nieco akrobatyczny sposób umieścił piłkę w siatce. Trybuny zajmowane przez fanów z Hull eksplodowały radością, ale sam Quinn z szacunkiem potraktował rywali, dla których zagrał w ponad dwustu meczów.










