Inauguracja sezonu w wykonaniu Jagiellonii Białystok była wręcz rewelacyjna. Podopieczni Tomasza Hajto pokonali w meczu 1/16 finału Pucharu Polski Sokoła Ostróda aż 8:1. Po spotkaniu trener białostoczan tłumaczył, skąd się wziął taki wysoki wynik.
– Powiedziałem chłopakom, że jeśli chcemy, aby inni nas szanowali, to musimy się sami szanować. W takim meczu trzeba nie tylko wybiegać, ale pokazać swoją wyższość czysto piłkarską. Wydaje mi się, że to nam się dzisiaj udało. Nawet jak był wynik 5:0, to graliśmy wysokim pressingiem i zdobywaliśmy kolejne trafienia. Wielu mi zarzuca, że porównuje naszą mentalność do niemieckiej, ale jeśli jest dzień, kiedy da się strzelić osiem bramek, to trzeba za wszelką cenę te osiem bramek zdobyć, a jeśli da się więcej, to trzeba więcej. Jeśli taką mentalność będziemy mieli, to wydaje mi się, że coś osiągniemy – mówi trener Jagiellonii Białystok.

W pierwszym składzie pojawił się pozyskany z Rakowa Częstochowa Maciej Gajos, jednak szkoleniowiec nie zdradza żadnych decyzji personalnych przed pierwszym spotkaniem ligowym. Według niego o tym, kto zagra z Podbeskidziem, zadecydują najbliższe treningi. – Jest jeszcze cały tydzień treningów. Jestem zadowolony ze wszystkich zawodników, ponieważ wybiegali ten mecz. Kolejna przeprawa czeka nas za tydzień, tym razem o punkty. Pod względem fizycznym wszyscy zaprezentowali się z dobrej strony, co cieszy przed ligą, w której już tak łatwo nie będzie – podkreśla Hajto.
Jagiellonia ma problem z bramkarzami. W meczu z Sokołem numerem jeden był Łukasz Skowron, jednak Tomasz Hajto daje do zrozumienia, że nikt nie ma gwarantowanego etatu na występy w bramce Jagiellonii. – Nie ma zdecydowanej jedynki u nas. Oni cały czas walczą. Na dzień dzisiejszy szansę dostał Skowron i jak będzie sobie radził, to będzie bronił. Co tydzień zarówno Skowron, jak i Słowik muszą udowadniać swoją przydatność dla zespołu – podkreśla szkoleniowiec Jagiellonii.











