Każda wielka impreza, taka jak mistrzostwa kontynentu, sprawia, że do kadry powołuje się najlepszych zawodników – światowe gwiazdy. Nie inaczej jest podczas Pucharu Narodów Afryki. Kto będzie najmocniej świecił w piłkarskim raju w Gwinei Równikowej?
Jeszcze jakiś czas temu świecił głównie butami…
http://cdn.soccerbible.com/images/archive/Crystal-Boots-Img5.jpg
… jednak od jakiegoś czasu jego kariera nabrała zdecydowanego rozpędu i „leci” niemal tak szybko, jak on biega po boiskach niemieckiej Bundesligi. Mowa oczywiście o Gabończyku, Pierre-Emericku Aubameyangu. 25-latek zaliczył niesamowity skok do przodu od czasu przejścia do Borussii Dortmund – nic jednak dziwnego możliwość pokazywania się w Bundeslidze czy Lidze Mistrzów z automatu sprawia, że stajesz się coraz lepszy. Aubameyang pokazuje doskonale, że wie co ma robić i jak nie zniszczyć swojej kariery. To też sprawia, że jego notowania z miesiąca na miesiąc rosną coraz bardziej. Gdy AC Milan sprzedawał go do Saint-Etienne kosztował niecałe dwa miliony euro. Po kilku latach Gabończyk wyceniany jest na 17 milionów. A to z pewnością nie koniec i nie liczba, którą chętni na pozyskanie go będą musieli wyłożyć. Najprawdopodobniej liczba przed kolejnymi zerami będzie również większa po rychle zbliżającym się Pucharze Narodów Afryki.
Mówisz Wybrzeże Kości Słoniowej, myślisz najczęściej Didier Drogba. Niestety, Iworyjczyk postanowił zawiesić swoje reprezentacyjne obuwie na korku, a podopieczni Herve Renarda muszą radzić już sobie bez niego. W kadrze prawdopodobnie jeden z dwóch lub trzech ostatnich PNA rozegrają dwaj bracia – Kolo i Yaya Toure. Na ten moment ciężko wyobrazić sobie formację defensywną bez starszego z nich. Kolo jest najbardziej doświadczonym zawodnikiem pod względem ilości występów w kadrze z wszystkich powołanych zawodników. Kroku dotrzymuje mu brat pomocnik. Dwa lata młodszy zawodnik ma kilkadziesiąt występów w kadrze mniej, jednak jedynie można się sprzeczać, który z nich zrobił większą karierę.
Henryk Kasperczak, selekcjoner reprezentacji Mali, nie odbiega od norm i podobnie jak jego poprzednicy (i on sam w chociażby 2002 roku) wciąż powołuje wiekowego i piekielnie doświadczonego Seydou Keitę. Piłkarz z Afryki po odejściu z Barcelony postanowił nieco zarobić i wyjechał do Chin. Po przeciętnie udanej przygodzie z Państwem Środka szybko zdecydował o powrocie do Europy i po dwóch sezonach trafił do Valencii, skąd ściągnął go jego obecny pracodawca AS Roma. Polski szkoleniowiec w jednym z wywiadów mówił, że Seydou to klasa sama w sobie, a jego obecność da wiele nie tylko na boisku, ale również w szatni. Kto inny dostanie tyle szacunku od młodych zawodników, co legenda tamtejszego futbolu?
Najprawdopodobniej w ciągu najbliższych lat swoją karierę zakończy również Asamoah Gyan. Ghańczyk wielkiej kariery w Europie nie zrobił, jednak na każdym turnieju był ostoją i często murem nie do przejścia dla przeciwników. „Czarne Gwiazdy” mogą mieć jednak problem ze świeceniem na niebieskim sklepieniu. Dlaczego? Nie jest to żadna animozja, jednak wiele wskazuje, że ich światło może być nieco wyblakłe lub przygaszone przez RPA, Algierię czy Senegal. Pewne jest, że jeśli tylko Gyan będzie pojawiał się na boisku to ustawi przed szesnastką swojego bramkarza solidny mur, przez który przebić się będzie piekielnie trudno.











