Grupa A: Dwa gole i awans


Przed ostatnią kolejką fazy grupowej grupy A, sytuacja była bardzo skomplikowana. Każda z drużyn miała teoretyczną szansę na awans. Najbliżej tego była reprezentacja Ghany, mająca na swoim koncie najwięcej punków.


Udostępnij na Udostępnij na

Piłkarzom „Czarnej Gwiazdy” do pewnego awansu brakowało zaledwie remisu. Ich rywal, Maroko, potrzebował kompletu. Przy zwycięstwie „Lwów Atlasu” oraz Namibii, gospodarz, Ghana, mógł nawet nie wejść do ćwierćfinałów. Sensacyjny scenariusz szybko stracił możliwość bytu, gdyż żaden z warunków się nie spełnił. Gwinea po remisie 1:1 z Namibią, zajęła drugie miejsce w grupie A.

Początek meczu zapowiadał wyrównaną walkę do końca. Obie ekipy stwarzały sobie groźne okazje. Doświadczenie Ghańczyków brało górę, gdyż w poczynaniach Marokańczyków widać było nerwowość. Pierwszy uzewnętrznił to Amin El Erbete, który brzydko faulował Micheala Essiena. Obrońca Henriego Michela dostał jedynie żółta kartkę. „Jedynie”, ponieważ za to zagranie śmiało można było pokazać mu czerwony kartonik. Wślizg z obu nóg wyglądał bardzo groźnie. Gwiazda Chelsea Londyn musiała opuścić na chwilę boisko, ale ostatecznie na nie powrócił. Z wolnego świetnie uderzył Muntari, jednak gola nie zdobył.

W 19 minucie, Ghana mogła zostać skarcona. Fatalne interwencje w obronie, najpierw bramkarza, a później obrońców, mogły dać Lwom prowadzenie, jednak ci nie okazali stoickiego spokoju i nie wykorzystali prezentu.

Gra przeniosła się na drugą stronę boiska, gdzie przy piłce znajdował się Essien. Ghańczyka znów trzeba było zatrzymać nieprzepisowo. Niewykorzystane sytuacje się mszczą. Dobitnie pokazali to w 25 minucie podopieczni Cloude LeRoy’a. Rzut wolny dla gospodarzy. Do piłki ustawionej przed polem karnym podszedł Muntari, zawodnik dysponujący atomowym uderzeniem. Tym razem rozegrał to inaczej. Zrobił to fantastycznie. Sprytną wrzutką zrobił w polu karnym miejsce dla Michaela Essiena, który ładnym strzałem pokonał bramkarza rywali. Ghana – Maroko 1:0.

Cztery minuty później, piłkę do własnej siatki skierował Paintsil. Sędzia nie uznał bramki. Przyczyną miała być pozycja spalona jednego z zawodników reprezentacji Maroka. Erbete, bo o nim mowa, rzeczywiście znajdował się na spalonym, jednak nie brał udziału w akcji. Wydaje się, że sędzia popełnił błąd, nie uznając wyrównującego gola.

Następna akcja znów rozgrywana była pod bramką przyjezdnych. W tej sytuacji, obok bramki uderzał Asamoah Gyan. W ostatniej minucie pierwszej części gry, swoją okazję po raz kolejny mieli Ghańczycy. Po wyprowadzeniu zespołowej akcji, piłkę otrzymał piłkarz z numerem 11 – Sulley Ali Muntari. Jego strzał, co prawda nie był najmocniejszy i precyzyjny, ale przy pomocy niefortunnie interweniującego obrońcy, zdobył gola. Ghana schodziła na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem.

Po zmianie stron wiele się nie zmieniło. Przynajmniej na początku. Drugą połowę zaczęło Maroko. Przeprowadzili oni nieskuteczną akcję, po czym dali się skontrować. Przewaga rozluźniła zawodników LeRoy’a, co jest wytłumaczeniem dla Agogo, który zaczął się już bawić z obrońcami przeciwnika.

W 74 minucie, Ghana przeprowadziła fantastyczną akcję, którą rozpoczęto w środku boiska, po czym przeniosła się na skrzydło, aby móc dośrodkować. O ile Henri Michel ma w zespole słabą obronę, to pod koniec meczu mógł być naprawdę dumny z bramkarza. Intuicyjną, ale kapitalną interwencją przerwał tę akcję. Piłka wróciła na boiska, co dało okazje dla Essiena. Ten uderza piłkę, która zmierza w samo okienko bramki Maroka – Bagui znów skutecznie.

Marokańczycy próbowali wyrównać. Nie mieli jednak żadnego pomysłu na rozegranie piłki. Widać było również ich podłamanie, co było o wiele większym problemem od dobrze grających gospodarzy. Na 7 minut przed końcem, indywidualną akcję przeprowadził Agogo. Wymanewrował obrońców, ale przez to musiał zbiec pod linię końcową, co zmniejszyło mu kąt i możliwość na dobry strzał.

Zaraz potem, poprawić próbował Gyan. Mimo, iż przeszkadzało mu dwóch zawodników, w tym jego kolega, oddał ładny strzał z przewrotki. Piłka zatrzymała się na poprzeczce, ale nawet gdyby leciała niżej, wybiłby ją bramkarz, który w ostatnich minutach przygody ze swoją reprezentacji na PNA, po raz kolejny popisał się umiejętnościami.

Ghana ostatecznie wygrała 2:0, zdobywając komplet punktów i zajmując pierwsze miejsce w tabeli, przed Gwineą. Do dalszych rozgrywek nie awansowały reprezentacje Maroka i Namibii.

Przypominamy, że codziennie na antenie radia iGol FM macie możliwość słuchania relacji z najciekawszych spotkań tegorocznego Pucharu Narodów Afryki. Każdego wieczoru redaktorzy Radia iGol FM będą przygotowywali Kronikę PNA 2008, w której nie zabraknie najnowszych informacji z ghańskich boisk, fachowych komentarzy i analizy wszystkich spotkań. Serdecznie zapraszamy!

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze