Griezmann szuka sobie miejsca


Gwiazdor Barcelony musi dostosować się do nowych zasad

6 października 2019 Griezmann szuka sobie miejsca
Youtube.com

Gdy opadły emocje związane z transferem Antoine'a Griezmanna do stolicy Katalonii, można zauważyć, że Francuz u boku Leo Messiego i Luisa Suareza wcale nie czuje się jak ryba w wodzie. Dotychczasowe spotkania w jego wykonaniu trzeba ocenić raczej jako rozczarowujące. Ci, którzy myśleli, że Griezmann od razu będzie stanowił o sile Barcelony, muszą uzbroić się w cierpliwość.


Udostępnij na Udostępnij na

Francuski napastnik jest trzecim zawodnikiem, który przybył na Camp Nou wypełnić lukę po Neymarze. Z tym zadaniem nie poradzili sobie już Ousmane Dembele oraz Philippe Coutinho. Obyty już na hiszpańskich boiskach Griezmann wydawał się strzałem w dziesiątkę. Pracujący dla drużyny, wielofunkcyjny napastnik miał idealnie wkomponować się do duetu Messi – Suarez. Forma, jaką w pierwszych dziewięciu meczach zaprezentował Griezmann, zmusza jednak do pochylenia się nad paroma sprawami.

Feralne lewe skrzydło

Gdy Barcelona zakontraktowała Griezmanna, jako jego główny atut przedstawiano wszechstronność. Francuz w barwach Atletico świetnie prezentował się zarówno jako wysunięty napastnik, prawy skrzydłowy czy będąc podwieszonym za plecami „dziewiątki”. W Barcelonie został jednak przesunięty na lewe skrzydło i ewidentnie nie pasuje mu ten układ. Trudno zakładać, że swoją pozycję odda Leo Messi, i to od Griezmanna oczekuje się zmiany przyzwyczajeń.

Grając na lewej stronie, były zawodnik Atletico nie może ustawiać sobie piłki na swoją lepszą, lewą nogę. Więcej czasu zajmuje mu więc podjęcie decyzji, jaki manewr ma teraz wykonać. Jego zejścia do środka, by oddać strzał, mijają się z celem, ponieważ trudniej jest mu uderzać z prawej nogi. Warto również pamiętać, że często na jego pozycji pojawia się Jordi Alba, który od lat uwielbia dorzucać piłki w pole karne.

Sam zawodnik zdaje sobie sprawę z tego, że w nowej roli nie odnajduje się jeszcze najlepiej. Dał temu wyraz na konferencji prasowej przed meczem z Interem:

Tak jak powiedziałem wcześniej, dopiero dołączyłem do zespołu i chcę pomagać kolegom. (…) Nic nie mogę zrobić, tak już jest. Trener ustala taktykę, do której trzeba się dostosować.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że swój najlepszy mecz Griezmann rozegrał, gdy kontuzjowani byli Messi i Suarez. W drugiej kolejce, przeciwko Betisowi, Francuz zagrał na środku ataku. Do pomocy miał Rafinhię oraz Carlesa Pereza, więc wszystko w ataku kręciło się wokół niego. Zdobył wtedy dwie bramki, a także asystował przy trafieniu Arturo Vidala. Wraz z powrotem do zdrowia głównych atakujących Antoine musiał znów ustawić się bliżej lewej strony.

Trio? A może wciąż duet?

Poza boiskiem wszystko wygląda tak, jak powinno. Umiłowanie Griezmanna do kultury Urugwaju na pewno pomogło mu w złapaniu kontaktu z Suarezem. Z obozu Barcelony w kontekście adaptacji nowej gwiazdy dochodzą jedynie pozytywne informacje. Wiadomo nie od dziś, że udana kariera w Barcelonie zależy od tego, jak ułożą się twoje relacje z Leo Messim. Znów oddajmy głos Griezmannowi:

Leo nie jest zbyt rozmowny, ja również nie jestem, więc trudno, żebyśmy dużo rozmawiali. Piliśmy już razem mate, więc idziemy w dobrym kierunku. Leo był kontuzjowany, nie trenowaliśmy razem, przez co trudniej było poprawić naszą więź.

Brak wspomnianej więzi widać było w meczu przeciwko Interowi w Lidze Mistrzów. Na linii Griezmann – Messi została wymieniona najmniejsza liczba podań w całej ekipie „Blaugrany”. Gdy Messi zagrywał do Suareza piłkę meczową, Griezmanna od dwudziestu minut nie było na boisku.

Wydaje się więc, że Francuz musi przyzwyczaić się do nowej roli na boisku. Do tej pory wszystko w ataku kręciło się wokół niego. W Barcelonie największą wolność ma Argentyńczyk i to on dyktuje warunki. Griezmann musi przyjąć tę drugoplanową rolę i zrozumieć, że na Camp Nou batutę trzyma Messi.

Klątwa Neymara trwa?

Czy to możliwe, żeby Griezmann okazał się trzecim kolejnym zawodnikiem, który nie będzie w stanie wejść w buty po Neymarze? Nieudana przygoda w Barcelonie Philippe Coutinho może być dla Francuza przestrogą. Brazylijczyk również stanął przed zadaniem przyswojenia sobie zasad gry na lewym skrzydle i ostatecznie nie podołał. Ousmane Dembele wciąż więcej problemów sprawia swoim trenerom aniżeli obrońcom rywali.

Liczby zdają się mówić co innego. Trzy bramki i dwie asysty w dziewięciu meczach nie dają powodów, by bić na alarm. Jednak gdyby odsunąć statystyki na bok, można dostrzec problem Griezmanna w skutecznym wykorzystywaniu swojego potencjału na boisku.

Szaleństwem byłoby ocenianie już teraz transferu francuskiego zawodnika jako niewypału. Z tą jakością, którą prezentował do tej pory w stolicy Hiszpanii, bez problemu powinien odnieść sukces również w Katalonii. Widać jednak gołym okiem, że przed Griezmannem daleka droga. Nie wszystko idzie tak, jak mógł oczekiwać, i potrzeba czasu, by odpowiednio dotarł się z resztą drużyny. W końcu wszedł między największe wrony na świecie, teraz musi na nowo nauczyć się krakać.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski