Górnik Zabrze nie odniósł ligowego zwycięstwa od sierpnia, kiedy zabrzanie pokonali Koronę Kielce. Drużyna Marcina Brosza z miesiąca na miesiąc notuje coraz gorsze wyniki – w październiku Górnikowi nie udało się wygrać ani jednego spotkania. Zgoła inaczej wygląda sytuacja Piasta Gliwice – klub z Okrzei wygrał wszystkie swoje październikowe mecze i przyłączył się do walki o topowe miejsca.
Gliwiczanie nie najlepiej weszli w obecny sezon PKO Ekstraklasy. Waldemar Fornalik najpierw za priorytet obrał europejskie puchary, w których Piast wypadł bardzo słabo. Porażki w eliminacjach Ligi Mistrzów i Ligi Europy dobiły ekipę z Gliwic do tego stopnia, że słabe wyniki notowała też w rozgrywkach ligowych. Do tego z klubu odeszli Joel Valencia – najlepszy zawodnik Piasta – a także Patryk Dziczek, który swoją karierę postanowił rozwijać we Włoszech.
Za nami już czternaście kolejek ekstraklasy. W tym czasie sytuacja obu drużyn całkowicie się zmieniła. Górnik z całkiem dobrze wyglądającej ekipy stał się drużyną, która znajduje się w niemałym dołku. Tymczasem gliwiczanie nieco się obudzili i powrócili do walki o najwyższe cele. Waldemar Fornalik mógł nawet liczyć na to, że jego ekipa wskoczy na pozycję lidera ekstraklasy. Przynajmniej do czasu kolejnego spotkania Wisły Płock.
Kolejny jubileusz w Zabrzu
Ostatnimi czasy Górnik podczas spotkań u siebie przeżywa mniejsze bądź większe jubileusze. Niedawno obchodzono urodziny miasta Zabrze, przy okazji spotkania z ŁKS-em Marcin Brosz świętował zaś swój dwusetny mecz w ekstraklasie jako trener. Tym razem obchodzono urodziny zawodnika, którego imię nosi stadion Górnika. Ernest Pohl urodził się dokładnie trzeciego listopada 1932 roku, czyli w dzień dzisiejszych derbów z Piastem.
Na trybuny zawitało ponad dziesięć tysięcy fanów „Trójkolorowych”, atmosfera była doprawdy wspaniała. Rozległ się pierwszy gwizdek sędziego i… właściwie w tym momencie czar prysł. Górnik zaczął dosyć zachowawczo, a na trybuny zawitały wyzwiska. Marcin Brosz nie zrezygnował ze swojego pomysłu, aby nastawić swój zespół na grę z kontr. To wiązało się jednak z oddaniem większej inicjatywy piłkarzom przyjezdnym.
Po drugiej stronie trener Fornalik zdecydował się na bardziej agresywny styl gry. Bardzo często, gdy to Górnik był w posiadaniu piłki, robiło się dosyć tłoczno, a gracze z Zabrza byli bardzo krótko kryci. Gliwiczanie nie zapomnieli jednak o zabezpieczaniu tyłów oraz asekuracji. Mimo to obie drużyny miały z początku problemy z konstruowaniem akcji. Nie działały ani próby krótkiego rozegrania ze strony gospodarzy, ani próby dogrania prostopadłych piłek przez gości.











