Przed pierwszym gwizdkiem niewielu spodziewało się, że drugoligowy Górnik Łęczna zdoła pokonać GKS Katowice. „Zielono-Czarni” sprawili jednak niespodziankę, a o ich zwycięstwie przesądziło trafienie Dawida Tkacza z pierwszej połowy. W końcówce gospodarze mieli kilka okazji, by podwyższyć prowadzenie, lecz na drodze do kolejnych bramek stawał Maciej Kikolski, który swoimi interwencjami utrzymywał katowiczan w grze.
Pierwsza połowa dla Górnika Łęczna
GKS Katowice już w 5. minucie spotkania próbował zaskoczyć bramkarza Górnika Łęczna. Po szybkiej wymianie podań na małej przestrzeni do strzału doszedł Szkurin, jednak Kuba Wilk bez problemów złapał piłkę. Chwilę później okazję do zagrożenia bramce gości mieli „Zielono-Czarni”. Po rzucie wolnym z bliskiej odległości Michał Walski próbował przebić piłkę przez mur, ale ta nie znalazła drogi do bramki.
Przez większość pierwszej połowy obie drużyny starały się konstruować akcje ofensywne, jednak brakowało konkretów pod bramkami. W 31. minucie gospodarze wykorzystali jednak swój moment. Maciej Kikolski popełnił poważny błąd przy rozegraniu piłki, którą przechwycił Dawid Tkacz. Zawodnik Górnika prostym zwodem zgubił obrońcę „Gieksy”, a następnie precyzyjnym strzałem umieścił futbolówkę tuż przy słupku, otwierając wynik spotkania.
Górnik Łęczna bardzo dobrze odczytywał zamiary rywali i skutecznie neutralizował ich ofensywne poczynania. Gospodarze skupili się na ograniczeniu przestrzeni dla Szkurina, występującego na pozycji napastnika GKS-u Katowice. Skutecznie odcinali go od podań i utrudniali mu udział w akcjach ofensywnych, przez co nie mógł w pełni wykorzystać swoich umiejętności i stanowić większego zagrożenia dla bramki Górnika. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem „Zielono-Czarnych” 1:0.
Druga połowa ze wskazaniem na GKS Katowice
W 63. minucie Wdowiak oddał mocny strzał z prawej strony boiska, jednak Kuba Wilk skutecznie interweniował, nie pozwalając rywalom na wyrównanie. Chwilę później, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, najwyżej w polu karnym wyskoczył Borja Galán i oddał groźny strzał głową. Piłka zmierzała jednak w środek bramki, co nie umniejsza zasług golkipera Górnika. Kuba Wilk musiał wykazać się refleksem i błyskawiczną reakcją, by skutecznie sparować uderzenie i utrzymać prowadzenie swojej drużyny.
Po naporze „Gieksy” do głosu doszli gospodarze, którzy mieli dwie znakomite okazje do podwyższenia prowadzenia. Najpierw Myszor popisał się świetnym dośrodkowaniem do Niewiarowskiego, który zdecydował się na uderzenie z woleja. Piłka poleciała jednak wprost w bramkarza gości, który nie miał większych problemów z interwencją.
Chwilę później Samual Quaindo miał przed sobą sporo wolnej przestrzeni na prawym skrzydle. Wykorzystał to, precyzyjnie zagrywając piłkę w pole karne do Akhmedova. Uzbekijski zawodnik oddał strzał z piątego metra, ale ponownie trafił w sam środek bramki, gdzie dobrze ustawiony był Maciej Kikolski. Górnik Łęczna nie wykorzystał więc dwóch dogodnych okazji, by zwiększyć swoją przewagę.
Emocjonująca końcówka
W 84. minucie Górnik Łęczna miał znakomitą okazję, by rozstrzygnąć losy spotkania. Bartłomiej Korbecki otrzymał kapitalne podanie i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości. Napastnik gospodarzy zwodem położył Macieja Kikolskiego, jednak w decydującym momencie zabrakło mu opanowania. Zbyt mocno wypchnął sobie piłkę w lewą stronę boiska, przez co znacznie utrudnił sobie oddanie strzału. Mimo próby uderzenia futbolówka opuściła boisko, a Górnik zmarnował doskonałą szansę na podwyższenie prowadzenia.
Chwilę później kolejną okazję stworzył sobie Myszor, choć tym razem zagrożenie nie było tak duże jak w przypadku sytuacji Korbeckiego. Wahadłowy Górnika przeprowadził efektowny rajd od połowy boiska, po czym zdecydował się na techniczne uderzenie w kierunku bramki Kikolskiego. Piłka nieznacznie minęła jednak słupek, a gospodarze ponownie musieli obejść się smakiem.
W końcówce spotkania Korbecki ponownie dał się we znaki defensywie GKS-u Katowice. Napastnik Górnika efektownym zwodem minął rywala w polu karnym, po czym oddał mocny strzał na bramkę. Po raz kolejny jednak na wysokości zadania stanął Maciej Kikolski, który skuteczną interwencją utrzymał gości w grze do ostatniego gwizdka.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem Górnika Łęczna 1:0. Gospodarze wykazali się skutecznością w kluczowym momencie, a w końcówce stworzyli sobie kilka doskonałych okazji do podwyższenia prowadzenia. GKS Katowice próbował odwrócić losy rywalizacji, jednak nie zdołał znaleźć sposobu na dobrze dysponowaną defensywę gospodarzy i świetnie broniącego Kubę Wilka. Było to emocjonujące spotkanie, w którym nie brakowało groźnych sytuacji, efektownych akcji i interwencji bramkarzy.










