Sezon powoli dobiega końca, a już niedługo wiele klubów będzie musiało podjąć decyzje dotyczące ich przyszłości. Latem otworzy się rynek transferowy i z pewnością dojdzie do wielu przetasowań w świecie futbolu. Bardzo interesująco zapowiadają się możliwe zmiany na ławkach trenerskich.
Najwięcej mówi się o przypuszczalnym nowym klubie Jurgena Kloppa. 15 kwietnia na konferencji prasowej Niemiec ogłosił, że po zakończeniu rozgrywek kończy swoją przygodę z Borussią. Z drużyną z Westfalii świętował wielkie sukcesy. Pod jego wodzą zespół dwukrotnie wywalczył tytuł mistrzowski oraz Superpuchar Niemiec, zdobył puchar kraju oraz dostał się do finału Ligi Mistrzów. Pod czujnym okiem szkoleniowca rozwinęli się: Robert Lewandowski, Mario Goetze, Mats Hummels czy Ilkay Gundogan. Menedżer urzekł wszystkich swoim wybuchowym temperamentem, wielką pasją i ofensywnym stylem gry jego ekipy. W czasie gdy prowadził BVB, wiele europejskich gigantów ostrzyło sobie na niego apetyt, a teraz marzenie może stać się rzeczywistością. Jako kierunek następnej pracy Kloppa najczęściej wskazuje się Anglię, choć niewykluczone, że zrobi on sobie dłuższy rozbrat z piłką. Czas pokaże.
Wiele wskazuje na to, że w wakacje nowej pracy szukać będzie Rafael Benitez. Szkoleniowiec „Azzurri” nie wykorzystał w ubiegłym roku potencjału drużyny i nie zakwalifikował się do Ligi Mistrzów. Klub zajmuje czwarte miejsce w Serie A i może nie mieć powtórnej szansy jesienią. Pocieszeniem dla władz z Neapolu pozostaje możliwość zagrania w finale Ligi Europy, ale po pierwszym półfinale także i to stanęło pod znakiem zapytania. Utytułowany trener nie narzeka na zainteresowanie swoją osobą. Póki co milczy on na temat swojego ewentualnego odejścia z Napoli. Ostatnio media obiegła wieść, że mógłby przenieść się z Włoch do tej „bielszej części” stolicy Hiszpanii.
Skoro jesteśmy już przy Madrycie, to warto wspomnieć o Carlo Ancelottim. Real nie wygrał jeszcze żadnego trofeum w tym sezonie. Nadal może zakończyć rozgrywki jako mistrz Hiszpanii i zwycięzca Ligi Mistrzów, lecz w obu konkurencjach nie startuje z „pole position”. Gdyby „Los Blancos” nie odnieśli żadnego sukcesu, to cierpliwość Florentino Pereza może się wyczerpać. Szkoleniowca miałby zastąpić wyżej wspomniany Benitez, ale jak wiadomo, Real ma wielkie możliwości i jego menedżerem może zostać dosłownie każdy.











