Meksyk pokonał Gwatemalę 2:1, dzięki czemu awansował do półfinału Gold Cup. Gola na wagę awansu zdobył Javier Hernandez.
Mecz zaczął się zupełnie inaczej, jak spodziewaliby się faworyci tego spotkania, czyli Meksykanie. Na listę strzelców wpisał się w 5. minucie Carlos Ruiz Gutierrez. Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazywały, że wynik tego spotkania może zaskoczyć niejednego bukmachera. Prowadzenie Gwatemalczyków utrzymało się do końca pierwszej połowy.

– Tym razem nie poszło nam tak łatwo, jak w innych meczach, kiedy jako pierwsi zdobywaliśmy bramki. Włożyliśmy sporo wysiłku, by w drugiej połowie stworzyć szanse do strzelenia gola – wspominał po meczu popularny Chicarito.
Po przerwie oglądaliśmy zupełnie odmienioną drużynę Meksyku. Dość szybko, bo już trzy minuty po wznowieniu gry, do siatki trafił Jesus Aldo De Nigris, wyrównując rezultat spotkania. Meksykanie poszli za ciosem. W 66. minucie wynik meczu ustalił Hernandez, dla którego było to szóste trafienie w całym turnieju.
– To był instynkt. Po prostu zobaczyłem piłkę pod moimi nogami i uderzyłem – mówił po spotkaniu zadowolony napastnik Manchesteru.
– Nasz zespół jest bardzo silny. Wiedzieliśmy, że wygramy, nawet pomimo przeciwności losu. To był trudny mecz z bardzo wymagającym przeciwnikiem. Sprawy trochę nam się skomplikowały, ale mimo to zdołaliśmy wygrać to spotkanie – dodał Jose Manuel de la Torre, szkoleniowiec zwycięskiej drużyny.
Ale selekcjoner Meksyku nie ma czasu na świętowanie. Przed jego podopiecznymi mecz półfinałowy, w którym ich rywalem będzie Honduras, z Osmanem Chavezem na pokładzie. Na poziomie półfinału nie ma przypadkowych drużyn, o czym doskonale wie Rafael Marquez.
– Wiemy, że Honduras zawiesi poprzeczkę na podobnej wysokości. Jest to jeszcze bardziej wymagający rywal ze względu na to, że bazuje na sile fizycznej. Nie możemy oglądać się na nikogo, przed nami wiele pracy – analizował Marquez.











