Przygodę z trenerką rozpoczynał w Lechii Gdańsk w latach 80. ubiegłego stulecia. Później Michał Globisz objął młodzieżową reprezentację Polski rocznika 1982. W październiku 1998 roku wywalczył z tą drużyną awans do mistrzostw Europy U-16. W kwietniu 1999 roku w Czechach prowadzona przez niego reprezentacja dotarła do finału, w którym uległa Hiszpanom 1:4. W listopadzie 1999 roku jego podopieczni zagrali w mistrzostwach świata U-17 w Nowej Zelandii, jednak nie udało im się wyjść z grupy. W lipcu 2001 roku w mistrzostwach Europy U-19 w Finlandii Polacy pokonali w finale Czechów 3:1 i zdobyli złoty medal. Następnie Michał Globisz trenował kadrę z rocznika 1987, a uwieńczeniem tej pracy był występ w finałach mistrzostw świata U-20 w Kanadzie w 2007 roku. Obecnie Globisz nie jest już pracownikiem PZPN-u i nie prowadzi żadnej reprezentacji.
Trenerze, co u Pana słychać? Co Pan teraz porabia?
Od stycznia pełnię funkcję wiceprezesa ds. sportowych w Arce Gdynia. Zajmuję się wieloma sprawami dotyczącymi nie tylko pierwszego zespołu, ale także, a może przede wszystkim, grup młodzieżowych. Do tego dochodzą też kwestie związane m.in. z wyszukiwaniem piłkarskich talentów w innych klubach z niższych lig, nie tylko z województwa pomorskiego.
W tym nawale obowiązków ma Pan jeszcze czas i ochotę na oglądanie naszej ekstraklasy?
Tak. Czasem zajrzę na jakiś mecz Lechii Gdańsk, ale częściej śledzę rywalizację na ekranie telewizora.
Czy oglądając te spotkania, wciela się Pan w rolę kibica czy może podświadomie próbuje Pan skupiać się na młodych piłkarzach? Wszak mówi się, że koszula zawsze bliższa jest ciału.

Wolę je śledzić z pozycji kibica. Tych młodych, dopiero zaczynających karierę piłkarzy tak za dużo w naszej ekstraklasie nie ma. A ci, którzy grają, już są w miarę znani, już od jakiegoś czasu jest o nich głośno. Oglądam mecze z ciekawości i z zainteresowania, bardziej jako kibic, ale także w pewnym sensie jako osoba, która od lat jest w środowisku piłkarskim i trochę na tej piłce się zna.
Jak zatem oceni Pan poziom naszej ligi w porównaniu z poprzednimi sezonami?
Wydaje mi się, że jest status quo. W ostatnich latach przecież nie było jakichś wielkich zmian w naszej piłce. Muszę jednak podkreślić, że ten sezon jest chyba ciekawszy od poprzedniego, choćby z tego powodu, że bardzo interesująco zapowiada się walka zarówno o mistrzostwo, jak i o utrzymanie się w ekstraklasie. Nie ma hegemonii jednego zespołu, jak to w poprzednim sezonie było z Wisłą Kraków. Tak na dobrą sprawę każdy może wygrać z każdym, na przykład na prowadzeniu długo był Śląsk Wrocław, który nie należał do murowanych faworytów ligi. Obiecujące jest też to, że pojawiają się młodzi zawodnicy. Jak już wspomniałem wcześniej, nie jest może ich zbyt wielu, ale ci, którzy grają, są ważnymi postaciami w swoich zespołach.










