FC Liverpool pokonał Everton 3:0 w derbach Merseyside w ramach 26. kolejki Premier League. Bohaterem spotkania był pomocnik „The Reds” Steven Gerrard, który w swoim 400. meczu w karierze ustrzelił hat-tricka.
Po spotkaniu jego bohater nie krył radości, doceniając jednocześnie kolegów z drużyny.
– Zwycięstwa z Evertonem zawsze smakują wyjątkowo, a zdobycie trzech bramek dodaje jeszcze więcej smaczku. Nie byłoby jednak tego, gdyby nie świetna postawa moich kolegów, a zwłaszcza Luisa Suareza, który dwa razy wystawił mi piłkę jak na tacy. To był świetny występ całej drużyny, na dodatek zachowaliśmy czyste konto. Osiągnęliśmy zatem w tym meczu wszystko, co zamierzaliśmy.
Ostatni raz trzy bramki w meczu derbowym strzelił Ian Rush w 1982 roku. Tym samym bohater wczorajszego spotkania czuje jeszcze większą dumę.
– To jest coś wyjątkowego, zwłaszcza jeśli to był Ian Rush. Jest on moim bohaterem. Podglądałem go bardzo długi czas. Nie bądźmy jednak głupi, nie zamierzam się do niego porównywać! To była zupełnie inna klasa.
Derbowe zwycięstwo jednocześnie zakończyło serię trzech kolejnych porażek Liverpoolu w lidze. Popularny „Stevie” przyznał, że ma nadzieję, iż zwycięstwo będzie bodźcem do dalszej skutecznej pracy.
– Frustrujący był brak konsekwencji w naszej formie. Zagraliśmy świetny mecz przeciwko Arsenalowi i nie dostaliśmy niczego w zamian, w Sunderlandzie zaś praktycznie nie wyszliśmy na boisko.
– Musimy znaleźć odpowiedni poziom, który zapewni nam wygrywanie spotkań, ponieważ raz wygrywając, raz przegrywając, znajdziemy się na miejscu, o którym nie marzymy – zakończył piłkarz.










