Piast mocno naciskał, ale to Wisła zeszła z boiska zwycięska. Jedyną bramkę w tym spotkaniu z rzutu karnego zdobył w drugiej połowie Łukasz Garguła.
Już od pierwszej minuty Piast chciał pokazać, kto rządzi w Gliwicach. Podopieczni Marcina Brosza mocno naciskali i oddawali dużo strzałów na bramkę, lecz ani razu nie byli w stanie wpakować do niej piłki. Bardzo aktywny był Radosław Murawski oraz Rabiola, którzy cały czas tworzyli akcję śląskiej drużyny. Obrońcy krakowskiej Wisły grali bardzo konsekwentnie w obronie, bo mieli pełną świadomość, że rywale mogą stworzyć groźną akcję. Mimo uporczywości gospodarzy, to zawodnicy dowodzeni przez Franciszka Smudę mogli, jako pierwsi zdobyć bramkę. Swoim kunsztem, jak za dawnych lat, popisał się Semir Stlilić, który uruchomił akcję, zagrywając piłkę do rozpędzonego Pawła Brożka. Napastnik „Białej Gwiazdy” swoim sokolim okiem dostrzegł Łukasza Gargułe, który znalazł się w dogodnej sytuacji w polu karnym, ale został uprzedzony przez defensorów Piasta.

Oba zespoły mocno starały się zdobyć bramkę jeszcze przed przerwą, ale brakowało kunsztu oraz wykończenia. Ciężko było wytypować wynik w drugiej części spotkania, bo każda ze stron pokazała, że ma wielkie ambicje i za wszelką cenę chciała wygrać mecz. Franciszek Smuda zdawał sobie sprawę, że Gliwic łatwo nie zdobędzie, dlatego miał w głowie plan, jak rozpracować rywali po zmianie stron.
Druga połowa rozpoczęła się podobnie, jak pierwsza, kiedy pod grą byli gliwiczanie. Blisko zdobycia bramki był Tomasz Podgórski, który skierował futbolówkę nad poprzeczkę. Wisła naciskała gospodarzy, aż w końcu wymusiła na nich poważny błąd, po którym Hebert zagrał ręką we własnym polu karnym. Egzekutorem rzutu karnego był Łukasz Garguła, który pewnie umieścił futbolówkę w siatce.
Można powiedzieć, że obu drużynom brakowało wykończenia, ponieważ później wielokrotnie znajdowali się w dobrej sytuacji, ale nie potrafili dobrze wykorzystać swoich sytuacji. Podopieczni Marcina Brosza byli mocno zdeterminowani, żeby doprowadzić do wyrównania, ale wszystkie starania zakończyły się wyraźnym niepowodzeniem. Piłkarze Piasta schodzili zawiedzeni do szatni, bo zdawali sobie sprawę, że gdyby byli bardziej skuteczni, to mogliby w tym spotkaniu zainkasować komplet punktów, a tak się nie stało.











