Mistrzostwa świata w 1974 roku kojarzą się wszystkim ze wspaniałym występem i trzecim miejscem reprezentacji Polski. Ale z czym jeszcze? Może z zaskakującą wygraną Niemiec Wschodnich z Zachodnimi? Jest jeszcze coś bardziej zadziwiającego, co z pewnością dodało aromatu tejże edycji mundialu. W mistrzostwach świata wystąpiła drużyna Zairu, która reprezentowała Afrykę. Wsiadamy zatem do wehikułu czasu i przenosimy się do 1974 roku, aby sprawdzić, jak to wszystko wyglądało!
Eliminacje
Mimo wygranej w Pucharze Narodów Afryki w 1974 roku Zair nie był głównym kandydatem do awansu. Dużo mówiło się o Maroko, Kamerunie, Zambii czy Egipcie. Co ciekawe, wówczas do zachodnich części Niemiec awansowało 16 najlepszych drużyn świata, a Afryce przyznano jedno miejsce. W pierwszej rundzie eliminacyjnej „Leopardy”, bo taki przydomek mieli piłkarze Zairu, łatwo rozprawiły się z Togo. W wyjazdowym meczu padł wynik 0:0, ale w rewanżu Zair przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść i pewnie wygrał 4:0. W następnej rundzie nie miało już być tak kolorowo.

Kamerun! Pierwszy mecz w Duali wygrali główni zainteresowani artykułu, ale największe emocje zaplanowano na spotkanie rewanżowe. Po wielkim boju „Nieposkromione Lwy” zżarły „Leopardy” i drużynę, która zagra w kolejnej rundzie, musiał wyłonić dodatkowy mecz. W obecnej stolicy Konga (po obaleniu Mobutu Zair powrócił do starej nazwy) na pięknym stadionie, który mógł pomieścić 80 tysięcy kibiców, atmosfera była nieziemska. Wszyscy, którzy się zjawili na tym spotkaniu, byli przekonani, że ich kraj nie zakończy eliminacji na drugiej rundzie i dołoży cegiełkę do awansu na mundial w NFN.
Udało się! 27 lutego 1972 roku zostanie zapamiętany na długo przez wszystkich. Kamerun został pokonany i w trzeciej rundzie Zair stanął naprzeciw Ghany. Ghany, która trzy lata wcześniej (w 1970 roku) została drugą reprezentacją Pucharu Narodów Afryki. W tej parze nie było faworyta. W pierwszym spotkaniu „Czarne Gwiazdy” zwyciężyły 1:0. Rewanż, dwa tygodnie później, odbył się na zaczarowanym przez „Leopardy” stadionie w Kinszasie. Pogrom, bo innego sformułowania nie da się zastosować. Wynik 4:1 wybił piłkę nożną z głowy Ghańczykom. Zair obok Zambii i Maroko zagrał o przepustkę na mistrzostwa świata.
Awans! Zair na mundialu. Niemożliwe stało się możliwe. Awans, i to w jakich okolicznościach. W rundzie finałowej piłkarze pozostawili bez szans swoich rywali, a zawodnicy z Maroko oddali ostatnie spotkanie walkowerem, pokazując swoją bezradność w starciu ze świetnie dysponowanym przeciwnikiem. Ale zacznijmy od początku. Mecz, albo poprawniej mówiąc dwumecz, z Zambią rozpoczął decydujący etap eliminacji „Leopardów”. 2:0 i 2:1 – takimi rezultatami zakończyły się starcia z „Miedzianymi Pociskami”. Pierwszy mecz z Maroko mógł dać awans. Spotkanie odbyło się, już tradycyjnie, w Kinszasie. A wynik? Tak jak w poprzednich razach na tym stadionie korzystny. „Lwy Atlasu” musiały pogodzić się z porażką i przyszłe mistrzostwa obejrzeć w telewizji, bo o udziale na mundialu po kiepskim spotkaniu mogły zapomnieć. Zair! Zair! Zair! Nie trzeba chyba opisywać, jakie nastroje panowały w drużynie i wśród rzeszy fanów. Warto dodać, że Zair został pierwszą afrykańską drużyną z zawodnikami o czarnym kolorze skóry, którzy zagrają na mistrzostwach świata.











