Futbol jest wielki: „Wesz” znad Dniepru


Do dziś wielu kibiców futbolu twierdzi, że sport ten na Wschodzie jest w fazie głębokiego zacofania. Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, że były Związek Radziecki ma bardzo bogate tradycje piłkarskie, a jego barwy również reprezentowali gracze wybitni. Gdy w 1971 roku na sportową emeryturę przechodził Lew Jaszyn, kibice w największym kraju świata śmiało mogli powiedzieć, że żegnają wspaniałego zawodnika. Nie spodziewali się jednak, że już niedługo znajdą sobie kolejnego wielkiego idola.


Udostępnij na Udostępnij na


Centrum Rosji, a wcześniej Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, praktycznie od zawsze była Moskwa. Stanowiła ona najważniejsze miasto oraz ośrodek przemysłowy i kulturalny w tej części świata. Zdecydowanie wybijała się przed inne metropolie, do których należał między innymi Kijów, stolica Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej i dzisiejszej Ukrainy. To właśnie w Kijowie 5 listopada 1952 roku urodził się Ołeh Wołodymyrowicz (ros. Oleg Władimirowicz) Błochin. Już w bardzo młodym wieku Oleża zdradzał ciągotki do futbolu. Mając kilkanaście lat, dołączył do szkółki juniorów najznakomitszej drużyny piłkarskiej na Ukrainie – Dynama Kijów. Trenerzy bardzo szybko poznali się na jego umiejętnościach, toteż prawie od razu trafił do zespołu rezerw. Stamtąd miał ułatwioną drogę do pierwszej drużyny. W 1969 został członkiem ekipy ówczesnych mistrzów ZSRR, którą ówcześnie prowadził Wiktor Masłow. W tym samym roku utalentowany napastnik odniósł swój pierwszy sukces. Wywalczył premierowe w karierze mistrzostwo największego kraju świata. Dynamo okazało się gorsze jedynie od moskiewskiego Spartaka. Błochin, choć na boisku nie pojawiał się zbyt często, miał również swój udział w zdobyciu drugiego miejsca.

Kolejny sezon okazał się bardzo chudy dla kijowian. Team Masłowa nie osiągnął sukcesu na krajowym podwórku. Na początku następnych rozgrywek ze względu nie niezadowalające wyniki, trener został zwolniony, a jego miejsce zajął Aleksandr Sewidow. Zmiana na stanowisku szkoleniowca poskutkowała. W 1971 roku po trzech latach przerwy Dynamo wróciło na tron. W kolejnych rozgrywkach spodziewano się powtórzenia wyniku. Sezon 1972 okazał się pierwszym prawdziwym sprawdzianem w karierze liczącego sobie niecałe 20 lat Błochina. 15 kwietnia w 65. minucie meczu z Dnipro Diepropietrowsk Ołeh zdobył swojego pierwszego gola w profesjonalnej karierze. Kijowianie wygrali ten mecz 2:1.. Do końca rozgrywek „Biało-niebiescy” liczyli się w rywalizacji o tytuł mistrzowski. Nie udało się jednak powtórzyć wyniku sprzed roku. Kijowianie ulegli tylko Zarii Wołoszyłowgrad. Do zajęcia przez swój klub drugiego miejsca wydatnie przyczynił się Błochin, który zdobył swoje pierwsze indywidualne wyróżniania. Z 14 golami na koncie został królem strzelców oraz został uhonorowany tytułem piłkarza roku na Ukrainie.

W trakcie rozgrywek pochodzącego ze stolicy Ukrainy zawodnika spotkało wielkie wyróżnienie. Został zauważony przez selekcjonera reprezentacji narodowej. W kadrze zadebiutował w niej 16 lipca w meczu z Finlandią. Postawa Ołeha tak spodobała się selekcjonerowi Sbornej, że postanowił zabrać utalentowanego napastnika na turniej piłkarski podczas Igrzysk Olimpijskich, których organizatorem w 1972 roku było Monachium. Sowieci trafili do grupy B wraz z Birmą, Sudanem i Meksykiem. Bez większych problemów piłkarze z największego kraju świata dość łatwo przedarli się przez ten etap rozgrywek. Udało im się pokonać 1:0 Birmę, 2:1 Sudan oraz wręcz robić Meksykanów aż 4:1. Bezwzględnie najlepszym zawodnika tego spotkania był Błochin, który zaliczył hat-trick klasyczny, wpisując się na listę strzelców w siódmej, 13. i 14. minucie. W drugiej fazie grupowej los przydzielił Rosjanom Maroko, Danię i Polskę. Graczom ze Wschodu udało się łatwo pokonać zarówno Afrykańczyków, jak i Skandynawów. Mecz z Polską okazał się starciem o finał. Byli mistrzowie Europy prowadzili od 16. minuty po trafieniu Ołeha. Jednak dowodzeni przez legendarnego Kazimierza Górskiego „Biało-czerwoni” doprowadzili do wyrównania za sprawą Kazimierza Deyny, a na 180 sekund przed końcowym gwizdkiem szalę zwycięstwa na korzyść Polaków przechylił Zygfryd Szołtysik. Złoty medal przypadł zawodnikom znad Wisły po pamiętnym starciu z Węgrami, a Sowieci musieli zadowolić się brązem, o którego wywalczeniu zadecydował… rzut monetą. W regulaminowym czasie gry i po dogrywce wynik brzmiał 2:2, a w tamtych czasach nie rozstrzygano remisowych potyczek serią rzutów karnych.

Rywalizacja w roku 1973 rozpoczęła się dla piłkarzy ze stolicy Ukrainy nijak. Kierownictwo klubu podjęło wtedy jedną z najlepszych decyzji w historii tej drużyny. Za dotychczasową pracę podziękowano Aleksandrowi Sewidowowi, a jego następcą mianowano Walerego Łobanowskiego. Nowy trener szybko znalazł wspólny język z piłkarzami, a zwłaszcza z liderem zespołu – Ołehem. Do końca sezonu nie udało się jednak odrobić strat z jego początku. Dynamo po raz drugi z rzędu zakończyło sezon ze srebrnym medalem. Wysokie miejsce w tabeli kijowianie zawdzięczali głównie szkoleniowcowi, który tchnął w zespół nowego ducha oraz najlepszemu napastnikowi, który z 18 golami po raz drugi z rzędu wygrał klasyfikację najskuteczniejszych strzelców, dorzucając do tego kolejny tytuł najlepszego gracza na Ukrainie.

Kolejne dwa lata pokazały, jak wielkie znaczenie miała ustawiczna współpraca duetu Łobanowski – Błochin. Przed szkoleniowcem postawiono jasne zdanie – miał wygrać i sprawić, że Dynamo po trzech latach przerwy ponownie zostanie mistrzem Związku Radzieckiego. Najbardziej chętny do pomocy był bramkostrzelny napastnik. Do ostatniej kolejka trwała zażarta rywalizacja o czempionat między kijowianami i moskiewskim Spartakiem. Ostatecznie o jedno oczko lepsi okazali się Ukraińcy, zdobywając swój szósty w historii czempionat ZSRR, do którego dorzucili także krajowy puchar. Do obu triumfów po raz kolejny wydatnie przyczynił się brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich z Monachium od nazwiska nazywany „Wszą” (ros. błocha – wesz). Po raz trzeci z rzędu zakończył rozgrywki w koronie króla strzelców, pokonując bramkarzy rywali 20-krotnie oraz ponownie wygrywając plebiscyt na najlepszego zawodnik Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, z której pochodził. Prawie dokładnie ten sam wynik Ołeh Wołodymyrowicz uzyskał rok później. Rozgrywki 1975 również padły łupem Dynama, a jego najlepszy gracz, tym razem z 18 bramki, po raz czwarty okazał się najbardziej bramkostrzelnym zawodnikiem w lidze uznanym dodatkowo za najlepszego w kraju.

Gdy „Biało-niebiescy” kroczyli po swój szósty w historii czempionat, w Europie trwał Puchar Zdobywców Pucharów. Podopieczni Walerego Łobanowskiego w pierwszej rundzie z pewnymi problemami wyeliminowali CSKA Sofia. W kolejnych radzili sobie z Eintrachtem Frankfurt, Burasporem i PSV Eindhoven. Wygrana z wielokrotnymi mistrzami Holandii pozwoliła Ukraińcom na awans do finału, który rozegrano w 14 mają 1975 na St. Jakob Stadion w Bazylei. Piłkarze ze Wschodu nie dali szans swoim przeciwnikom z Węgier i rozbili Ferenvarosi 3:0. Gola pieczętującego triumf zawodników z Kijowa strzelił nie kto inny, jak Ołeh Błochin, dzięki czemu Dynamo stało się pierwszym w historii wschodnim klubem, który zdobył europejskie trofeum. Jeszcze w tym samym roku mistrzowie ZSRR dołożyli Superpuchar Europy, który przypadł im dzięki bramce bohatera niniejszego tekstu w potyczce z wielkim Bayernem Monachium. Nie uszło to uwadze całej piłkarskiej społeczności na Starym Kontynencie. Pod koniec roku „Błocha” jako drugi zawodnik radziecki, a pierwszy ukraiński, został uhonorowany Złotą Piłką tygodnika „France Football”.

W podzielonym na dwie części sezonie 1976 w rundzie jesiennej „Biło-sini” (ukr. biało-niebiescy”) znaleźli się na drugim miejscu. Wynik ten odebrano z niedosytem. Sam „Wesz” jednak nie mógł tego okresu zaliczyć do nieudanych. Znalazł się on w składzie reprezentacji, której prowadzeniem w tym czasie również zajmował się Walery Łobanowski, na Igrzyska Olimpijskie w Montrealu. Do Kanady Rosjanie wybierali się z postanowieniem poprawy wynik z poprzedniego turnieju. W grupie D pomęczyli się z gospodarzami, pokonując ich 2:1 oraz rozprawili się Koreańską Republiką Ludowo-Demokratyczną 4:0. Ćwierćfinał z Iranem również poszedł po myśli Sowietów, którzy wygrali 2:1. Trudności „Błocha” i spółka napotkali dopiero w półfinale, gdzie nie potrafili sprostać dobrze dysponowanym reprezentantom Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Podobnie, jak przed czterema laty, pogromcy Sbornej okazali się późniejszymi mistrzami olimpijskimi (zwycięstwo 2:1 z Polską i pamiętny niewykorzystany rzut karny przez Kazimierza Deynę), a sami zawodnicy ze Wschodu musieli zadowolić się brązowym krążkiem odebranym Brazylii.

Rozegrany już normalnym systemem sezon 1977 znowu padł łupem Dynama. „Chluba Ukrainy” wywalczyła tym samym swój ósmy w historii tytuł mistrza ZSRR, a czwarty, od kiedy w klubie pojawił się Ołeh Błochin, który po raz piąty został najlepszym strzelcem ligi. Równie dobrze, co w lidze, „Biło-sini” spisywali się w najważniejszym klubowym turnieju na Starym Kontynencie: Pucharze Europy Mistrzów Krajowych. Już na początku trafili na mocnego Partizana Belgrad. Charyzmatyczny „Błocha” doprowadził jednak swój klub do wyeliminowania Jugosłowian. To samo udało się w przypadku PAOK-u Saloniki i Bayernu Monachium. Przeszkodą nie do przejścia okazała się wtedy Borussia Moenchengladbach. Kijowianie i tak mogli być z siebie dumni, odnosząc największy sukces w historii radzieckiej piłki klubowej.

Sezon 1978 przyniósł Dynamu Puchar Związku Radzieckiego, 1979 trzecie miejsce w lidze, a 1980 i 81 kolejne dwa czempionaty.. Do wszystkich triumfów wydatnie przyczyniał się postrach bramkarzy w największym kraju świata, „Wesz” znad Dniepru. Po wywalczeniu wicemistrzostwa w 1982 do dymisji podał się Walery Łobanowski. Na ławkę trenerską „Dumy Ukrainy” wrócił jednak po roku, gdyż eksperyment z Jurijem Morozowem kompletnie się nie udał. wygrać< padł bezbramkowy remis, eliminujący Sborną z dalszych gier.

Szkoleniowiec nazywany „Pułkownikiem” ponownie objął posadę z nową motywacją do ciężkiej pracy. Udzieliło się to także jego najsławniejszemu podopiecznemu. Chociaż rozgrywki w 1984 sukcesu nie przyniosły, wszystko Dynamo odbiło sobie w kolejnych dwóch latach. „Biało-niebiescy” po zażartej walce ze Spartakiem Moskwa okazało się lepsze jednym punktem od Spartaka. Dołożyło do tego zwycięstwo w Pucharze ZSRR. 21 sierpnia 1985 miało „Błocha” zdobył swojego gola numer 200 na sowieckich boiskach. Rok później ponownie jeden punkt zadecydował o tym, że to właśnie Ukraińcy, a nie ich imiennicy z Rosji zostali najlepszą sowiecką jedenastką. Poza sukcesami ligowymi, „Biło-sini” zanotowali również osiągnięcia na arenie europejskiej. Zespół, w którym dzielił i rządził Ołeh Błochin jak burza szła przez kolejne etapy Pucharu Zdobywców Pucharów. Odprawili z kwitkiem FC Utrecht, Universitateę Craiova, Rapid Wiedeń i Duklę Praga. W finale w Lyonie do zwycięstwa typowano raczej Atletico Madryt. Szybko zdobyta bramka Aleksandra Zawarowa ustawiła mecz, a pod koniec spotkania „Wesz” i Wadim Jewtuszenko zapewnili drugie w historii międzynarodowe trofeum teamowi ze Wschodu. Nie udało się jednak powtórzyć sukcesu z roku 1975 i dorzucić do tego Superpucharu Europy, który przypadł ekipie Steauy Bukarszt. Pięciokrotny król strzelców Związku Radzieckiego mógł być dumny ze swojego osiągnięcia, gdyż z Mundialu, na których pojechał ze Sborną do Meksyku. Co prawda, Rosjanom udało się przejść fazę grupową po rozgromieniu Węgrów 6:0, porażce z Francją 0:1 i pokonaniu Kanady 2:0, lecz w 1/8 finału ulegli Belgom po dogrywce 3:4. Szczególnie niezadowolony ze swojego występu mógł czuć się „Błocha”, który strzelił zaledwie jednego gola.

Niepowodzenie na Mundialu nie zniechęciło Ukraińca do ciężkiej pracy i wygrywania. Zwłaszcza, że na początku 1987 roku jego klub ponownie zrobił w Europie furorę. W pierwszej rundzie poprzednika dzisiejszej Ligi Mistrzów „Biło-sini” łatwo wyeliminowali Beore Stara Zagora. W kolejnych okazali się lepsi od Celtiku Glasgow i Besiktasu Stambuł. Po powtórzeniu sukcesu sprzed 11 lat w półfinale natrafili na FC Porto. Gracze z Portugalii z Józefem Młynarczykiem w składzie uporali się z rywalami i zostali zwycięzcami całej edycji tych rozgrywek.

Kiedy Związek Socjalistycznych Republik chylił się ku upadkowi, końca dobiegała piłkarska kariera najznakomitszego z ukraińskich graczy. Kiedy to najbardziej komunistyczny kraj w tej części świata powoli zaczynał się otwierać na inny system, „Błocha” został jednym pierwszych zawodników, któremu pozwolono na transfer na Zachód. Ołeh skorzystał z tego prawda i przeniósł się do austriackiego Vorwärts Steyr. Tam jednak nie zdziałał niczego znaczącego i po roku pobytu w Austrii postanowił bronić barw Arisu Limassol. Cypryjski klub okazał się ostatnim w fantastycznej karierze wielkiego sowieckiego napastnika.

Zaraz po zawieszeniu butów na kołku podjął się innego sportowego zadania. Zdecydował się zostać trenerem. Jego pierwszym przystankiem okazał się Olympiakos Pireus. Z tym klubem są związane jego największe sukcesy związane z tym fachem. Już w swoim debiucie na stanowisku szkoleniowca obecnych mistrzów Grecji Błochin wywalczył wicemistrzostwo i krajowy puchar. Drugie miejsce w lidze udało mu się powtórzyć w kolejnych rozgrywkach. Jednak w trzecim sezonie swojego pobytu na Stadionie Karaiskakisa opuścił Pireus z powodu niezadowalających wyników. Kolejne dziesięć lat okazało się bardzo chudymi w jego życiu. Bez większych osiągnięć sprawował obowiązki trenera w AEK Ateny, PAOK-u Saloniki i Ionikosie. W międzyczasie rozpoczął również karierę polityczną, kiedy w 1998 roku wybrano go deputowanym do ukraińskiej Rady Najwyższej z ramienia partii Hromada o zdecydowanie prorosyjskich poglądach. Prawdziwy sprawdzian w tym fachu jednak był dopiero przed nim.

13 mają 2002 roku cała Ukraina okryła się żałobą. Do wieczności odszedł najwybitniejszy szkoleniowiec w jej historii – Walery Łobanowski. Na sześć miesięcy przed tym zdarzeniem reprezentacja naszych wschodnich sąsiadów została przejęta prze Łeonida Buriaka. Ten nie miał jednak tej charyzmy, co jego poprzednik. Kiedy Andrij Szewczenko i spółka zaczęli tracić nadzieję na awans do niemieckiego Mundialu, na pomoc wezwano Błochina. Pomimo braku sukcesów na arenie klubowej, najznakomitszy sowiecki napastnik zgodził się przejąć kadrę. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Prowadzona przez niego kadra wygrała bardzo trudną grupę, wyprzedzając Duńczyków, Turków i Greków. Na Mistrzostwach Świata podopieczni „Wszy” trafili do raczej łatwego zestawienia z Hiszpanią, Tunezją i Arabią Saudyjską. Po spodziewanej porażce z obecnymi mistrzami Starego Kontynentu 0:4 Ukraińcy w tym samym stosunku rozbili Saudyjczyków oraz pokonali 1:0 Tunezyjczyków, co w ich debiucie na tak wielkiej imprezie dało im awans do 1/8 finału. Tam trafili na Szwajcarię. Po dogrywce tablica świetlna wskazywała wynik 0:0 i do rozstrzygnięcia potrzebny był konkurs jedenastek. Gdy Helweci nie potrafili wcelować w między słupki i pod poprzeczkę swoje szanse wykorzystali Ołeh Husiew, Serhij Rebrow i Ariom Miłewski. To gracze Błochina zagrali w ćwierćfinale, ale tam nie sprostali późniejszym mistrzom globu, Włochom. Ołeh Wołodymyrowicz na stanowisku utrzymał się do 2007 roku, kiedy kadra powoli zaczynała tracić szanse na awans do Euro 2008. Wtedy to stery niej objął pozostający selekcjonerem do dziś Ołeksij Mychajłyczenko.

W roku czempionatu Starego Kontynentu znakomity niegdyś napastnik postanowił spróbować swoich sił na własnym podwórku i przejął po Leonidzie Słuckim trenowanie FK Moskwa. Otrzymał bardzo duży kredyt zaufania od głównych kibiców klubu, Olega Deripaski (najbogatszy Rosjanin) i Jurija Łużkowa (mera Moskwy), którzy liczyli na pierwsze w historii klubu mistrzostwo. Okazało się to jednak dla „Wszy” nieosiągalne. W początkowej fazie sezonu jego zespół zaledwie bronił się przed spadkiem. Dopiero w rundzie jesiennej złapał formę i zdołał awansować na dziewiąte miejsce w tabeli. Dla Łużkowa i Deripaski było to za mało i Ukrainiec stracił posadę na rzecz Czarnogórca Miodraga Bożovicia.

Nie ulega wątpliwości, że Ołeh Błochin był wielkim piłkarzem. Jego kariera okazała się pełną wszelkiego rodzaju sukcesów tytułów i wyróżnień zarówno na arenie krajowej, jak i międzynarodowej. Aż ośmiokrotnie w barwach Dynama Kijów zdobył mistrzostwo Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Poza tym pięć razy został wicemistrzem, a 1969 wywalczył brązowy medal. Z „Błochą” w składzie Dynamo zaliczyło pięć triumfów w Pucharze ZSRR. Na międzynarodowych arenach doprowadził ukraiński klub do sukcesów, których przedtem nie zdobył żaden sowiecki klub. Dwukrotnie „Wesz” wywalczył Puchar Zdobywców Pucharów, raz Superpuchar Europy, trzy razy „Biło-sini” docierali do półfinału poprzednika dzisiejszej Ligi Mistrzów. Ołeh Wołodymyrowicz zgromadził także wiele laurów indywidualnych. 11 razy z rzędu wybierano go najlepszym graczem Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Pięciokrotnie okazał się najskuteczniejszym zawodnikiem sezonu, a w 1975 otrzymał jedno z najważniejszych futbolowych odznaczeń na Starym Kontynencie, Złotą Piłkę „France Football”. W czasie całej kariery rozegrał 630 spotkań, zdobywając 276 goli. W barwach Dynama zaprezentował się w 433 starciach, w których strzelił 211 bramek. Po rozpadzie ZSRR już nikt nie odbierze mu miana rekordzisty tego kraju zarówno pod względem ilości występów – 112, jak i ilości trafień – 42. Nie można jednak określić go jako postaci tylko pozytywnej. Z jego postacią wiążą się pewne kontrowersje. Trzeba pamiętać o tym, że kiedy Sobrna najbardziej na niego liczyła, czyli na Mundialach w Hiszpanii i Meksyku, zdecydowanie zawiódł, umieszczając futbolówkę w siatce rywali zaledwie dwa razy. Prawie nic nie osiągnął podczas trwającej prawie 20 lat przygody z trenerką. Dwa wicemistrzostwa i puchar Grecji oraz ćwierćfinał Mistrzostw Świata to dla człowieka z takim nazwiskiem i aspiracjami zdecydowanie za mało. Na jego niekorzyść świadczy również jego działalność polityczna w ukraińskiej Radzie Najwyższej jako deputowanego Hromady, Komunistycznej Partii Ukrainy oraz Zjednoczonej Socjalistycznej Partii Ukrainy, kiedy realizując swoje prorosyjskie poglądy, dążył do stłamszenia na terenie swojego kraju efektów Pomarańczowej Rewolucji.

Nawet wyżej wymienione kontrowersje nie zmażą obrazu Ołeha Błochina jako fenomenalnego napastnika, skutecznego strzelca i jednego z najlepszych piłkarzy w historii Związku Radzieckiego. Jak każdy wielki gracz, ma problemy z dobrym wstrzeleniem się w pracę trenerską. Jednak jego pojedyncze osiągnięcia w tej dziedzinie pokazują, że, jeżeli się w tym podszkoli, może zdziałać wiele. Pozostaje jedynie życzyć mu w życiu wszystkiego dobrego.

Komentarze
~fcmoscow (gość) - 14 lat temu

Brawo, Panie Łukaszu świetna robota!!!

Odpowiedz
~lironio (gość) - 14 lat temu

kolejny świetny artykuł z kolei, brawo za ciężką
pracę i czekam na kolejne teksty.

Odpowiedz
Łukasz Koszewski (gość) - 14 lat temu

Postaram się sprostać Twoim oczekiwaniom. Tak się
składa, że mam parę ciekawych pomysłów. Nic, tylko
pisać i pisać.

Odpowiedz
Arkadiusz Przybyłkiewicz (gość) - 14 lat temu

No proszę :) Widzę, że cykl założony przeze mnie się
rozwija z tygodnia na tydzień :) A Oleh Błochin moim
zdaniem był podczas kariery zawodniczej jednym z
czołowych zawodników świata na swojej pozycji. Szkoda
tylko, że nie mógł zrobić większej kariery na
Zachodzie. Bardzo dobry tekst, Łukaszu, oby tak dalej
:)

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze