Chociaż czasem, zapatrzeni w potęgę piłki zachodniej, nie dostrzegamy siły Europy Wschodniej, nie możemy zaprzeczyć, iż ta również ma bogate tradycje. Gdyby nie ustrój polityczny Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, w latach 70. niewątpliwą gwiazdą boisk w Anglii czy Hiszpanii byłby Ołeh Błochin. Inne czasy i inny system pozwoliły, by to, czego „Błocha” nie dokonał, osiągnął Andrij Szewczenko. Obu ich łączy zdobycie Złotej Piłki „France Football”. To jednak zaledwie dwóch z trójki ukraińskich gwiazd.
Nie podlega żadnej wątpliwości to, który klub z kraju współgospodarzy Euro 2012 należy uznać za najwybitniejszy w jego historii. Od lat 50. Socjalistyczna Radziecka Republika Ukrainy, a później niepodległa Ukraina mogła się szczycić wszelkiego rodzaju osiągnięciami Dynama Kijów. To właśnie z „Biło-sinymi” kojarzymy największe postacie miejscowego futbolu: Ołeha Błochina, Andrija Szewczenkę czy wielkiego Walerego Łobanowskiego. Obecnie z powodzeniem do ich sukcesów nawiązuje Szachtar Donieck. Jednak żaden z tych zespołów nie dał w latach 80. swojej ojczyźnie wielkiej gwiazdy tamtych czasów. Nie w Kijowie, nie w Doniecku, a w Odessie 25 września 1960 roku na świat przyszedł Ihor Iwanowycz Biełanow. Swoje pierwsze kroki w futbolowym świecie zaczął w wieku 13 lat w szkółce najsłynniejszego klubu swojego regionu, Czornomorca. Spędził w niej pięć lat. Na talencie młodego napastnika się poznano, lecz w drużynie panowała spora konkurencja, więc zdecydowano się na wypożyczenie go do lokalnego rywala, SK Odessa.

Tam od samego początku dał po sobie poznać, że jest dobrze wyszkolony technicznie, obdarzony wielką szybkością i potrafi świetnie znaleźć się w dogodnej sytuacji do strzelenia gola. Nie zdobywał wielu bramek, częściej asystował, stwarzał sytuacje partnerom, skupiał na sobie uwagę obrońców, dzięki czemu jego zespół zdobywał gole. Już w swoim pierwszym sezonie w drugiej najwyższej klasie wziął udział w 32 meczach, w których na listę strzelców wpisał się pięciokrotnie. W kolejnym udowodnił, że zaufanie mu w poprzednich rozgrywkach należało do najlepszych decyzji, jakie sztab szkoleniowy SK Odessa mógł podjąć. Tym razem liczba zdobytych przez niego goli wzrosła do 11. Nie uszło to uwadze jego macierzystego klubu, który szybko upomniał się o Ihora Iwanowycza.
Rok 1981 był kolejnym krokiem naprzód w karierze młodego Biełanowa. W marcu odessyjczyk zadebiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej w swojej ojczyźnie. I tym razem dał do zrozumienia szefostwu swojego klubu, że warto na niego stawiać. Od razu stał się podstawowym graczem swojej drużyny, stanowiąc o jej silne ofensywnej. Sam wielu goli nie strzelał. Sezon 1981 zakończył z zaledwie sześcioma trafieniami, a jego klub uplasował się na 11. pozycji w ligowej tabeli. Jednak z rozgrywek na rozgrywki sytuacja zarówno drużyny, jak i samego piłkarza zaczęła się poprawiać. W roku 1982 uzyskał trzy gole mniej, lecz Czornomorec spisał się lepiej niż poprzednio, znajdując się na koniec na dziesiątej lokacie. Dzięki znakomitej pracy trenera Wiktora Prokopenki oraz świetnej postawie wielokrotnie dającego swoją grą dobry przykład kolegom z drużyny Ihora Iwanowicza kolejne lata dla „Niebiesko-czarnych” stały się jeszcze lepsze. Rok 1983 okazał się sporym popisem zespołu z Odessy, który zajął miejsce ósme, a kolejny był wprost rewelacyjny. Biełanowowi i spółce zabrakło oczka, by zająć pozycję na najniższym stopniu podium. Wielka w tym zasługa bohatera niniejszego tekstu, który stał się absolutną gwiazdą swojej drużyny, a dzięki swojej niesamowitej szybkości został ochrzczony pseudonimem „Rakieta”. Rozegrał on dla Czornomorca 126 meczów, w których na listę strzelców wpisał się 26 razy. Piłkarz już osiągnął wiele, lecz najlepsze w jego karierze było dopiero przed nim.












