Jarosław Fojut od trzech sezonów gra w Bolton Wanderers, ale do tej pory nie wywalczył jeszcze miejsca w pierwszym składzie „Kłusaków”. Ambitny obrońca jednak wcale się tym nie przejmuje. Każdego dnia ciężko pracuje na treningach i czeka na swoją szansę od menedżera Boltonu, Sam’a Allardyce’a.
Powoli dobiega końca Twój trzeci sezon w zespole Boltonu. W Anglii więc czujesz się już jak w domu?
Tak, zdecydowanie czuję się jak w domu. Można powiedzieć, że to już jest mój pierwszy dom.
Jak za to wyglądały początki? Kto najbardziej pomógł Ci w Twoim początkowym okresie gry w drużynie „Kłusaków”?
Początki – jak zawsze ciężkie. Trzy miesiące zajęło mi zaaklimatyzowanie się, tutaj w Anglii. Zdecydowanie najbardziej pomogli mi rodzice, przyjaciele no i rodzina angielska, u której dalej mieszkam.
Menedżer Boltonu Wanderers, Sam Allardyce, na razie jednak rzadko kiedy korzysta z Twoich usług. Jak do tego podchodzisz? Ze zrozumieniem, w końcu masz dopiero 19 lat, czy jednak masz pewien żal do trenera, że nie stawia na Ciebie, choć powinien.
Na początku tego sezonu co tydzień byłem w 18 meczowej. Grałem w pucharach i byłem w bardzo wysokiej formie. W grudniu niestety przytrafiła mi się kontuzja, która wykluczyła mnie na dwa miesiące. Później było już ciężko, ponieważ nie mogłem się odnaleźć. Teraz jednak zostało jeszcze troszkę meczów do końca sezonu. Czuję się bardzo dobrze i czekam na szansę cierpliwie.
Debiut w Premiership jednak zdążyłeś już zaliczyć. Jak więc wspominasz swój „pierwszy raz” w najstarszej lidze świata?
Było to wielkie wydarzenie, na które każdy piłkarz pracuje. Jednak nie rozpamiętuje tego meczu tak bardzo, ponieważ muszę się skupić teraz nad tym, żeby w niej grać na stałe, co jest możliwe i nad czym teraz najbardziej się koncentruje, choć mimo wszystko mieć już debiut za sobą to mile wydarzenie.
Niewiele jednak brakowało abyś zaczął regularnie grywać w Premiership. Dużo bowiem mówiło się zimą, że Twoi konkurenci do gry w pierwszym składzie zmienią barwy klubowe. Tal Ben Haim miał przejść do Chelsea Londyn, zaś Ivan Campo do Athletic Bilbao. Po cichu miałeś nadzieję, że ktoś z tej dwójki opuści Bolton?
Szczerze to nigdy nie patrzę na to, czy ktoś opuści klub, a tym bardziej nie cieszę się z czyjejś kontuzji. Uważam, że jeżeli jestem w pełni sprawny i dobrze przygotowany fizycznie, to jestem w stanie wygrać rywalizację „czysto”. Nie oglądam się na kolegów z drużyny.
A gdybyś miał się porównać do Ben Haima i Campo, to Twoim zdaniem, ile Ci jeszcze brakuje pod względem umiejętności do tej dwójki?
Na pewno przewyższają mnie wielkim doświadczeniem. Nie chce się porównywać do jakiekolwiek zawodnika. Jestem młodym zawodnikiem i uczę się od każdego, starszego ode mnie piłkarza grającego profesjonalnie w piłkę.
Po 31 kolejkach Premiership Bolton jest na 5. miejscu w tabeli. Na co więc liczą włodarze klubu z Reebok Stadium? Liga Mistrzów po raz pierwszy w historii klubu, czy wystarczy Puchar UEFA?










