Brazylia od zawsze pełna była piłkarskich talentów. Można by rzec, że pod względem futbolowym Kraj Kawy jest narodem wybranym w pełnym tego słowa znaczeniu. Jednak nadmiar gwiazd powoduje, że wiele z nich nie ma szans przebicia się do reprezentacji. Jak się okazało, niektórym nie pomogła nawet bardzo imponująca skuteczność, która stała się cechą rozpoznawczą Mario Jardela.
Początki kariery w Brazylii
Pełne nazwisko bohatera niniejszego tekstu brzmi: Mario Jardel Almeida Ribeiro. Urodził się on 8 października 1973 roku w liczącym prawie 2,5 miliona mieszkańców portowym mieście Fortaleza. Jednak jego profesjonalna kariera nie rozpoczęła się w jego rodzinnych stronach, a największym mieście Federacyjnej Republiki Brazylii, Rio de Janeiro. W 1990 roku został zawodnikiem jednego z najbardziej znanych klubów piłkarskich swojej ojczyzny, Vasco da Gama. 17-latek, noszący pseudonim „Żyrafa”, nie miał większych problemów w wywalczeniu sobie miejsca w podstawowym składzie swojej drużyny. Jego ogromnym atutem była znakomita skuteczność. Większych trudności zdobywanie kolejnych goli mu nie sprawiało. Pomagało to ekipie Vasco w gromadzeniu kolejnych trofeów. Co prawda nie udało się teamowi z Rio ukończyć ligi na pierwszym miejscu, lecz trzykrotnie z rzędu, w latach 1992-1994, zespół zdobył Campeanato Carioca zdobył mistrzostwo stanu Rio de Janeiro. Zawodnik spędził w sumie na Estádio São Januário cztery lata. W 50 rozegranych dla „Bacalhau” na listę strzelców wpisał się 26 razy.

Regularne trafianie do siatki rywala zaowocowało transferem do innego wielkiego brazylijskiego klubu – Gremio Porto Alegre. Tam również pokazywał, na co go stać. Już w pierwszym roku obecności w drużynie „Trójkolorowych” pomógł jej wywalczyć najcenniejsze trofeum w południowoamerykańskim futbolu – Copa Libertadores. Sukces „Nieśmiertelnych” nie byłby możliwy bez „Żyrafy”, który w całych rozgrywkach strzelił aż 14 goli, co dało mu tytuł króla strzelców. Rok później Gremio z Jardelem w składzie zdobyło już mistrzostwo kraju. Na Estádio Olímpico Monumental spędził dwa wspaniałe, pełne sukcesów lata. W 42 meczach na listę strzelców wpisał się 31 razy. Dzięki temu uśmiechnęło się do niego szczęście. Swoją karierę mógł kontynuować w Europie. Upomnieli się o niego działacze jednego z najbardziej znanych klubów na Półwyspie Iberyjskim, FC Porto.
Portugalia i przygoda w Turcji
Z przyjazdem „Super Mario” do Porto wiązano ogromne nadzieje. Brazylijski napastnik przychodził do drużyny „Smoków”, mając znakomitą markę. Liczono, że będzie liderem ofensywnej formacji zespołu z Estadio das Antas. Ze swojej roli wywiązał się wprost perfekcyjnie. Pierwszy sezon na portugalskich boiskach okazał się najznakomitszym w jego karierze. Doprowadził on swój klub do mistrzostwa kraju. Wystąpił w 31 meczach, w których bramkarzy rywali pokonał… 30 razy! Zatem, będąc debiutantem, wywalczył tytuł króla strzelców. Nie można było uznać tego za dzieło przypadku, gdyż czempionat Portugalii z tytułem najskuteczniejszego piłkarza łączył jeszcze w dwóch kolejnych sezonach. Czwarte rozgrywki ligi portugalskiej zakończyły się dla niego przeżyciem swego rodzaju goryczy. Porto z Jardelem w składzie dotarło do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, w którym zostało wyeliminowane przez Bayern Monachium. Po raz kolejny wywalczył koronę króla strzelców, zdobywając w 32 ligowych meczach aż 38 bramek! Jednak na finiszu ligi lepszy okazał się Sporting Lizbona. Okres w Porto był najbardziej owocny w jego karierze. Trzy mistrzostwa, cztery korony króla strzelców, dwa Puchary Portugalii, trzy Superpuchary Portugalii oraz Złoty But dla najskuteczniejszego zawodnika grającego w Europie mówią same za siebie. O jego skuteczności niech świadczy to, że w lidze portugalskiej rozegrał 125 spotkań, a jego licznik goli zatrzymał się na 130!











