Nikt nie ma żadnych wątpliwości, że największą gwiazdką ukraińskiej piłki naszych czasów jest Andrij Szewczenko. Choć pod koniec kariery ma gorszy okres, nikt nie jest w stanie zanegować tego, co zrobił, grając dla Milanu czy wcześniej Dynama Kijów. W stolicy swojej ojczyzny furorę robił jednak nie sam, ale z zawodnikiem nazywanym jego piłkarskim bratem. Jego kariera, choć świetnie się zapowiadała, została jednak zniszczona. Zniszczona przez jeden transfer oraz ciągłe bycie w cieniu słynniejszego kolegi z drużyny.
Kijów powoli przestaje być piłkarskim centrum Ukrainy. Tę rolę po stolicy kraju przejął Donieck. Z jego rejonu, a dokładnie ze wsi Horłówka pochodzi bohater niniejszego tekstu. 3 czerwca 1974 roku na świat przyszedł Serhij Stanisławowicz Rebrow. Rodzice bardzo wcześnie zauważyli u syna smykałkę do gry w piłkę nożną. Chcąc mu jak najbardziej ułatwić wejście w świat profesjonalnego futbolu, zapisali go do szkółki największego klubu piłkarskiego rejonu, Szachtara Donieck. Tam młody Serhij nauki pobierał pod pilnym okiem trenerów do 17. roku życia. Szkoleniowcy byli pod wrażeniem umiejętności i rozwoju swojego kadeta, przez co szybko stał się członkiem pierwszej drużyny „Górnika”. W 1991 roku zaczął regularnie siadać na ławce rezerwowych, a 17 sierpnia zadebiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej w Rosji. Swój premierowy występ przeciwko Araratowi Erewań okrasił pokonaniem bramkarza klubu z Armenii. Ostatecznie swój pierwszy sezon w profesjonalnym futbolu zakończył z (wliczając ligę i krajowy puchar) dziesięcioma spotkaniami i trzema trafieniami.

Jego postawa w roku 1991 okazała się jedynie przygrywką do tego, co miał pokazać w kolejnym sezonie. Trener Walery Jeremczenko, oczarowany postawą nastoletniego pomocnika, tym razem zaryzykował i wstawił Serhija do pierwszego składu. Jeżeli ktoś twierdził, że pochodzący z Horłówki zawodnik jest za młody na bycie liderem drużyny, musiał uderzyć się w pierś. Z rolą reżysera gry i motoru napędowego akcji ofensywnych Szachtara Reberow poradził sobie wyśmienicie. 18-letni ofensywny pomocnik nie dość, że umiejętnie kierował poczynaniami partnerów, sam często brał na siebie odpowiedzialność za wyniki drużyny. W 19 ligowych spotkaniach aż dziesięć razy wpisał się na listę strzelców, co przy jego wieku i stażu w lidze Ukrainy stanowiło bardzo pokaźny wynik. Dzięki swojej dobrej postawie udało mu się nawet zaliczyć debiut w reprezentacji. Jednak najlepsze miało dopiero nadejść.
W ostatniej dekadzie XX wieku w kraju współgospodarzy Euro 2012 tak naprawdę liczył się tylko jeden klub. Było nim nazywane także „Dumą Ukrainy” Dynamo Kijów. Wszyscy najlepsi gracze z tego państwa występowali w ekipie „Biło-sinych”, która w 1992 roku upomniała się o Rebrowa. Serhij mógł mieć sporo obaw, czy poradzi sobie w takiej drużynie z tak wielką presją. Przeprowadzony transfer jednak zaczął się spłacać w trybie natychmiastowym. Już w pierwszym sezonie na Stadionie Olimpijskim były zawodnik Szachtara wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie Dynama. Nie tylko do niego wszedł, ale zadomowił się w nim na dobre, prowadząc klub od razu do mistrzostwa kraju. Sukces połączył także z Pucharem Ukrainy. W drugim roku jego gry w stolicy tak kolorowo już nie było. Większość rozgrywek spędził w gabinetach lekarskich. W związku z tym na boisku pojawił się zaledwie dziesięć razy, strzelając przy tym tylko dwa gole.











