Nie ma co tu ukrywać, że zdecydowanie najlepszymi piłkarzami na świecie poszczycić się mogą Brazylia i Argentyna. Zawodnicy z tych krajów od zawsze stanowią główne postacie największych klubów świata. Inaczej jednak jest z trenerami. Tutaj przoduje Europa, a zwłaszcza Holandia. Wiele drużyn na ławce chciałoby mieć Leo Beenhakkera, Dicka Advocaata, Berta Van Marvijka czy Louisa Van Gaala. Najbardziej jednak pożądany jest Guus Hiddink.
Początek i PSV
Kariera trenerska Holendra przez wielu uważanego za najwybitniejszego z obecnie pracujących trenerów zaczynała się bardzo powoli. Jeszcze w trakcie dobiegającej końca przygody ze sportem w roli zawodnika został asystentem szkoleniowca swojego klubu, De Graafschap. Pozostał w nim dwa lata po zawieszeniu butów na kołku, by potem przenieść się do największego klubu swojej ojczyzny. Tam też zaczął od roli asystenta. Jednak po roku podjął się pierwszego wyzwania w życiu, samodzielnego prowadzenia „Boeren”. Powierzenie Hiddinkowi obowiązków opiekuna zespołu okazało się strzałem w dziesiątkę. Był pomocnik od razu pokazał, że drzemie w nim olbrzymi talent szkoleniowy. Drużyna grała efektownie, a co ważniejsze, wygrywała. W ciągu pierwszych pięciu lat spędzonych na stadionie Phillipsa zdobył aż cztery mistrzostwa kraju oraz trzy jego puchary. Najlepszym rokiem dla niego był 1988, gdzie do dubletu dołożył znakomitą postawę w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych. Prowadzone przez PSV awansowało do rozgrywanego w Stuttgarcie finału, w którym po konkursie rzutów karnych pokonało Benfikę Lizbona. W 1990 roku Hiddink opuścił Eindhoven, lecz powrócił tam po mistrzostwach świata w 2002, by ponownie wygrywać. Kolejne cztery lata przyniosły następne cztery tytuły mistrza Holandii. W 2005 do zwycięstwa w Eredivisie dorzucił dotarcie do półfinału Ligi Mistrzów, w którym „Boeren” pechowo ulegli Milanowi. Hiddink stał się symbolem PSV, a jego nazwisko zaczęto tłumaczyć na „sukces”. W ciągu niecałej dekady pracy na stadionie Phillipsa raz nie wywalczył mistrzostwa ojczyzny.
Praca na mistrzostwach świata

Po wielkich sukcesach odniesionych w kraju 44-letni szkoleniowiec postanowił spróbować swoich sił za granicą. Podjął się wyzwania pracy w Turcji w charakterze trenera Fenerbahce Stambuł. Jednak okresu spędzonego nad Bosforem oraz późniejszego zatrudnienia w hiszpańskiej Valencii do udanych zaliczyć nie mógł. Osiągane przez niego wyniki nie zaspokajały ambicji szefostw klubów, jak i jego samego. Przez dwa lata pozostał bez pracy, aż podjął się kolejnego wielkiego wyzwania – pracy z reprezentacją swojej ojczyzny. Euro 1996 w Anglii jeszcze tak bardzo mu nie wyszło, lecz prawdziwym pokazem możliwości prowadzonej przez niego ekipy były mistrzostwa świata we Francji. Znakomicie grająca Holandia wygrała grupę po remisach z Belgią i Meksykiem oraz rozgromieniu Korei Południowej. W fazie pucharowej Hiddink rozprawił się z Jugosławią i Argentyną, lecz patent na jego zespół znalazła w półfinale Brazylia oraz w finale pocieszenia Chorwacja.











