Od 30 maja do 17 czerwca 1962 roku finały MŚ odbywały się w Chile. Po raz trzeci najlepszych piłkarzy gościła więc Ameryka Południowa i jak zwykle u siebie wygrała reprezentacja z tego kontynentu. Tyle że w dwóch poprzednich przypadkach był to Urugwaj, zaś tym razem Brazylia.
Ponieważ nie mamy nic, zrobimy wszystko – obiecywał Carlos Dittborn. Już po rozpoczęciu przygotowań szyki pomieszało mu straszliwe trzęsienie ziemi, które nawiedziło Chile 21 maja 1960 roku. Były to największe wstrząsy XX wieku (9,5 w skali Richtera) niszczące w dużym stopniu infrastrukturę Chile. FIFA rozważała przeniesienie mistrzostw gdzie indziej, do Argentyny lub Meksyku, ale prezydent chilijskiej federacji piłkarskiej nie ugiął się. Dzięki ogromnej determinacji i tytanicznej pracy kraj położony wzdłuż wybrzeża Pacyfiku zdołał zdążyć na czas. Dittborn nie doczekał swojego sukcesu, bo zmarł na zawał serca miesiąc przed rozpoczęciem turnieju. Jedna z aren tych mistrzostw na cześć organizatora została nazwana „Estadio Carlos Dittborn”.

Na czas trwania turnieju w Chile zamknięto wszystkie szkoły. Był to celowy zabieg, aby promować piłkę nożną wśród młodzieży. Gospodarzom zachciało się, by grano piłkami własne produkcji, niestety, piłki te odkształcały się albo schodziło z nich powietrze. Aby nie urazić gospodarzy, sędziowie rozpoczynali mecz piłką chilijską, ale wymieniali ją na lepszą, gdy ta pierwsza nie nadawała się do gry. W tamtych latach piłka nożna nie była jeszcze tak profesjonalna, a organizacja bardzo odbiegała od dzisiejszych standardów. Anglicy pojechali do Chile bez doktora i jeden z graczy omal nie przypłacił tego życiem. Peter Swan zachorował. Zaraził się czerwonką bakteryjną, która przejawia się m.in. biegunką mogącą prowadzić do odwodnienia organizmu. Miejscowy lekarz, który zbadał Swana, postawił błędną diagnozę, sądząc, że chodzi o inny niegroźny rodzaj dolegliwości pokarmowych. Co mu przepisał? Środek przeczyszczający, by pacjent częściej chodził do toalety!
W fazie grupowej odbył się mecz uznany przez specjalistów za jeden z najgorszych w historii tego sportu. Mecz pomiędzy gospodarzami a Włochami był prawdziwą wojną. Spotkanie to dostało nawet swoją nazwę „Bitwa o Santiago”, podczas którego dosłownie lała się krew. Włoscy dziennikarze pisali niepochlebne artykuły o Chile. Piłkarze obu tych drużyn pobili się już przed rozpoczęciem meczu w tunelu prowadzącym na boisko, a w trakcie gry nie żałowali sobie fauli. Złamany nos, rozbite głowy, plucie, dwie czerwone kartki oraz trzy interwencje policji, która musiała rozdzielać obie drużyny oraz eskortować grupę włoską, aby bezpiecznie opuścili stadion. Sędzia tego meczu, Anglik Ken Aston, powiedział – Sędziowałem manewry wojskowe. Futbol ukazał światu swą brzydką twarz.










