Rumunia przeżywa obecnie mały kryzys na arenie międzynarodowej. Ostatnim sukcesem było zakwalifikkowanie się do mistrzostw Europy 2008. Cały kraj chciałby powrócić do czasów „złotej generacji”, kiedy pierwsze skrzypce grał Gheorghe Hagi, odnoszący z kadrą największe sukcesy w historii. Dzięki swojej pięknej klubowej karierze stał się jednym z najlepszych piłkarzy w historii. Pele umieścił go w 2004 roku na liście stu najlepszych piłkarzy w historii.
Urodził się 5 lutego 1965 roku. W domu się nie przelewało, dlatego mały Gheorghe większość czasu spędzał na dworze, grając bez przerwy w piłkę na plaży lub na ulicach Sacele. Już wtedy był zdeterminowany i wiedział, co jest jego największym marzeniem. Chciał być taki jak Johan Cruijff i Anghel Iordanescu. Gdy miał 15 lat przeprowadził się do pobliskiej Konstancy i trafił do miejscowego Farulu. Szybko zadebiutował w młodzieżowej reprezentacji Rumunii. Mimo rozpoczynającej się kariery piłkarskiej, nie rzucił szkoły. W 1989 skończył z dyplomem studia ekonomiczne.

Na boisku wyróżniał się walecznością i charyzmą. Był zawodnikiem trudnym, gdyż znał swoją wartość i zdarzało mu się „gwiazdorzyć”. Jednak jego umiejętności piłkarskie i ogromny talent były niepodważalne. Dlatego już w wieku 17 lat zadebiutował w rozgrywkach rumuńskiej Divizii A. Już w pierwszym sezonie wprawiał rywali w osłupienie, gdy nikomu nie znany młokos strzelał bramki dużo bardziej utytułowanym drużynom. Dzięki swojej grze już rok później trafił do reprezentacji. Swój trzeci mecz w kadrze rozegrał 7 września w Krakowie, podczas towarzyskiego spotkania Polski z Rumunią. Kibice zgromadzeni na stadionie Wisły nie wiedzieli, że na ich oczach właśnie wyrasta piłkarski geniusz.
W 1983 roku trafił do silniejszego Sportulu Studentesc, uniwersyteckiego klubu, który pozwolił na jego studiowanie. Transfer okazał się strzałem w dziesiątkę. Mimo że nie grał na początku pierwszych skrzypiec, to stał się stałym bywalcem na zgrupowaniach kadry, aż w końcu dostał powołanie na mistrzostwa Europy we Francji. Podopieczni Mircei Lucescu zdołali ugrać zaledwie jedno oczko i odpadli po fazie grupowej. Jednak wszyscy zastanawiali się, kim jest dziewiętnastolatek, który gra jak równy z równym z rywalami z najwyższej półki. Podczas eliminacji do mistrzostw świata w 1986 roku w Meksyku był już podstawowym zawodnikiem reprezentacji. W 1984 roku w Belfaście strzelił swoją premierową bramkę. Mimo emocjonujących meczów i dobrej postawy w eliminacjach Rumuni nie wywalczyli awansu.
Jego kariera w klubie nabrała rozpędu i po pierwszym dobrym sezonie, w którym strzelił 20 bramek, kolejne dwa były niesamowite. Młody ofensywny pomocnik pokonywał w nich bramkarzy przeszło 60-krotnie, zdobywając dwa tytuły króla strzelców. W 1987 roku odezwał się najbardziej utytułowany rumuński klub, Steaua Bukareszt, który bardzo chciał mieć w swoich szeregach gwiazdora i swoje pragnienie zrealizował. Już w debiutanckim spotkaniu zapewnił swojemu nowemu klubowi Superpuchar Europy, strzelając zwycięską bramkę w meczu przeciwko Dynamie Kijów. Dwudziestodwulatek odnosił coraz większe sukcesy i rozpoczął prawdziwą międzynarodową karierę. Zdobył z rumuńską „Gwiazdą” trzy tytuły mistrza kraju, strzelając średnio około 30 bramek na sezon. Dotarł ze Steauą m.in. do finału ligi mistrzów.











