Jakie jest najgorsze uczucie towarzyszące zawodnikowi piłki nożnej? Bez wątpienia uczucie porażki. Potęgowane jest szczególnie wtedy, kiedy wiesz, że wygrywasz i minuty, a nawet sekundy, dzielą cię od upragnionego zwycięstwa, a rywalowi udaje się odwrócić losy pojedynku. Takich meczów historia futbolu pamięta bardzo wiele – za to futbol kochamy, za nieprzewidywalność i niesamowite zwroty akcji.
Szaleńcza pogoń Niemców i awans do finału
Mundial w Hiszpanii z 1982 roku kojarzy się nam, Polakom, z bardzo miłymi wydarzeniami. Na hiszpańskich boiskach sięgnęliśmy po brązowy medal, pokonując w meczu o trzecie miejsce Francuzów. Ale pojedynek, który na zawsze przeszedł do historii piłki nożnej, odbył się kilka dni wcześniej, również z udziałem „Trójkolorowych”. Ci walczyli o wejście do wielkiego finału z RFN.
Był 8 lipca 1982 roku. Wtedy to na stadionie w Sewilli doszło do – według stacji Eurosport – najlepszego meczu piłkarskiego w historii. Francuzi prowadzeni do boju przez Michela Platiniego tylko na początku meczu oddali pole swojemu rywalowi. W 17. minucie Littbarski dał prowadzenie RFN. Kiedy wydawało się, że nasi zachodni sąsiedzi ruszą do kolejnych ataków, 10 minut po bramce Littbarskiego arbiter podyktował rzut karny dla Francuzów. „Jedenastkę” pewnie na bramkę zamienił Michel Platini. Zdobyta przez obecnego przewodniczącego UEFA bramka sprawiła, że to „Trójkolorowi” przejęli kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami.
To, co stało się w drugiej odsłonie meczu, i niestety nie chodzi tu o piękno futbolu, zapadło głęboko w pamięci wszystkich fanów piłki nożnej. Atakujący Francuzi ruszyli z kolejnym atakiem. Prostopadłą piłkę w 60. minucie dostał wprowadzony kilka minut wcześniej Battiston. Kiedy próbował dobiec do zagranej futbolówki, został znokautowany przez bramkarza RFN, Schumachera. Battiston stracił przytomność. Wybito mu także dwa zęby. Widok leżącego na boisku francuskiego piłkarza przeraża po dzień dzisiejszy. Golkiper RFN za brutalne wejście nie otrzymał nawet żółtej kartki, ba!, arbiter nie podyktował choćby faulu dla reprezentacji Francji. Schumacher w tym samym momencie został „rzeźnikiem z Sewilli”. Battistona zniesiono z murawy na noszach trzymanego za rękę przez Michela Platiniego.
Czym kierował się Schumacher? Powtórki telewizyjne jasno pokazują, że bramkarza w ogóle nie interesowała piłka – chciał po prostu zrobić krzywdę rywalowi. To udało mu się w stu procentach, ale z równowagi Francuzów nie wyprowadził. Ci zaczęli grać jeszcze lepiej, jakby chcieli pokonać brutalnego rywala specjalnie dla Battistona. Najbliżej rozstrzygnięcia byli w 89. minucie spotkania, kiedy to uderzenie z 25 metrów wylądowało na poprzeczce bramki RFN. Francuzi próbowali jeszcze dobijać, ale bezskutecznie. Arbiter chwilę później zaprosił wszystkich na krótką przerwę. Potrzebna była dogrywka.
Skupienie, jakie malowało się w trakcie tej przerwy na twarzach „Trójkolorowych”, znamionowało, że to oni nadal będą drużyną dominującą. Tak też się stało. Już w 3. minucie dogrywki Tresor zdobył pierwszego gola. Pięć minut później wydawało się, że jest po meczu. Na 3:1 dla Francuzów podwyższył Giresse. Wtedy też zaczął się ich dramat. Platiniego i spółkę zgubiła pewność siebie. Dwubramkowe prowadzenie na 22 minuty przed końcem nie podziałało na nich najlepiej. Do przodu ruszyli rywale, którzy już po czterech minutach zdobyli kontaktowego gola. Rummenigge nie celebrował jednak tego trafienia, wiedział, że potrzebna jest jeszcze jedna bramka. Cofnięci do obrony Francuzi nie byli niestety w stanie powstrzymać szalejącego Niemca. Rummenigge rozpoczął kolejny atak RFN, który zakończył się dośrodkowaniem z lewej strony boiska i strzałem przewrotką Fischera. Niespodziewanie to on stał się bohaterem Niemiec. Do wyłonienia finalisty potrzebne były rzuty karne.










