Był jednym z tych sportowców, którego życie zostało owiane aurą tajemniczości. Jego legendarne wyczyny nie zostały uwiecznione przez żadne źródła wizualne, dlatego stał się pożywką dla wyimaginowanych plotek. Jedno jest pewne: Leonidas da Silva był pierwszą wielką gwiazdą brazylijskiego futbolu. Przełamał lody rasizmu, wyznaczył trendy joga bonito, no i wymyślił przewrotkę (przynajmniej tak uznano).
6 września br. minęła 100. rocznica jego urodzin. Jak znaczącym piłkarzem był dla historii, nie tylko piłki, ale sportu w ogóle, dała dowód firma Google. Specjalnie na ten jubileusz informatycy największej wyszukiwarki internetowej świata przetworzyli swoje logo na cześć Leonidasa. Ale zacznijmy od genezy i czym na to zasłużył…?
Wyrwać się ze slumsów

„Black Diamond” przyszedł na świat w 1913 roku w Rio de Janeiro jako syn emigranta z Saint Kitts and Nevis. Ciemna skóra od urodzenia postawiła przed nim dodatkową przeszkodę w osiągnięciu sukcesu (drugą oczywiście była bieda). Trudno w to uwierzyć, ale rasizm na początku XX wieku był w Brazylii na porządku dziennym. Piłkę nożną zdominowała klasa najwyższa, którą stanowili głównie imigranci z Europy. Jego talent jednak nie mógł być zignorowany. W wieku 16 lat strzelał już bramki jak na zawołanie w dzielnicowym Sao Cristovao, dzięki czemu dość szybko wypatrzyli go odpowiedni ludzie. W tamtym okresie kariery Leonidas wypowiedział słynną maksymę, która w idealny sposób ukazywała fenomen jego ambicji i zaangażowania na boisku: – Biegnę do piłki, jakbym biegł po talerz jedzenia
Człowiek-guma
Gdyby nie obowiązujące regulacje w sprawie wieku piłkarzy, pojechałby na pierwsze w historii mistrzostwa świata w 1930 roku. Na debiut w mundialu musiał jednak poczekać jeszcze cztery lata. W tym czasie zrobił prawdziwą furorę w lidze brazylijskiej. W zespole średniaka Bensucesso przez dwa sezony w 51 meczach strzelił 55 bramek. Pobyt w tym klubie sprawił, że już na zawsze wpisał się w karty historii futbolu. 24 kwietnia 1932 roku w pojedynku z Cariocą uczynił coś, co wprawiło w osłupienie wszystkich znawców i dziennikarzy futbolowych. Jego ekwilibrystyczne uderzenie, po którym zdobył gola, dopiero po latach uznano jako narodziny tzw. przewrotki. Nie do końca oficjalne, ponieważ niektóre źródła uznają, że to zawodnik San Lorenzo, Petronilho, był pierwszy.
Debiut reprezentacyjny z Urugwajem był dla 19-latka piorunujący, w ciągu 10 minut strzelił dwie bramki. Tuż przed mundialem w 1934 roku przeszedł do Vasco da Gama, gdzie z reprezentacyjnymi kolegami miał dojrzeć do pierwszego sukcesu. Rok wcześniej zaliczył niezbyt udaną przygodę w Penarolu Montevideo. Rzeczywistość była brutalna. Przegrana w I rundzie (system play-off) z Hiszpanią i jedyna bramka na mistrzostwach strzelona dla Brazylii przez… Leonidasa. Obok obrońcy Dominguesa był pierwszym czarnoskórym w zespole „Canarinhos”. Krajowe mistrzostwo zdobył dopiero z Botafogo (a miał ich na koncie cztery), w którym nareszcie odnalazł swoje miejsce na ziemi i występował przez sześć lat. Francuski dziennikarz na łamach „Parish Magazine”, zachwycony jego gibkością, określił go w tamtym czasie mianem „Plastic man”.












