Drużyna narodowa Niemiec zaliczana jest do faworytów każdego turnieju, w którym bierze udział. Mimo to poza krajem, który reprezentuje, wciąż jest niedoceniana, a częściej podziwia się popisy piłkarzy z Hiszpanii, Włoch czy nawet Rosji i Holandii. Choć próżno ostatnimi czasy szukać niemieckich klubów wśród triumfatorów międzynarodowych rozgrywek, a i niemieckich piłkarzy grających poza Bundesligą jest niewielu, reprezentacja kraju jest naprawdę silna. Trzecie miejsce na mistrzostwach świata w 2006 roku, drugie na mistrzostwach Europy 2008… Czyżby po dwudziestu latach od ostatniego tytułu mistrza globu Niemcy znowu mieli zdobyć puchar?
W finałach mistrzostw świata reprezentacja Niemiec po raz pierwszy wystąpiła w 1934 roku i od razu wywalczyła trzecie miejsce. Na pierwszy tytuł czas przyszedł w roku 1954. W finale mistrzostw w Szwajcarii Niemcy remisowali z Węgrami 2:2 od 18. minuty, a na zwycięską bramkę trzeba było czekać praktycznie do końca drugiej połowy. Nic dziwnego, że do dziś cały kraj wspomina cud z Berna. Drużyna naszych zachodnich sąsiadów uczestniczyła we wszystkich kolejnych mistrzostwach, jednak drugi tytuł udało jej się zdobyć dopiero po dwudziestu latach na własnych boiskach. W finale Niemcy pokonały Holandię 2:1. Trzecie i ostatnie jak dotąd mistrzostwo świata niemieccy piłkarze zdobyli w roku 1990. Po dwóch przegranych finałach z rzędu, wreszcie udało im się zwyciężyć. W rewanżu za finał z 1986 roku pokonali Argentynę, i choć było to jedynie 1:0, do historii przeszedł tym samym selekcjoner Franz Beckenbauer, któremu udało się zdobyć mistrzostwo zarówno jako piłkarzowi (1974), jak i trenerowi. Na kolejnych dwóch turniejach Niemcy odpadali już w ćwierćfinałach, aż wreszcie w 2002 roku zdobyli drugie miejsce, a na następnych mistrzostwach, we własnym kraju – trzecie.

Do meczów eliminacyjnych kolejnych mistrzostw świata Niemcy podeszli z dużym spokojem – w końcu na mistrzostwach Europy w Austrii i Szwajcarii grali w finale i udowodnili, że naprawdę są świetną drużyną. Najtrudniejszym przeciwnikiem w grupie miała być Rosja, a Finlandia, Walia, Azerbejdżan i Liechtenstein traktowane były raczej jak outsiderzy. Najwięcej problemów sprawiły jednak Niemcom spotkania z Finami, oba zostały zremisowane. Resztę meczów reprezentacja Niemiec wygrała, czasem minimalnie, czasem szczęśliwie, ale zwyciężyła i zajęła pierwsze miejsce w grupie, tym samym zakwalifikowała się bezpośrednio do finałów mistrzostw.
O sile dzisiejszej reprezentacji Niemiec nie stanowią jedna czy dwie gwiazdy, ale naprawdę zgrana grupa piłkarzy, którzy do celu dochodzą głównie dzięki wspólnej pracy. Wielu z nich mimo gry w różnych klubach przyjaźni się ze sobą, a chociaż toczą nieustanną walkę o miejsce w kadrze narodowej, potrafią ze sobą świetnie współpracować. O ile raczej pewne jest, że do RPA pojadą bramkarze Adler (Leverkusen), Neuer (Schalke) i Wiese (Brema), o tyle na innych pozycjach wciąż trwa zacięty bój. Reprezentacja jest ciągle odmładzana, w kolejnych spotkaniach testuje się sporo młodych piłkarzy, którzy często nie ukończyli nawet 21 lat. Zamiast doświadczonego Torstena Fringsa w Afryce będziemy raczej podziwiać młodych: Träscha, Khedirę, Kroosa czy Thomasa Müllera. W ataku bardzo prawdopodobna jest także niespodzianka: rewelacyjnie spisujący się ostatnio w lidze Cacau może zastąpić Lukasa Podolskiego, który w 24 ligowych kolejkach zdobył zaledwie jedną bramkę. Decydujące mogą okazać się jednak występy w meczach towarzyskich przed mistrzostwami – Podolski wielokrotnie udowadniał, że jest graczem bardziej reprezentacyjnym niż klubowym, w przypadku Cacau jest odwrotnie. Pozostała część reprezentacji to piłkarze młodzi, ale doświadczeni – jak Philipp Lahm, Bastian Schweinsteiger czy Mario Gomez.












