Reprezentacja strefy CONCACAF w mistrzostwach świata raczej łatwo daje się przewidzieć. Na ogół z tego rejonu świata w mundialach prezentują się Stany Zjednoczone, Kostaryka i Meksyk. Nie oznacza to, że niemożliwe są tu niespodzianki. Na turniej w Niemczech nieoczekiwanie wybrała się drużyna z Trynidadu i Tobago. W RPA natomiast okazję do pokazania się szerszej publiczności dostanie zespół z Hondurasu.
Historia występów kadry „La H” w mistrzostwach świata nie wygląda imponująco. Dotychczas tylko raz drużynie z tego małego środkowoafrykańskiego kraju udało się zakwalifikować do mundialu zorganizowanego w 1982 przez Hiszpanię. Ich debiut wśród najlepszych drużyn piłkarskich globu nastąpił 16 czerwca w starciu z gospodarzami. Spotkanie to zaczęło się sensacyjnie, gdyż już od ósmej minuty przedstawiciele strefy CONCACAF prowadzili po trafieniu Hectora Zelayi. Jednak w drugiej połowie ataki piłkarzy z Europy przyniosły im jedenastkę wykorzystaną przez Roberto Lopeza Ufarte, a mecz zakończył się wynikiem 1:1. Taki sam rezultat padł w starciu z Irlandią Północną, w którym ekipa zza oceanu zaprezentowała się równie dobrze. Choć gracze z Wysp prowadzili dzięki golowi Gerry’ego Armostronga, do wyrównania doprowadził jednak Antonio Laing. Przed ostatnią kolejką Honduras miał dwa punkty i realne szanse na awans do drugiej fazy grupowej rozgrywek. O wszystkim zadecydować miała konfrontacja z Jugosławią. Gdy wydawało się, że potyczka z zawodnikami z Bałkanów zakończy się bezbramkowym remisem, sędzia Gaston Castro podyktował rzut karny dla Europejczyków. Okazji nie zmarnował Vladimir Petrović, co przesądziło o zajęciu przez „La H” ostatniego miejsca w grupie i przedwczesnym powrocie do domu.

Droga do mistrzostw świata w RPA była dla Hondurasu długa i wyboista. Rywalizację rozpoczął on on drugiej rundy kwalifikacji i dwumeczu z Puerto Rico. Pierwsze starcie, zakończone rezultatem 4:0, przesądziło o losach konkurencji o miejsce w kolejnej fazie. Tam kadra „La Bicolor” trafiła na silne ekipy z Jamajki, Kanady i Meksyku. Pomimo porażki w pierwszym starciu z tymi ostatnimi, piłkarze z Ameryki Środkowej kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa, kończąc trzecią fazę eliminacji na pierwszym miejscu w grupie. W ostatnim etapie eliminacji grali w kratkę. Potrafili ulec Kostaryce i zremisować ze słabym Trynidadem i Tobago, by upokorzyć Meksyk. Pomimo częstych problemów z uzyskiwaniem dobrych rezultatów, udało im się zająć trzecie miejsce w grupie i uzyskać drugą w historii promocję do najważniejszej imprezy futbolowej na świecie. Radość kibiców „La H” była tym większa, że najlepszymi strzelcami tego etapu rywalizacji okazali się właśnie ich reprezentanci: Carlos Pavon (siedem goli) i Carlo Costly (pięć).












