Dumny byłby wybitny polityk ghański, Kwame Nkrumah, nazywany też Ojcem Narodu, gdyby widział, jak pod koniec pierwszej dekady XXI wieku będą spisywać się na boiskach piłkarskich jego rodacy. W najnowszym tekście z cyklu „Finaliści mundialu” poznamy rozpoczynającą właśnie przygodę z Pucharem Narodów Afryki reprezentację Ghany.
Udany debiut
Piłkarze nazywani „Czarnymi Gwiazdami” mają w dorobku tylko jeden występ na mistrzostwach świata. Przed czterema laty zawodnicy trenowani przez Ratomira Dujkovicia pokazali się na niemieckich boiskach z dobrej strony. Podopieczni serbskiego trenera w pierwszym starciu w grupie E musieli uznać wyższość Włochów, którzy za sprawą Andrei Pirlo i Vincenzo Iaquinty zwyciężyli 2:0. W kolejnych dwóch spotkaniach Ghańczycy spisali się jednak o wiele lepiej. Najpierw po bramkach Asamoaha Gyana i Sulleya Aliego Muntariego pokonali Czechów, a w meczu decydującym o wyjściu z grupy okazali się lepsi od Amerykanów, wygrywając 2:1. Gole na wagę awansu zdobyli Haminu Dramani i kapitan zespołu, Stephen Appiah. W 1/8 finału na Afrykańczyków czekali już obrońcy mistrzowskiego tytułu, Brazylijczycy, którzy udowodnili swoją klasę, gromiąc rywala 3:0. Do bramki strzeżonej przez Richarda Kingstona trafili Ronaldo, Adriano oraz Ze Roberto, co oznaczało, że reprezentanci Ghany musieli pakować walizki. Mimo tej porażki, występ „Czarnych Gwiazd” na debiutanckim turnieju został pozytywnie oceniony w piłkarskim świecie.
Droga do RPA
W pierwszej fazie eliminacji do tegorocznych mistrzostw świata, gracze z Ghany przeżyli sporo nerwów. Los skojarzył ich w rozgrywkach grupy piątej z narodowymi ekipami Gabonu, Libii i Lesotho. O ile ten ostatni zespół nie stanowił dla graczy trenowanych wówczas przez Claude’a Le Roya godnego przeciwnika, to pozostałe drużyny sprawiły „Czarnym Gwiazdom” nie lada kłopoty. Wszystkie trzy reprezentacje zgromadziły na swoim koncie tuzin punktów, a Ghańczycy zajęli pierwsze miejsce tylko dlatego, że mieli najlepszy bilans bramkowy. Kolejny etap kwalifikacji do mundialu był już łatwiejszy dla czterokrotnych triumfatorów Pucharu Narodów Afryki. W tabeli grupy D zajęli pierwsze miejsce, wyprzedzając drużyny Beninu, Mali i Sudanu. Najlepszym strzelcem reprezentacji Ghany w eliminacjach był zdobywca pięciu bramek, Matthew Amoah.
Gwiazda zespołu
Niemal każda drużyna ma w swoim szeregu jednego, wyróżniającego się na tle kolegów zawodnika. Nie inaczej jest w przypadku „Czarnych Gwiazd”, które posiadają w składzie prawdziwą perłę, Michaela Essiena. Ten piłkarz przyszedł na świat 3 grudnia 1982 roku w stolicy kraju, Akrze i od najmłodszych lat wykazywał smykałkę do gry w piłkę. Jego przygoda z zawodowym futbolem rozpoczęła się w 1999 roku, kiedy został zawodnikiem drużyny Liberty Professional. W tym samym roku Essien wywalczył z reprezentacją Ghany do lat siedemnastu brązowy medal mistrzostw świata w tej kategorii wiekowej. Nic więc dziwnego, że już dwanaście miesięcy później młody skrzydłowy wyjechał do Europy. Niewielu wie, że menedżer osiemnastoletniego Afrykańczyka wysłał go na testy do Zagłębia Lubin, ale polscy trenerzy uznali, że Michael jest zbyt słaby, aby dołączyć do ekipy „Miedziowych”. Niedługo później piłkarz podpisał kontrakt z francuską Bastią i tym samym stał się kolegą klubowym Piotra Świerczewskiego. Trener korsykańskiego zespołu przestawił Ghańczyka do środka pomocy i – jak się później okazało – była to znakomita decyzja. W swoim pierwszym sezonie w Ligue 1 Essien rozegrał tuzin spotkań i zdobył jednego gola. Kolejne lata przyniosły jeszcze lepsze występy, a 4 stycznia 2002 roku piłkarz zadebiutował w reprezentacji seniorskiej swojego kraju w meczu przeciwko Egiptowi. Swoimi występami ligowymi Michael udowodnił, że zasługuje na transfer do lepszego klubu niż Bastia. W lipcu 2003 roku działacze Olympique Lyon bez wahania wyłożyli niemal dwanaście milionów euro za Afrykańczyka i szybko przekonali się, że te pieniądze zostały znakomicie zainwestowane. Przez dwa lata gry w ekipie ze Stade Gerland reprezentant Ghany przeobraził się w czołowego środkowego pomocnika świata i walnie przyczynił się do zdobycia przez swój klub dwóch tytułów mistrza Francji.










