FIFA 17 już wkrótce trafi do sklepów. Wraz z nią kilka nowości, wśród których szczególnie wypatrujemy intrygującego trybu fabularnego. Jasne, daleko mu zapewne do realiów ekstraklasy, wszak grać Alexem Hunterem będziemy głównie w Premier League, a to zupełnie inna otoczka, lecz możliwość treningów pod wodzą wirtualnego Kloppa czy Mourinho z pewnością wzbudza zainteresowanie. Generalnie czekamy z zaciekawieniem.
Niestety jak to bywa w przypadku rewolucyjnych projektów czy nowatorskich rozwiązań, czasem można dzięki nim zaliczyć spory krok do przodu, lecz niekiedy równie dobrze mogą one skończyć się wywrotką lub strzałem w kolano. Tych drugich sytuacji nie udało się w tym roku uniknąć. Przesadzamy? Spójrzmy między innymi na okładkę.
Konkurs na bohatera gry
Rok w rok producenci gry przygotowywali multum różnorodnych okładek swojego tytułu. Zabieg ten miał za każdym razem szczególny wymiar, ponieważ obok głównego ambasadora bardzo często pojawiała się również postać dostosowana do określonego targetu, np. konkretnego kraju. Przykładowo w Polsce obok Ronaldinho pojawił się Smolarek, wraz z Lampardem i Rooneyem miejsce na okładce dzielił Robert Lewandowski w koszulce Lecha, a w ostatniej edycji obok Leo Messiego umieszczono wizerunek Arkadiusza Milika. Ciekawe, że swego czasu własnej podobizny na okładce doczekał się nawet Piotr Leciejewski, bramkarz występujący w Norwegii. Sami więc widzicie, jak takimi sprytnymi oto zabiegami postanowiono z mniejszym lub większym wyczuciem trafić do konsumentów z całego świata.
W tym roku polityka EA Sports uległa jednak zmianie. Wszystko przez koncepcję firmy na najnowszą odsłonę gry. Twórcy postanowili wyjść z założenia, że wraz ze zmianami nadszedł czas na odświeżenie okładki. Postawiono na jednolitość, proponując wszystkim krajom spójną wersję. O jej wygląd zapytano w tym roku za pośrednictwem internetowego głosowania graczy z całego świata. Oczywiście EA nie mogła z powodu kontraktów i praw autorskich pozwolić internautom w pełni swobodnie dokonać wyboru, dlatego wśród nominowanych okładek otrzymaliśmy cztery kandydatury ambasadorów gry: Marco Reusa, Edena Hazarda, Jamesa Rodrigueza i Anthony’ego Martiala. Ostatecznie po przeliczeniu ponad trzech milionów głosów zwyciężył Niemiec.
Czy to faktycznie gwiazda na okładkę?
Szczerze? Dziwny wybór. Ok, Niemiec jeszcze kilka lat temu był łakomym kąskiem na rynku transferowym, przymierzano go do najbardziej utytułowanych zespołów. Minęło jednak trochę czasu, a jego kariera lekko przystopowała. Wpływ na to miało kilka czynników. Po pierwsze, w dalszym rozwoju przeszkodziły mu niewątpliwie kontuzje, wszak zawodnik ten u boku Juergena Kloppa wielokrotnie miewał problemy z urazami, które kosztowały go mnóstwo straconych spotkań. Wizerunkowi piłkarza nie pomagały również oszustwa dotyczące jego prawa jazdy. Na szczęście ten problem już rozwiązano, gdyż gracz BVB miesiąc temu nareszcie zdał niezbędny egzamin, uzyskując licencję. Dobre i to, prawda?











