Starcie w Pireusie okazało się bardzo emocjonujące. Kibice szczególnie usatysfakcjonowani mogą czuć się ze względu na liczbę goli. Zobaczyli ich aż pięć. Jednak Grecy zaledwie zremisowali z Rosją 1:1.
Mecz lepszego początku dla Rosjan mieć nie mógł. Już po 120 sekundach gry świetne podanie od Ałana Dzaojewa otrzymał Roman Szyrokow. Pomocnik Zenitu Sankt Petersburg uwolnił się spod opieki Sokratisa Papasthopoula oraz Vassiliosa Torosidisa i technicznym strzałem przerzucił futbolówkę nad Tzorvasemn, uzyskując prowadzenie. Trzy minuty później Grekom udało się wywalczyć rzut wolny, po dośrodkowaniu z którego na raty z piłką poradził sobie Wiaczesław Małafiejew. Kolejną szansę dla byłych mistrzów Europy zmarnował Theofani Gekas, dając się złapać na spalonym. W 9. minucie ładną sztuczką techniczną w polu karnym gospodarzy popisał się Igor Denisow, aczkolwiek chyba tylko on wie, co z tego miało wyniknąć. W kolejnej akcji po kontrataku Rosjan z dystansu przestrzelił Dzagojew. Minutę później ogrom szczęścia miał Tzorvas. Po uderzeniu Szyrokowa niefortunnie wybił futbolówkę pod nogi Andrieja Arszwina, lecz ten chybił z bliskiej odległości. W rewanżu za to w sytuacji strzeleckiej znalazł się Dimitrios Salpingidis, lecz posłał futbolówkę po zewnętrznej stronie słupka.

Zaraz na początku drugiego kwadransa gry do podania Konstantina Zyrjanowa w „szesnastkę” Greków nie zdążył Aleksandr Aniukow. 60 sekund później do wyrównania doprowadził Georgios Samaras. Arbiter trafienia jednak nie uznał ze względu na faul na Aniukowie. Zaraz po tym Gekas wywalczył korner. Po dośrodkowaniu z narożnika oddał strzał głową, ale z tym poradził sobie Małafiejew. Zaraz po tym Dzagojew posłał ładne podanie na wolne pole do Arszawina, ale przesadził z jego siłą. Chwilę później gospodarze egzekwowali serię rzutów rożnych, bez zamierzonego skutku. Po jednym z nich, ratując drużynę, futbolówkę nad poprzeczką przeniósł głową Wasilij Bieriezucki. W kolejnej akcji spudłował Artiom Dziuba, za co dobrym strzałem zrewanżował się Konstantinos Katsouranis. Jednak Siergiej Ignaszewicz na tyle trafnie odbił piłkę, że Małafiejew nie miał problemów z chwytem.
Gdy do końca pierwszej połowy brakowało kwadransa, do dośrodkowania Denisowa świetnie dobiegł Arszawin, ale minimalni chybił. 180 sekund później ten sam zawodnik dobrze wrzucił piłkę na Aniukowa, którego zgranie do Arszawina na rzut rożny wybili rywale. W 35. minucie Torosidis wyśmienitym zagraniem obsłużył Salpingidisa, a ten potężnym uderzeniem trafił do siatki. Uczynił to jednak ze spalonego, przez co sędzia gola nie uznał. Zaraz po tym ostrą wrzutkę w „szesnastkę” Małafiejewa w pole posłał Ignaszewicz. Następnie niecelnie uderzył Zyrjanow, za co zbyt mocnym dośrodkowaniem zrewanżował się Fotakis. Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy Małafiejew wyłapał mocne zagranie Holebasa na Katsouranisa. 60 sekund później arbiter nie uznał Grekom trzeciego już gola. Tym razem „poszkodowanym” okazał się Torosidis.










