W cieniu głównych faworytów igrzysk olimpijskich, Hiszpanii i Brazylii, niemal niezauważalne czai się zespół, którego lekceważyć z całą pewnością nie należy. Wielka Brytania, bo o niej mowa, pod wodzą Stuarta Pearce’a ma szansę zaskoczyć resztę stawki.
Droga do awansu
W przeciwieństwie do pozostałych ekip Wielka Brytania nie musiała toczyć boju, by awansować do igrzysk olimpijskich. Gospodarzowi turnieju przysługuje bowiem prawo kwalifikacji bez konieczności rozgrywania spotkań eliminacyjnych. Pewnym wyznacznikiem tego, w jakiej dyspozycji mogą być podopieczni Pearce’a, jest ubiegłoroczny turniej młodzieżowych mistrzostw Europy. To na tej właśnie imprezie możliwość uczestnictwa wywalczyli sobie Hiszpanie, którzy zresztą wygrali całą imprezę i sięgnęli po tytuł najlepszej drużyny Starego Kontynentu. Jeśli uznamy, że wspomniane mistrzostwa faktycznie mogą być miernikiem możliwości, to dumni Brytyjczycy powinni zacząć nerwowo obgryzać paznokcie. Na turnieju ich reprezentanci nie dość, że nie wyszli z grupy, zajmując trzecią lokatę, to jeszcze nie wygrali żadnego spotkania i wyprzedzili jedynie słabiutką Ukrainę. To już jednak historia, którą nikt szczególnie nie zaprząta sobie głowy. Przed nami nowe rozdanie i wiadomo, że brytyjscy zawodnicy na swoim terenie zrobią wszystko, by w glorii chwały odnieść zwycięstwo i po latach niepowodzeń odzyskać utraconą renomę. Tylko czy to wystarczy?
Kadra na igrzyska

Niezła – tak, najogólniej rzecz ujmując, można by określić kadrę, która pod wodzą Stuarta Pearce’a będzie toczyć olimpijskie boje. Materiał ludzki, którym przyszło dysponować 50-letniemu trenerowi, to mieszanka piłkarzy obiecujących z wielkim potencjałem i trzech ligowych wyjadaczy, którzy w Premier League mają swoją niepodważalną markę. Ale po kolei. 18-osobowa kadra składać się będzie z trzynastu Anglików i pięciu Walijczyków i sam Pearce ujawnił, że wybór poszczególnych piłkarzy nie należał do najprostszych. – To nie było łatwe zadanie, aby sfinalizować skład mojej drużyny. Wzrost konkurencji spowodował, że wybór ostatecznej kadry był naprawdę trudny. Uważam, że podjąłem najlepszą możliwą decyzję – uzasadnił trener.
– Wyboru dokonałem, nie patrząc na nazwiska i sprzedaż biletów, tylko na umiejętności piłkarskie – dodał, zapytany o brak powołania dla legendy angielskiej piłki, Davida Beckhama.
No właśnie, Beckham. Jeszcze piłkarz czy już tylko model odcinający kupony od swej bogatej kariery? Spór o to w brytyjskich mediach trwał w najlepsze, a opinie kolejnych futbolowych ekspertów zalewały wydania wieczornych informacji. Ostatecznie Pearce pozostał nieugięty. stwierdził rozżalony Beckham, a Pearce w ramach pocieszenia umieścił byłego piłkarza Manchesteru United na pierwszym miejscu listy rezerwowej. To oznacza, że drzwi olimpiady nie zostały przed Beckhamem ostatecznie zamknięte, ale warunkiem ewentualnego uczestnictwa jest uraz wykluczający z imprezy któregoś z trójki starszych zawodników: Richardsa, Bellamy’ego lub Giggsa, który niczym brytyjski Napoleon ma poprowadzić armię młokosów do historycznego tryumfu. Kim zatem przyjdzie mu dyrygować?











