W sobotnich spotkaniach Pucharu Anglii zagrało czternaście z zespołów najwyższej klasy rozgrywkowej. Zdecydowanie najciekawszym spotkaniem był mecz pomiędzy Arsenalem a Tottenhamem, jednak pozostałe pojedynki z udziałem zawodników z Premier League również dostarczyły widzom sporych emocji.
Blackburn Rovers 1:1 Manchester City
Pierwsze ze spotkań trzeciej rundy Pucharu Anglii odbyło się o godzinie 13:45 pomiędzy zespołem z drugiej ligi angielskiej, Blackburn Rovers, a pretendentami do tytułu najlepszej drużyny Premier League w tym sezonie, czyli zawodnikami Manchesteru City. Spotkanie to pokazało, że „The Citizens” zdecydowanie zlekceważyli przeciwnika i będą musieli rozegrać starcie rewanżowe. Kolejny mecz w i tak napiętym już terminarzu podopiecznych Manuela Pellegriniego nie był na liście życzeń, tak więc remis na stadionie Ewood Park Manchester City musi potraktować jako porażkę, a Blackburn Rovers może się cieszyć z osiągniętego wyniku. To gospodarze musieli odrabiać straty po bramce zdobytej na kilka sekund przed końcem pierwszej połowy, kiedy to Alvaro Negredo po strzale z najbliższej odległości zamienił podanie Edina Dzeko na bramkę. Najgorszy z możliwych scenariuszy, czyli bramka do szatni, nie spowodował jednak, że piłkarze z drugiej ligi załamali się i stracili wiarę w szansę na sukces. Już 10 minut po wznowieniu spotkania po świetnie wykonanym rzucie rożnym bramkę zdobył Scott Dann, a trybuny zaczęły świętować, jakby klub właśnie wygrał Ligę Mistrzów. Nerwową końcówkę zafundował swojej drużynie Dedryck Boyata, kiedy zawodnik „The Citizens” zobaczył drugą żółtą kartkę na pięć minut przed końcem meczu. Blackburn Rovers nie zdołał jednak przekuć przewagi liczebnej na bramkę – co wcale nie oznacza, że nie próbował.
Aston Villa 1:2 Sheffield United
Do jeszcze większej niespodzianki doszło w spotkaniu pomiędzy Aston Villą, zdecydowanym faworytem spotkania, a Sheffield United, czyli kandydatem do spadku z trzeciej ligi angielskiej. Nic takiego nie miało jednak miejsca, a kibice gospodarzy z niedowierzaniem oglądali spotkanie, w którym ich gwiazdy odpadły z Pucharu Anglii w starciu z „Ostrzami” z Sheffield. Już w 20. minucie kibice na Villa Park przecierali oczy ze zdumienia, kiedy to Jamie Murphy ze spokojem umieścił piłkę w siatce. Goście bronili się świetnie, jednak w 75. minucie gospodarze zdołali przełamać zaciekłą obronę „Ostrzy” i po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bramkę po strzale prawą nogą zdobył Nicklas Helenius. Jednak świetnie czujący się w to sobotnie popołudnie piłkarze Sheffield zdołali szybko odpowiedzieć i już pięć minut po stracie bramki odzyskali prowadzenie dzięki celności Ryana Flynna. Nerwowa końcówka obfitowała w aż trzy żółte kartki, jednak opóźnianie gry przez zawodników Sheffield dało efekty, w wyniku czego Aston Villa znalazła się za burtą pucharowych rozgrywek.
Everton 4:0 Queens Park Rangers
Pierwsze ze spotkań, które zostało wygrane przez murowanego faworyta. Everton podejmował na własnym stadionie pretendentów do awansu w tym sezonie do Premier League, jednak dobra forma drugoligowców nie przeszkodziła podopiecznym Roberto Martineza strzelić aż czterech bramek. W 35. minucie jako pierwszy piłkę w siatce umieścił Ross Barkley, który po podaniu Bryana Oviedo zdobył gola po pewnym strzale w prawy róg bramki. Jeszcze przed przerwą prowadzenie podwyższył powracający do składu Nikica Jelavić świetnym strzałem zza pola karnego. Chorwat podwoił swój dorobek strzelecki w 68. minucie, otrzymując piłkę od świetnego w tym meczu Oviedo i z najbliższej odległości pakując futbolówkę w środek bramki. W 74. minucie zawodnik Evertonu miał szansę na hattricka, jednak zmarnował świetną okazję z rzutu karnego, kiedy piłka odbiła się od poprzeczki. Dopełnieniem tej absolutnej dominacji był czwarty gol w 76. minucie spotkania, kiedy Seamus Coleman ze środka pola karnego spokojnie przymierzył w lewy górny róg bramki.










