Chyba nikt nie spodziewał się, że Liechtenstein uciuła chociaż punkt w starciu z Litwą. „Kelnerzy”, bo tak często określa się reprezentantów takich poszczególnych europejskich liliputów, zgarnęli całą stawkę, co jest chyba największą niespodzianką eliminacji w ostatnich dwóch dniach. Omal też nie zaskoczyło San Marino, które z Finlandią przegrało tylko 0:1.
Jeżeli chodzi o potentatów, wciąż utrzymują oni pierwsze miejsca w tabeli. Niemcy otarły się o stratę punktów w eliminacjach, gdyż dopiero w samej końcówce Gomes zdołał strzelić zwycięską bramkę. Austriacy walkę mogli nawiązać głównie dzięki samobójczej bramce Friedricha, lecz wynik rozlicza się przecież między innymi z błędów. Tak czy inaczej, pamiętając o tym, że do Euro już tylko rok, można śmiało powiedzieć, że brązowi medaliści świata mogą być już niemal pewni wyjścia z grupy. Ciekawi mnie jeszcze, jak będzie się układać rywalizacja między Belgią i Turcją. Obie reprezentacje zmierzyły się w bezpośredniej konfrontacji, lecz padł bramkowy remis, który niezbyt wiele wyjaśnił. Podobna sytuacja jest w grupie B, z tym, że tam w ogóle nie ma zdecydowanego lidera i sprawa awansu wciąż jest otwarta. Rosja, Irlandia i Słowacja mają po tyle samo punktów.

Bodajże trzy „EuroPodsumowania” temu wspomniałem, że niewiele wiadomo o grze Włochów, bo mają przeciętnych rywali. Nie są oni wymagający, jeżeli zestawić ich reputację ze „Squadra Azzurra”. Podopieczni Prandellego polepszyli sobie sytuację w tabeli również dzięki walkowerowi Serbii. Trzeba jednak wreszcie przyznać Włochom, że ich gra jest dobra, gdyż nie można wychodzić z założenia, że będzie z górki, bo rywal jest z niższej półki. Nie mam zielonego pojęcia, jak do swojego meczu podeszła Litwa, no ale na Liechtensteinie po prostu się poślizgnęła.
W grupie D zaskoczył z pewnością remis Francuzów. Ten, który ostatnio w wielkim stylu wrócił do gry, wzniósł w górę puchar Ligi Mistrzów, podarował Białorusinom bramkę, która summa summarum dała im remis. To na pewno trochę wstyd dla zawodników znad Sekwany, że nie poradzili sobie z takim rywalem, lecz nie wpłynęło to aż tak znacząco na układ tabeli. Po mundialowym kryzysie nie widać już śladu, słabszy wynik po prostu może się zdarzyć.
Holendrzy tym razem mieli przerwę i w ramach eliminacji nie zagrali. Oni jednak nie muszą się martwić o awans, dotąd wygrali wszystkie sześć spotkań. Goni ich Szwecja, która odniosła wysokie zwycięstwo. Na uwagę zasługują dwie bramki Elmandera, który pokazał, że dobrze sobie radzi nie tylko w klubie. Ma on za sobą dobry sezon w barwach Boltonu. Wielu również będzie jeszcze wiele razy wracać do jego ładnej bramki w meczu z Wolverhamptonem. Pozostańmy w temacie drużyn skandynawskich, druga z nich – Finlandia – omal nie wyłożyła się na San Marino.









