Eliminacje do polsko-ukraińskiej imprezy w końcu ruszyły z miejsc. W czwartkowo-piątkowe wieczory drużyny narodowe rozpoczęły swoje zmagania. Pierwsza kolejka kwalifikacji zawarła wszystko, co futbolowe: od wielkich pogromów, przez mecze, które mogłyby przysporzyć fanów o zawał serca, na wielkich niespodziankach kończąc. Czy premierowe spotkania zbliżyły już kogoś do bram Euro 2012?
Grupa A: faworyci do przodu
Na dzień dobry zaserwowano nam dwa spotkania tej grupy. Pierwszy mecz rozegrały drużyny, na temat których od lat toczy się spór o ich europejskość. W Kazachstanie gospodarze zostali rozgromieni przez rywali z Turcji aż 0:3. Bramki dla podopiecznych Guusa Hiddinka zdobyli Arda Turan, Hamit Altintop i Nihat Kahveci. Odnosząc wysokie zwycięstwo, Turcy udowodnili, że zdobywanie punktów na Wschodzie nie stanowi dla nich problemu. Ponadto pokazali, że ich nieobecność na mundialu to jedynie wypadek przy pracy. Teraz, obok Niemców, będą poważnym kandydatem do awansu na Euro 2012.
David Villa pewnie kroczy w stronę tytułu najbardziej bramkostrzelnego piłkarza w historii Hiszpanii (fot. Skysports.com)
W bardziej prestiżowym meczu nasi zachodni sąsiedzi zwyciężyli Belgów 1:0. Bramkę dla trzeciej ekipy globu strzelił, dobrze nam znany, Miro Klose. Trener Löw zagrał bardzo podobną drużyną do tej, która rywalizowała na boiskach RPA. Niemcy będą najważniejszym kandydatem do awansu. Gospodarzom na nic zdały się występy ich wschodzących gwiazd: Lukaku, Hazarda czy Fellainiego. Belgowie już na starcie nie zdołali zgryźć najtwardszego orzecha, ale w kolejnych meczach będą mogli udowodnić swoje futbolowe racje. W grupie A są bowiem drużyny Azerbejdżanu oraz Austrii. Już za trzy dni zobaczymy te ekipy w akcji, lecz nie zagrają one między sobą.
Grupa B: bez niespodzianek
Także sześć drużyn, ale rozegrano o jeden mecz więcej niż w grupie wyżej. W Erywaniu Ormianie przegrali z Irlandią 0:1. Wyspiarze zgarnęli trzy oczka, dzięki trafieniu Keitha Faheya. Patrząc na nazwiska Irlandczyków, jest to drużyna, która jest w stanie dużo namieszać w tej grupie i powalczyć z Rosjanami o pierwszą lokatę.
Natomiast przywołana „Sborna” pewnie rozprawiła się z amatorską reprezentacją Andory 2:0. Na listę strzelców wpisał się Paweł Pogriebniak. Wynik z pewnością nie oddaje sytuacji boiskowej, zaaplikowane dwa gole to bardzo łagodny wymiar futbolowej różnicy klas obu ekip. Ciekawostką jest, że reprezentację Rosji w tym meczu stanowili w większości ludzie (nie tylko piłkarze, ale i trener) związani z aktualnym liderem Premier Ligi – Zenitem St. Petersburg. Podobnie jak Turcy, Rosjanie pewnie podążają do bram Euro 2012.
Ostatnim meczem grupy drugiej był pojedynek Słowacji z Macedonią. Mundialowi pogromcy Włoch zadowolili się wygraną 1:0. Do siatki, w 90. minucie spotkania, trafił Holosko. Jeżeli podopieczni Weissa rozkręcą się i osiągną formę równą tej z mistrzostw świata, są w stanie zająć na podium miejsce numer dwa i kontynuować rywalizację na turnieju głównym.
Grupa C: włoskie grudy
Grupa trzecia w swoich szeregach ma trzech uczestników mundialowych zmagań. Na pierwszy ogień wyszli Serbowie, którzy na Wyspach Owczych pewnie zwyciężyli 3:0. Już po dwudziestu minutach było 2:0 po trafieniach Lazovicia i Stankovicia. W doliczonym czasie gry trafił Żigić. Podopieczni Anticia będą faworytami do zwycięstwa w grupie C, bo ich najmocniejszy rywal przeżywa wielki kryzys formy.
Laurent Blanc poniósł pierwszą klęskę (fot. skysports.com)
Właśnie Włosi, po blamażu w RPA, wybrali się do Estonii na pierwszy mecz kwalifikacyjny. Już z nowym trenerem ledwo co sprostali trudnym warunkom, jakie zostały im postawione, i ostatecznie wygrali 2:1. Bramki dla „Squadra Azzurra” strzelili Cassano i Bonucci. Natomiast gospodarzy na prowadzenie wysunął gol Zejnova. Prandelli sięgnął po Antonio Cassano, który odwdzięczył mu się bardzo ważną bramką, lecz wymęczone zwycięstwo ze słabiutką Estonią jest dalej uważane za bardzo kiepski występ byłych mistrzów świata. Warto odnotować, że był to pierwszy mecz, w którym obie drużyny strzeliły co najmniej gola.
W ostatnim meczu tej grupy Słowenia uległa Irlandii Północnej 0:1. Jedyną bramkę strzelił zawodnik „Czerwonych Diabłów”, Corry Evans. W barwach gospodarzy 75 minut rozegrał zawodnik krakowskiej Wisły – Andraż Kirm.
Grupa D: francuskie tarapaty
Grupa kolejnego przegranego afrykańskich mistrzostw świata. Włosi potrafili się podnieść po mundialu. W słabym, bo słabym stylu, ale wygrali swój mecz. Francuzi już nie. W kadrze doszło do wielu zmian. Nowy trener, Laurent Blanc, postawił na wiele personalnych zmian. Efekt? 0:1 z Białorusią na Stade de France. Gwóźdź do francuskiej trumny został wbity przez Siergieja Kisliaka, pięć minut przed zakończeniem meczu. Ta porażka z bardzo przeciętnym rywalem pokazuje, że wielkie zmiany nie przyniosły skutku. Przed „Trójkolorowymi” jeszcze wiele spotkań. Przypomnijmy, że w kwalifikacjach na mundial Francuzi też mieli nie lada problemy z dostaniem się na główną imprezę.
Pierwszy remis eliminacji padł w meczu Rumunii z Albanią. Wynik 1:1, bramki strzelili Stancu dla gospodarzy i Albańczyk, Muzaka. Z pewnością strata punktów na swoim stadionie to dla Rumunów bolesny cios, szczególnie, że są jednymi z faworytów tej grupy.
W ostatnim meczu Bośnia wysoko pokonała na wyjeździe Luksemburg. Bramki dla gości strzelili: Ibricić, Pjanić i Dzeko. Wynik został ustalony już w 16. minucie meczu. Bośniacy mają bardzo silną drużynę i na pewno wykorzystają początkowe potknięcia głównych rywali.
Grupa E: pomarańczowy pogrom
Defoe popisał się hat-trickiem, a Anglicy wygrali wysoko, bo aż 4:0 (fot. Skysports.com)
Zaczniemy od niespodzianki. W Mołdawii gospodarze byli lepsi od Finów i pokonali ich 2:0 (bramki: Suvorow, Doros). Wynik jest bardzo zaskakujący ze względu na to, że Skandynawowie byli typowani jako potencjalni faworyci na wyjście z tej grupy. Swej ekipie nie pomogła nawet sędziwa legenda – Jari Litmanen. Bardzo ważną rolę w tym spotkaniu odegrał piłkarz Cracovii, który na boisku pojawił się w drugiej połowie i zdobył pierwszą bramkę.
Druga drużyna z Półwyspu Skandynawskiego, Szwecja, skutecznie rozprawiła się z Węgrami 2:0. Do siatki rywali trafił dwukrotnie Pontus Wernbloom. Były to jego pierwsze trafienia w kadrze, a występ w tym meczu był dziewiątym w żółto-niebieskiej koszulce.
Faworyt grupy, Holandia, bez najmniejszego problemu poradziła sobie z księstwem San Marino. Wynik 5:0 jest godny takiego rywala. Hat-trickiem popisał się Huntelaar, a po bramce dorzucili Kuyt i Van Nistelrooy. Trzeba odnotować, że było to najwyższe zwycięstwo tej kolejki. „Oranje” zagrali bardzo mocnym składem i było widać tego efekty. Już po pierwszym meczu można powiedzieć, że Holendrzy nie będą mieli problemów z awansem na polsko-ukraińską imprezę.
Grupa F: grecka tragedia
W jedynym czwartkowym meczu Izrael uporał się z Maltą 3:1. Trzema trafieniami popisał się piłkarz Chelsea Londyn – Yossi Benayoun. Honorową bramkę dla Malty zdobył Jamie Pace. Takimi małymi kroczkami Izrael może wywalczyć sobie wysoką pozycję w grupie i po raz pierwszy w historii wystąpić na mistrzostwach Starego Kontynentu. W ekipie gospodarzy zagrali tacy piłkarze, jak: Tamir Cohen, Ben Sahar, Yossi Benayoun, Tal Ben-Haim, czyli zawodnicy, którzy swoje futbolowe przygody przeżywali w angielskiej Premiership.
Natomiast Grecy stracili dwa punkty w potyczce z Gruzinami. Wynik 1:1 padł za sprawą Jaszwiliego i Spiropoulosa, który w końcówce meczu trafił dla gospodarzy. Po swoich pięciu minutach w 2006 roku, Grecy nie powtórzą końcowego sukcesu. Na pewno nie z taką grą. Zła passa ciągnie się nawet po afrykańskim mundialu.
4:4 z Cyprem jest blamażem dla Portugalczyków (fot. Skysports.com)
W ostatnim meczu Łotysze niestety nie poradzili sobie z Chorwatami i przegrali aż 0:3. Bramki dla piłkarzy z Bałkanów strzelili: Petrić, Olić i Srna. Chcąc nie chcąc, Chorwaci zostali pretendentami do wyjścia z pierwszego miejsca i pewnie tego dokonają. Również i ta drużyna zalicza się do grona ekip, które za wszelką cenę będą chciały swoją grą zrehabilitować się za nieobecność na mistrzostwach świata.
Grupa G: najmocniejsza grupa
Przechodzimy już do grupy, w której znajduje się tylko pięć drużyn, a nie tak, jak w poprzednich, sześć. Synowie Albionu mogą zacząć się powoli przymierzać do odpięcia plakietki mistrzowskiego niewypału, którą podarowano im po mundialu. W pierwszym meczu pewnie pokonali Bułgarów 4:0. Jermaine Defoe dołączył do piłkarzy, którzy trafili po trzy razy w tej kolejce. Bardziej nieśmiało pokazał się Adam Johnson, który strzelił jednego gola. Trzeba przyznać, że Fabio Capello wyciągnął wnioski z nieudanych mistrzostw świata w RPA i powołał kilku nowych piłkarzy: Jagielkę, Walcotta czy Gary’ego Cahilla. Jak zwykle Anglików wymienia się w gronie faworytów całego turnieju, a nie eliminacji.
W drugim meczu, za sprawą największej gwiazdy reprezentacji, Czarnogóra pokonała Walię 1:0, a na listę strzelców wskoczył Mirko Vucinić. Trener Zoran Filipović może sprawić miłą niespodziankę. W swoich szeregach ma kilku znanych piłkarzy na czele z Vuciniciem. Awans do dalszej fazy byłby niewątpliwie wielkim sukcesem. Drużyną, która w tej kolejce pauzowała, to Szwajcaria.
Grupa H: Cypr razy cztery
W ostatnim meczu tej grupy zmierzyły się reprezentacje Portugalii i Cypru. Wynik? Bardzo zaskakujący, bo remis. Gdy go ujrzałem, od razu zacząłem się zastanawiać, czy Cypryjczycy strzelili kiedyś cztery gole… na wyjeździe i z takim rywalem? Pod nieobecność pierwszego trenera Portugalczyków, ekipę poprowadził Agostinho de Oliveria i zremisował z Cypryjczykami 4:4 (bramki: Almeida, Meireles, Danny, Manuel Fernandes – Aloneftis, Konstantinou, Okkas, Avraam). Niespodzianka godna Francuzów, naprawdę. Jednak gospodarze nie zagrali najmocniejszym składem. Na boisku nie pojawił się Cristiano Ronaldo, który jest kontuzjowany. Miejmy nadzieję, że Portugalia szybko się pozbiera po tej klęsce, bo tak to muszę nazwać, i bezproblemowo zajmie miejsce premiowane grą w 2012 roku.
W drugim meczu Islandia przegrała z Norwegią 1:2. Strzelcy bramek: Helguson – Hangeland, Abdellaoue. W tej grupie znajduje się też Dania, która w tej kolejce swojego meczu nie rozgrywała.
Grupa I: mistrz nie zawiódł
Zaczniemy od pierwszego i jedynego bezbramkowego remisu tej kolejki. Litwini podzielili się punktami ze Szkotami. Wynik dziwi, bo reprezentacja gości, niby wiekowo stara, ale z solidnymi nazwiskami.
W tej grupie znajdują się aktualni mistrzowie świata – Hiszpanie – którzy gładko poradzili sobie z Liechtensteinem. Villa i spółka wygrali 4:0, a sam „El Gueje” wpisał się na listę strzelców i tym samym w reprezentacji ma tyle samo goli, co wielki Raul Gonzalez. Dwa razy trafił Torres, a raz David Silva. Hiszpania pewnie kroczy do awansu i pewnie nic ani nikt nie będzie w stanie zatrzymać wielkiej drużyny Del Bosque. Swojego meczu co prawda nie grali Czesi, ale nasi sąsiedzi też nie powstrzymają Hiszpanii.