Mimo zupełnej ciszy na europejskich boiskach, w ten weekend weszliśmy mocnym akcentem. W piątek rozegrano 23 mecze, a w sobotę tylko dwa. Dzisiaj mamy zatem czas, by wszystko podsumować i nabrać sił oraz chęci przed wtorkowymi pojedynkami.
W grupie A doszło do bardzo ważnego pojedynku, który śmiesznie możemy określić jako mecz derbowy. Mowa tutaj o rywalizacji Niemców z Turcją. Nie trzeba mówić, że to właśnie za naszą zachodnią granicą jest turecki raj. Gospodarze wygrali co prawda 3:0, ale żaden z Niemców bramki nie strzelił. Nie znam stosunku narodowościowego na trybunach, ale z pewnością niemało kibiców klęło na narodowego zdrajcę, piłkarza Realu Madryt, który do siatki trafił, ale nie okazywał radości po bramce. Tak czy owak Niemcom już nikt nie wyrwie awansu z pierwszego miejsca w tej grupie. Piłkarze Loewa są po prostu nieosiągalni dla swoich grupowych rywali.

Jak bardzo można rozczarować swoich kibiców, pokazała drużyna narodowa też naszych sąsiadów, ale tym razem południowych. Piłkarze Weissa z kretesem zostali pokonani przez pseudo-Europejczyków z Armenii. Drużyna, która jeszcze tak niedawno remisowała z Włochami, wyganiając ich z mundialu, teraz po prostu doznaje pogromu od mało futbolowego narodu. Warto również spojrzeć na „Sborną”, która jest zupełnym odzwierciedleniem powyższego przykładu Słowacji. Na mundialu Rosjan zabrakło, ale teraz skutecznie nadrabiają braki. Pewne zwycięstwo z niesłabą drużyną Irlandii napawa wielkim optymizmem. Myślę, że na polsko-ukraińskich boiskach piłkarzy z federacji nie może zabraknąć, nie tylko z powodów czysto piłkarskich.
Największe niespodzianki tylko we włoskiej grupie. Tak się zastanawiam, czy to może jednak nie w osobie trenera tkwi problem „Squadra Azzurra”. Główny dowodzący został zastąpiony, a wyników dalej ze świecą szukać. Na szczęście nieciężko jest znaleźć jeszcze bardziej beznadziejny przypadek, spotkamy go bowiem w tej samej grupie C. O jest – Serbowie. Po tym meczu doszedłem do wniosku, jakim słabym typerem jestem. Mimo iż trafiłem remis chłopaków Prandellego, to wytypowałem, że Serbia wygra swoją grę co najmniej dwoma golami. Niestety, weekend znów mam stratny. A to mi wygląda na powtórkę z historii – w Serbii wrze jak w bałkańskim kotle, tylko kto tym razem z niego wyleci?
W grupie czwartej natomiast śmiałą tezę mogę postawić, że gdzieniegdzie ta zmiana selekcjonera pomaga i wpływa na drużynę. O francuskim bałaganie jest (było?) głośno. Na szczęście (pozdrawiam naszą, chorą piłkę) znaleźli się ludzie gotowi ten bajzel uprzątnąć i powoli wszystko wraca do normalności. Francuzi pewnie kroczą po swoje, po początkowej wpadce wyszli na prostą i znów wygrali, nie tracąc bramki. Warto zauważyć, jakim nosem popisał się Blanc. Dokonał dwóch zmian i to właśnie bramki dwóch rezerwowych zdecydowały o końcowym wyniku.









