W poprzednim rozdaniu eliminacji do Euro 2012 doszło do niemałej niespodzianki, Litwini ulegli bowiem Liechtensteinowi. Kelnerskie show trwało również podczas 10. kolejki. Wyspy Owcze wygrały 2:0 z Estonią. Ile jeszcze padnie podobnych wyników w tych eliminacjach? Do dwóch niespodzianek wystarczyło kilka dni…
Powoli dochodzi do pierwszych rozstrzygnięć. Reprezentacja Niemiec potwierdziła swoją klasę i wygrała siódmy mecz eliminacyjny z rzędu. Trudno jednak, żeby stało się inaczej, w końcu walczyła z Azerbejdżanem. Joachim Löw po części trzyma się składu, który na mundialu zdobył brąz, lecz próbuje również wdrażać nowych zawodników, co daje dość ciekawy efekt. Na ostatni kwadrans na boisko wszedł na przykład Andre Schürrle, który w ostatnich minutach meczu zdołał zdobyć gola. Interesująco zapowiadają się kolejne mecze Niemców. Mogą już być pewni awansu, przez co Löw będzie mógł spokojnie przetestować innych piłkarzy. Kto wie, może na Euro zaskoczą oni jeszcze bardziej niż na mundialu w RPA. Nie tyle poziomem, bo on od długiego czasu jest wysoki, ale kolejnym powiewem świeżości w składzie.

Spodziewałem się, że bardziej niż ładne bramki Liechtensteinu i jego wygrana w meczu z Litwą, nic mnie już w tych eliminacjach nie zaskoczy. Było zgoła inaczej. Chociaż Estonia futbolowym potentatem nie jest, no to nie ukrywajmy – przy Wyspach Owczych śmiało uważa się ją za dobrą reprezentację. Tymczasem przegrała 0:2. Tym razem zwycięzcy spotkania nie popisali się jakimś wyjątkowym stylem, raczej murowali bramkę, ale kogo to obchodzi? Dla nich liczyło się pierwsze od dłuższego czasu zwycięstwo, nie mówiąc już o długo oczekiwanym czystym koncie. Dwa gole po karnych i bezradność Estończyków to na pewno jedno z ciekawszych wydarzeń eliminacji, o którym będzie się jeszcze wspominać w różnych podsumowaniach. Zastanawiające jest to, jak muszą się czuć teraz podopieczni Tarmo Ruutliego. Sfrustrowani, bo pomimo sytuacji nie zdobyli bramki, czy sfrustrowani, bo może popatrzyli z góry na rywala? To ciekawa sprawa, zwłaszcza że ciężko upierać się za prawdziwością drugiej opcji. Już mecz Liechtensteinu z Litwą powinien być jakąś lekcją dla wszystkich uczestników eliminacji.
Po dwa mecze odbyły się kolejno w grupach D oraz E. W tej pierwszej padły wyniki dość standardowe i przewidywane. Białoruś nie miała mocnego rywala i pokonała Luksemburg, podobnie jak zwyciężyła Bośnia i Hercegowina, która mierzyła się z Albanią. Interesująca jest grupa E, w której dominuje Holandia i mogłoby się wydawać, że poza nią żadna drużyna nie ma szansy na zabłyśnięcie – „Oranje” po prostu są z tego grona najmocniejsi, przynajmniej na papierze. I chociaż wygrali jak dotąd swoje mecze, to po piętach depcze im Szwecja, która kolekcjonuje zwycięstwa w naprawdę dobrym stylu. Ibrahimović i spółka nie dali szans Finlandii. Napastnik Milanu zdobył hat-tricka, a drużyna uzyskała wynik, który może świadczyć, że jest ona przygotowana do mistrzostw Europy. Jednak ostateczny werdykt w tej sprawie prawdopodobnie zapadnie dopiero w październiku, kiedy to Szwecja w ostatnim swym eliminacyjnym meczu zmierzy się z Holandią. Dobry rywal, dobry przedsmak turnieju.










