Klasyczna kolejka eliminacji, można by rzec. Zagrały wielkie reprezentacje, pojawili się też ci bardziej przeciętni. Niespodzianek jak na lekarstwo, można było jednak zauważyć parę ciekawych rzeczy. Sporym echem odbiła się nowa taktyka włoskiego szkoleniowca Anglików, Fabio Capello.
Wcześniej warto jednak zacząć od tego, co się wydarzyło w grupie A. Bohaterem spotkania został zawodnik, który na długi czas urządził Marcina Wasilewskiego, czyli Axel Witsel. Belgowie dzięki dwóm bramkom odnieśli zwycięstwo i mają siedem punktów. Na razie nie są jednak faworytami do awansu, po piętach depcze im jeszcze Austria, która ma taki sam dorobek, i mająca punkt mniej Turcja. W zasadzie to grupa A wydaje się bardzo przewidywalna. Musiałoby się wydarzyć coś naprawdę niesamowitego, żeby Niemcy nie awansowały z pierwszego miejsca. To zresztą jedyna reprezentacja obok Holandii, która jak dotąd wygrała wszystkie pięć eliminacyjnych spotkań. W dodatku straciła tylko jedną bramkę. Podopieczni Loewa na mundialu zrobili wrażenie na niejednym widzu, to nie była ta reprezentacja, co wcześniej. Grali oni naprawdę ciekawą piłkę i również ja się zastanawiałem, jak długo będą prezentować tak ciekawy styl. W dodatku motorami napędowymi dalej pozostają Mueller oraz Klose. Kazachowie, którzy przegrali z nimi 0:4, również grają zgodnie z przewidywaniami. Ostatnie miejsce, pięć porażek, żadnej strzelonej bramki – „lepsze” od nich jest tylko San Marino.

Wynik pobudzający do analiz – bezbramkowy remis w meczu Armenii z Rosją. Graczom ze Wschodu taki rezultat raczej nie jest na rękę, bo niebezpiecznie zbliżyły się do nich Irlandia oraz Słowacja. A szanse na zwycięstwo były. Z kolei Andora, z którą grali Słowacy, jak na razie jest faworytem do ostatniego miejsca w grupie B. Podopieczni Weissa wygrali z nią jednak tylko jedną bramką. Trochę zmarnowana okazja, bo w czołówce jest ścisk, a polepszenie bilansu bramkowego by się im przydało. Ze zwycięstwa cieszyli się też Irlandczycy.
W grupie C zmienił się bilans bramkowy u czterech reprezentacji. Tym razem porażka Irlandii Północnej. Górą okazali się Serbowie, którzy byli niesieni wszechobecną ciszą ze strony zwolenników gospodarzy. Stało się tak przez zachowanie ich kibiców w meczu z Włochami w zeszłym roku. Teraz nie dość, że w tamtym spotkaniu uznano walkower, to na własnym stadionie mogli usłyszeć tylko sympatyków gości. Mimo wszystko, trzy punkty zostały w Belgradzie. Włosi wygrali zaś ze Słowenią, lecz tylko jedną bramką Thiago Motty, choć spotkanie mogło być całkiem ciekawe. Dzięki zwycięstwu podopieczni Prandellego umocnili się na pozycji lidera.
W poprzednim meczu eliminacyjnym Francja pokonała Luksemburg 2:0. Tym razem znów padł ten sam wynik, po bramkach Mexesa oraz Gourcuffa. Do składu powrócił Franck Ribery, który ze swojego występu do końca zadowolony jednak nie był. Od pierwszej minuty zagrał również Evra, jeden z antybohaterów Francji na zeszłorocznym mundialu. Jeżeli chodzi o resztę spotkań w grupie D, to Bośnia i Hercegowina wygrała z Rumunią dzięki zwycięskiej bramce Dzeko, a Albania z Białorusią. Zawodnicy z południa Europy w eliminacjach jak dotąd radzą sobie całkiem nieźle, zajmują trzecie miejsce i w niewielkim stopniu odbiegają od Białorusinów.










