Po sezonie przerwy angielskie kluby ponownie błyszczą na Starym Kontynencie. Odnoszenie kolejnych zwycięstw w Lidze Mistrzów oraz Lidze Europy nie sprawia zespołom z Premier League większych problemów. Do tego stopnia, że w bieżącej kampanii najprawdopodobniej w komplecie zameldują się w decydujących fazach rozgrywek. Czy oba europejskie puchary znów padną więc łupem angielskich drużyn? W tym momencie wydaje się to jak najbardziej możliwe.
Sezon 2018/2019 zostanie przez Anglików zapamiętany na bardzo długo. Nie może być inaczej, skoro w finałach obu europejskich rozgrywek wystąpiły cztery kluby z Premier League. W praktyce więc jeszcze przed pierwszym gwizdkiem każdego z decydujących spotkań wiadomo już było, że puchary trafią na Wyspy.
Po tak ogromnym oraz historycznym sukcesie angielskiego futbolu szybko zaczęto wieszczyć długoletnią dominację zespołów z Premier League w europejskich pucharach. Być może nawet większą od niedawnej hiszpańskiej. Coś jednak ewidentnie poszło nie tak. Może to nieplanowana przerwa w rozgrywkach? Może zmęczenie?
Odbiegając jednak od przyczyn, trzeba jasno powiedzieć, że efektem była niespodziewanie słaba dyspozycja angielskich zespołów w poprzedniej edycji europejskich pucharów. Zamiast dalszej dominacji w obu rozgrywkach był zaledwie półfinał Ligi Europy. Zdecydowanie mniej niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Po może nie burzy, ale ulewie, zaświeciło jednak słońce. Jak pokazuje obecny sezon, po rocznej przerwie kluby z Premier League w Europie znów idą jak po swoje.
Europejskie puchary na amatorze
Puchar UEFA, obecnie pod nazwą Liga Europy, nigdy nie wzbudzał w Anglii wielkich emocji. Traktowany jako rozgrywki pocieszenia, z racji czwartkowych meczów bardziej utrudniał przygotowania do weekendowych pojedynków ligowych, niż przynosił korzyści. Postrzeganie turnieju zmieniła jednak reforma, dzięki której triumfator zapewnia sobie miejsce w kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Gra w końcu stała się warta świeczki.
Angielskie kluby zaczęły więc poważniej patrzeć na Ligę Europy. Tym bardziej że tylko cztery najlepsze zespoły w Premier League otrzymują kwalifikację do Ligi Mistrzów. Chętnych jest jednak zawsze więcej. Dlatego nie może dziwić, że na półmetku fazy grupowej każdy z trzech angielskich przedstawicieli piastuje lokatę lidera w swojej grupie. Zaskakiwać może jednak swoboda, z jaką odnoszą kolejne zwycięstwa, hurtowo zdobywając bramki. Zupełnie tak, jakby przeciwnicy operowali na najniższym poziomie trudności w grze komputerowej.











