Kolejne podsumowanie prac przygotowawczych do Euro. Tym razem liderem zdaje się Wrocław. Ostro w tyle jest Warszawa, która bawi się w naprawianie klatek schodowych, psując tym samym dawno ustalony porządek rzeczy.
Stolica szanowna
Tematem numer jeden jest oczywiście nieszczęsny stadion, który z zewnątrz wygląda tak dobrze, że aż ma się ochotę albo założyć korki, koszulkę z numerem 7 i pobiec na trening (wersja dla ambitnych 10-latków), albo ponarzekać na zły los, który odebrał szansę na wielką piłkarską karierę (wersja dla wszystkich innych). Wewnątrz jest gorzej, bo zepsute są klatki schodowe. Miały służyć do wchodzenia na górę – służą do zawalania się. Jako że architektom nowa funkcja się z jakichś bliżej nieznanych powodów nie podoba, trzeba je naprawić. Naprawą zajmie się firma, która zepsuła. Funkcje nośne schodów przejmie stalowa konstrukcja. Zmiana ta jest oczywistym ukłonem w stronę Gdańska, który przejmie organizację prestiżowego spotkania z Niemcami. Decydentom narodowo-stadionowym gratuluję ułańskiej fantazji, ostrożności i poczucia humoru. Bo któż z nas nie pękał ze śmiechu, gdy miesiąc temu pojawiły się informacje o możliwym niemal rocznym opóźnieniu? Przyznam się Wam, że nawet dziś, gdy myślę o tym, że budowla mogłaby zostać oddana do użytku na kilka tygodni przed mistrzostwami, ogarnia mnie radość. Zapewne żeby zachęcić turystów do odwiedzania Warszawy, władze miasta zdecydowały się sparaliżować ruch w centrum. Nie chodzi tu bynajmniej o zamknięcie Świętokrzyskiej, tylko o nowe trasy autobusów. Kilka dni temu jechałem jednym z nich. W pewnym momencie ów pojazd zawrócił i spory kawałek jechał w stronę przeciwną od mojego celu. Znając polskie realia, nie przejąłem się tym, przeczuwając, że ostatecznie wszystko będzie dobrze. Obawiam się jednak, że turyści mogą się przejąć, siedząc w miotającym się bocznymi uliczkami, zawracającym, kluczącym i sprawiającym wrażanie nieposiadania ustalonej trasy, środku komunikacji.
Na nowym, czystym Centralnym pojawiło się graffiti znamionujące wielki kunszt, umiejętności i pomysłowość przedszkolaka, który je wykonał.
Wrocław szanowny
Ależ nudy w stolicy Dolnego Śląska! Zupełnie nie ma o czym pisać. Apeluję do mieszkańców tego pięknego miasta, by w najbliższym czasie postarali się o jakieś atrakcje. Może zawalenie klatek schodowych na ciągle budowanym, ale coraz bliższym końca budowy stadionie? Może rozkopanie jakichś kluczowych dla ruchu kołowego ulic? Może spalenie Wyspy Słodowej? To ostatnie wydaje się najprostsze, biorąc pod uwagę stopień nasączenia alkoholem gleby i wód gruntowych.
We Wrocławiu aktualnie brak większych problemów, nawet dworzec kolejowy buduje się w odpowiednim tempie, kolejne perony uzyskują pożądane kształty. Ciężko wyobrazić sobie, co musiałoby się stać, żeby Główny nie powstał na czas. Możemy spokojnie zakładać, że za rok w zagranicznych mediach pojawią się artykuły rozpływające się nad architektonicznymi walorami dworca. Całkiem słusznie. Możemy być już dumni. Na kredyt. Jak to Polacy.










