Tym razem bez wielkich sensacji. Kilka opóźnień, kilka absurdów i kilka spraw estetycznych. Ładny jest stadion w Gdańsku, nieładny jest dworzec we Wrocławiu.
Warszawa
Wszystko złe, co mogło się przydarzyć miastu, przydarzyło się jakiś czas temu. Teraz już przywykliśmy do opóźnień prac na stadionie, do popsutych schodów, do chorej organizacji i do innych rzeczy, do których nie powinniśmy nigdy przywyknąć.
Podczas czytania ostatniego raportu dotyczącego postępów prac w stolicy bardzo zaciekawiła mnie informacja na temat pomysłu władz Warszawy na zapobiegnięcie korkom w czasie meczów. Otóż w trakcie spotkań jakże wyczekiwanego Euro okolice stadionu zostaną wyłączone z ruchu pojazdów komunikacji miejskiej. Genialne. Ludzie, zamiast wsiąść w tramwaje i autobusy, będą jechali własnymi samochodami. To naprawdę świetny pomysł, przecież nie od dziś wiadomo, że głównymi sprawcami korków nie są osobówki, tylko tramwaje. Zagraniczni turyści ucieszą się na wieść o tym, że miasto dla ich wygody zamknie możliwość dojazdu pod sam stadion autobusem. Ucieszą się też taksówkarze. Jednak nie ma co się martwić, przecież zawsze zostaje metro. A nie… przecież ono będzie gotowe dopiero po Euro…
Zarząd Polskich Kolei Państwowych przyznał, że nie ma pieniążków na modernizację Dworca Zachodniego. Jeśli ktokolwiek z Was widział kiedykolwiek Dworzec Zachodni, to wie, że potrzebuje on modernizacji bardziej niż cokolwiek innego, łącznie ze stadionem. Dla tych, którzy nie widzieli, proponuję następującą zabawę: wyobraźcie sobie, że macie w domu kolejkę, której nie lubicie. Decydujecie się ją zniszczyć, więc rozsypujecie tory na podwórku i wdeptujecie w ziemię – tak właśnie wygląda Dworzec Zachodni. Tak, wiem, że nikt nigdy nie miał kolejki, której nie lubił. To tylko przykład!
Wrocław
We wrocławianach obudził się duch estetyzmu. Mieszkańcy stolicy Dolnego Śląska protestują (oczywiście głównie na Facebooku. Gdzie się podziały te dawne protesty, to palenie opon, blokowanie ulic i koczowanie tygodniami w namiotach z gazet?!) przeciwko kolorowi, na jaki ma zostać pomalowany dworzec kolejowy. Początkowo miał to być delikatny, pastelowy róż, bo taką barwę – jak uważali renowatorzy – miał budynek w przeszłości. Wszystkim się to podobało, bardzo fajnie tak przywracać zapomniany już kolor! Nagle okazało się, ze dworzec był nieco bardziej jaskrawy i znacznie bardziej pomarańczowy. Wrocławianie doszli do wniosku, że to nie przejdzie, że będzie ich raziło w oczy, że łuna blasku takiego dworca będzie uniemożliwiała sen mieszkańcom przedmieść. Słusznie.
Stadion się już prawie zbudował. Brakuje tylko ostatnich poprawek. Jeśli nagle klatki schodowe się nie popsują, to już za dwa tygodnie będzie wszystko gotowe. Potem pozostanie nam tylko czekać, aż wyjdzie na jaw, co jest źle.
Poznań
W stolicy Wielkopolski problemy te co zawsze. Stadion jest, ale jakiś taki nieobecny. Dworzec też jest, ale też taki jakiś nieobecny. Władze Poznania to ryzykanci, który odkładają wszystko na ostatnią chwilę. Arena mistrzostw już od dawna stoi, a ciągle nie wiadomo, kto ma nią zarządzać. Niby każdy chce, ale nikomu się nie śpieszy. Tak samo jest z dworcem – wszyscy wiedzą, że to kluczowa inwestycja, ale nikt nie przejmuje się faktem, że coś może się nie udać. Tak samo jest z lotniskiem. Termin zakończenia prac to kwiecień 2012 roku, jak komuś powinie się noga, to będzie śmiesznie.










