Zapraszam do lektury kolejnego już podsumowania postępów w przygotowaniach do naszego kochanego Euro. Dowiecie się z niego, jakie religie są dyskryminowane w Warszawie, który stadion jest najbardziej przyjazny gejom i na którym dworcu nie należy spędzać nocy.
Warszawska kaplica
Na początek Warszawa i tamtejszy stadion. Dwa miesiące temu został przedstawiony projekt wyglądu stadionowej kaplicy. Gdy pierwszy raz zobaczyłem tę informację, byłem w szoku. Czyżby Kościół planował zawłaszczyć również przestrzeń tak neutralną jak Stadion Narodowy? Gdy wczytałem się w informację, moje zdziwienie zmalało. Miejsce kultu, owszem, będzie, ale na szczęście ekumeniczne. Katolik będzie modlił się obok żyda, żyd obok muzułmanina a muzułmanin obok wcinającego tradycyjne piątkowe spaghetti pastafarianina. Nie mamy informacji na temat przystosowania owego przybytku do potrzeb wyznawców religii naturalistycznych, ludzi wierzących w Niewidzialnego Różowego Jednorożca, a także szamanów i druidów. Nie dam sobie niczego uciąć, ale podejrzewam, że projektanci zupełnie o nich zapomnieli. Nie będzie więc świętych dębów i kręgów solarnych. Szkoda, to dodałoby kolorytu. Przecież miejsce kultu to nieodzowny element każdego stadionu, najważniejsza obok bramek i loży dla vipów jego część.
Żeby nie zostać posądzonym o brak umiejętności chwalenia czegokolwiek, będę teraz chwalił, a co! Dworzec Centralny nie jest już ani trochę straszny, z każdym tygodniem staje się ładniejszy i normalniejszy. Jeśli tempo metamorfozy zostanie utrzymane, w czasie turnieju może dojść do kuriozalnej sytuacji, kiedy turyści będą fotografowali ów dworzec jako ciekawy element architektury. Jeszcze rok temu warszawiacy modlili się o zburzenie budynku, zaoranie ziemi i zasypanie jej solą, by nic nigdy tam już nie wyrosło. Teraz budynek im się podoba. Okazuje się, że przy pomocy mydła i szczotki można ożywić trupa, który, jak sądzili wszyscy, jest już w tak zaawansowanym stadium rozkładu, że ratunku dla niego nie ma.
Poznańskie sektory
Myślę, myślę i nie mogę wymyślić racjonalnego wyjaśnienia dla faktu, że stadion Lecha jest taki, jaki jest. Jak to możliwe, że UEFA bez wysiłku wskazuje dziesiątki błędów, niektóre są całkiem poważne, zagrażającym bezpieczeństwu widzów? Jak to możliwe, że wadliwy projekt przeszedł przez liczne z pewnością konsultacje? Dlaczego nikt nie zobaczył tego jeszcze w fazie wstępnej? Dlaczego oddano taki stadion do użytku? Na wszystkie pytania jest jedna odpowiedź: „bo to Polska”. Nie wiem kto uznał, że szybkie oddanie budowli do użytku jest ważniejsze niż międzynarodowy wstyd, ale wiem, że źle uznał. Może i stadion prezentuje się okazale, ale co z tego, skoro niektóre jego części są regularnie zalewane przez zbierające się wody? Brakuje dróg ewakuacyjnych, projektanci muszą dwoić się i troić, wymyślać fikuśne kładki i przejścia, by zapewnić kibicom bezpieczeństwo. Nie tak powinno być.
Bardziej od sprawy stadionu zaciekawiła mnie jednak inna kwestia. Stowarzyszenie „Tęczowa Trybuna 2012” postuluje, by w czasie trwania turnieju wyznaczać na stadionach specjalne sektory przyjazne homoseksualistom. Moja chora wyobraźnia podpowiada mi rozwiązania, których tu nie przytoczę, podejrzewając, że tekst będą czytały również osoby niepełnoletnie. Zapytam więc, w jaki sposób organizowanie oddzielnych sektorów wpisuje się w przezwyciężanie wszelakich podziałów, tak mocno lansowane przez UEFA? Czy odseparowywanie pomoże w integracji? Czy i jeśli tak, to dlaczego geje odczuwają potrzebę przebywania tylko w swoim towarzystwie? Wyobrażacie sobie oddzielne sektory dla ludzi innych ras? Czy to pomoże w walce z rasizmem? Masa pytań, jedno bardziej absurdalne od drugiego. Niestety przyszło nam żyć w czasach, gdy równouprawnienie często równa się masie przywilejów.










