Jeżeli do turnieju finałowego Euro 2012 zakwalifikuje się reprezentacja Gruzji lub jakaś inna drużyna okupująca w rankingu FIFA miejsce w okolicach sześćdziesiątego, możemy być spokojni, ogramy ich. Jeżeli nie awansuje, a wszystko na to wskazuje, to mecz z przybyszami spod Kaukazu możemy traktować jedynie jako preludium do wrześniowych spotkań z Meksykiem i Niemcami.
Polska piłka nie byłaby polską piłką, gdyby przed meczem reprezentacji nie rozmawiano o kwestiach dla niej drugorzędnych. Pierwsza kwestia to oczywiście kwintesencja całego zła istniejącego w futbolu, przedstawiany niekiedy w mediach niczym kryminalista Łukasz P. Został on skazany przez sąd karą kilkumiesięcznego więzienia w zawieszeniu, w wyniku czego został zawieszony w prawach reprezentanta przez PZPN. Tę drugą karę można porównać z zamknięciem w kozie dziecka zamieszanego w kradzież lizaka (wiedziało o planach starszaków, aczkolwiek samo nie brało bezpośrednio udziału w przestępstwie) przez wielokrotnego recydywistę. Wiele osób cieszy się z kary dla Piszczka, nie dostrzegając ewidentnej pokazówki w wykonaniu PZPN-u, inni bronią piłkarza, doceniając jego postawę (przyznanie się do winy i poddanie się karze). Jest również trzecia grupa, która zdaje sobie sprawę, że pół roku bez Piszczka w kadrze to pół roku jazdy samochodem z zepsutym najwyższym biegiem. Zdaje sobie z tego sprawę Smuda, dlatego też zabiegał o spotkanie z piłkarzem i prezesem PZPN-u, aby wypracować wspólnie jakiś konsensus w tej sprawie. Powodzenia.

Druga sprawa to kwestia polskości naszego nowego reprezentanta, Eugena [Ojgena] Polanskiego. Wygląd typowego Helmuta; blond grzywka, niebieskie oczy i mocne rysy twarzy wzbudzają uwarunkowaną historycznie niechęć w Polakach. Potęgowały je dodatkowo niedawne wypowiedzi zawodnika o reprezentacji Polski głoszące, że nie jest zainteresowany grą w jej barwach i generalnie czuje się Niemcem i tej reprezentacji kibicuje. Nie wiadomo, co wpłynęło na zmianę poglądów Eugena, ale nagle zapragnął grać w koszulce z orłem na piersi. A Franciszek Smuda mu to umożliwił. Żyjemy w tak kosmopolitycznym świecie, że rozstrzyganie kwestii dotyczących przywiązania Polanskiego do naszych barw narodowych jest bezcelowe. Można nie życzyć sobie jego obecności w reprezentacji, ale zdecydowanie rozsądniej jest po prostu zaakceptować wybór selekcjonera. Jeżeli uzna, że do osiągnięcia dobrego wyniku na Euro będzie mu potrzebny Marsjanin, PZPN powinien wysłać krążownik na Czerwoną Planetę i takowego przywieźć.














