Świat się zatrzymał, ten piłkarski też, a to idealna okazja, żeby przypomnieć sobie futbolowe klasyki. W tym roku mija 20 lat od jednej z najpiękniejszych imprez nie tylko ostatnich lat, ale i futbolowej historii – Euro 2000. Turniej na boiskach Belgii i Holandii wielu z nas wspomina ze łzą w oku, nie tylko ze względu na nasze lata młodości, ale też z powodu kosmicznie wysokiego poziomu. Euro 2000 było absolutnie wyjątkowe.
I to pomimo braku obecności polskich piłkarzy. Naszą grupę kwalifikacyjną w cuglach, ku zaskoczeniu wszystkich, wygrali Szwedzi. Drużyna Janusza Wójcika zdobyła tyle samo punktów co Anglia, ale to „Synowie Albionu” zagrali w barażach, a później w turnieju głównym. Gdybyśmy 8 września pokonali Anglików przy Łazienkowskiej, to my zagralibyśmy w finałach. Próbował Hajto – trafił w słupek, setki nie wykorzystał Gilewicz, piłkę meczową na głowie miał Juskowiak, choć żeby oddać Anglikom sprawiedliwość – powinni mieć dwa karne.
Maskotką turnieju był Benelucky, a oficjalnym utworem „Campione 2000” grupy E-Type. Gole strzelano piłką Adidas Terrestra Silverstream.

Po raz pierwszy Euro zorganizowano w dwóch państwach, a świat wchodził w nowe milenium. Turniej miał być wyjątkowy. I był. Proszę państwa, jakie to były kapitalne mistrzostwa! Wybraliśmy kilka momentów, które najbardziej zapadły nam w pamięci.
Wszystko, co działo się w grupie A
Portugalia, Rumunia, Anglia, Niemcy. I nie jest to kolejność przypadkowa. Tak wyglądała tabela po rundzie grupowej. Tak, faworyci odpadli, łącznie zdobywając cztery punkty. Portugalia i Rumunia – 13 (odpowiednio dziewięć i cztery). Niemcy strzelili jednego gola, Anglicy trochę więcej (pięć), ale i tak wygrali tylko z naszymi zachodnimi sąsiadami. Zwycięstwo Rumunii z Anglią (3:2) było jedną z największych sensacji w turnieju.
Portugalia z całą pewnością została czarnym koniem, bo wtedy praktycznie nikt na nią nie stawiał. Miała w swoim składzie kilku świetnych piłkarzy, ale obstawiano, że odpadnie już w grupie. Joao Pinto (to on przecierał szlaki dla magicznego, „oddychającego” plastra na nos), Nuno Gomes, Sergio Conceicao, Luis Figo. No właśnie, Figo… Figo i jego petarda w spotkaniu z Anglią.
https://www.youtube.com/watch?v=A8pwGsoBPBI
Palce lizać. David Seaman patrzył i płakał, jak piłka ściągała pajęczynę w jego bramce. I jeszcze ta dziura założona Adamsowi!
Savo Milosević
Pamiętacie tego zadziornego jegomościa z postawionym kołnierzykiem? Uznaliśmy, że występem na Euro 2000 Serb zasłużył na osobny akapit. Tylko pierwsze spotkanie zaczął na ławce, ale po wejściu na boisko zrobił kawał dobrej roboty (o tym niżej). Potem grał już wszystko, zdobył pięć goli i wraz z Patrickiem Kluivertem został królem strzelców.










