43 lata. W takim wieku można być prezesem dużej firmy. Profesorem dobrej uczelni. Ojcem gromadki dzieci, a nawet dziadkiem. Można kupić sobie motorówkę, albo Harleya, i farbować siwe włosy, psychologia nazywa to kryzysem wieku średniego. Mając tyle lat, możemy pełnić funkcję właściciela, dyrektora sportowego lub trenera dobrej drużyny piłkarskiej. Ba, w CV niektórych 43-latków widnieje wygrana Liga Mistrzów za sterami Barcelony czy Realu. Istnieje jeszcze jedna opcja, występująca dokładnie w jednym na 7 467 535 250 przypadków (stan na 28 listopada o godzinie 20:56) – można nazywać się Essam El-Hadary.Gdyby przyrównać egipskiego golkipera do jakiegokolwiek innego sportowca, najprawdopodobniej najbliżej mu do pół roku starszego japońskiego skoczka narciarskiego, którym jest Noriaki Kasai. Jego także wszyscy co roku wysyłają na emeryturę, a on zostaje i coraz bardziej zadziwia. Dziś El-Hadary jest najstarszym zawodowym piłkarzem grającym na co dzień w wyjściowym składzie swojej całkiem mocnej przecież reprezentacji, w dodatku niedawno przedłużył kontrakt z obecnym klubem. Na kolejne trzy lata. Niekwestionowana legenda reprezentacji Egiptu i niekwestionowany zdrajca najsłynniejszej afrykańskiej drużyny chciałby dopisać do swojej barwnej historii jeszcze kilka niesłychanych rozdziałów. A już jest o czym opowiadać…
Od bohatera do renegata
Nie ma w Afryce drugiej bardziej zaciekłej rywalizacji niż ta, która ma miejsce od dziesięcioleci między dwoma największymi kairskimi klubami. Al-Ahly i Zamalek, Zamalek i Al-Ahly. Z jednego do drugiego się nie przechodzi, ba, z żadnego z nich się nie odchodzi. Bycie Ahlawy (albo Zamalkawy) to honor i przywilej, z którego rezygnować zwyczajnie nie sposób. Chyba że chce się już zawsze żyć z łatką wyrodnego, wyklętego. El-Hadary przez dwanaście lat, odkąd przyszedł z drugoligowej Damietty, budował wizerunek niezniszczalnego golkipera, który niemal gwarantuje wyciąganie piłek niemożliwych do obrony.
Essam El-Hadary to najstarszy czynny reprezentant kadry występującej pod egidą FIFA i najstarszy piłkarz, jaki kiedykolwiek wystąpił w eliminacjach do MŚ.
412 meczów dla najbardziej utytułowanej drużyny na świecie (pod względem liczby trofeów, tuż przed Milanem i Boca Juniors) musi budzić szacunek wśród fanów. Musi, ale… czasem wystarczy jeden czyn, jedna wypowiedź, jeden ruch, by miłość zmienić w nienawiść. Zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z tak krewkimi kibicami jak Egipcjanie. To ten typ emocjonalnego związku, w którym chwila słabości, epizodyczny skok w bok jest kategorycznie niewybaczalny. W jaki sposób bohater zmienił się w tchórza?
Essam El-Hadary mając dwunastoletni staż w Al-Ahly, w dodatku tuż po wygranym drugim z rzędu Pucharze Narodów Afryki, chyba słusznie uznał, że to ostatni moment na europejski etap kariery. 35 lat na karku, pewnie przygoda z piłką powoli dobiega końca (wolne żarty!), jeśli ktoś się zgłosi – nic, tylko korzystać. Wybaczą mi chyba odejście w momencie chwały, przecież lepszy czas się raczej nie nadarzy. FC Sion nie jest może Realem Madryt, ale Szwajcaria to piękny i bogaty kraj, a dobry bramkarz poradzi sobie przecież wszędzie…











